Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

ireo

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1382
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez ireo

  1. Może jeszcze nie. Ale gdybyś w dodatku zaczął wchodzić i wychodzić z WC metodą Johna Cleese'a z "Ministerstwa Głupich Kroków", to już tak.
  2. Właśnie dlatego wszyscy kupują w Japonii albo na Ch24. Albo jedno i drugie.
  3. E tam, „się nie da”. Pewnie, że się da, tylko trochę gorzej będzie ze złożeniem.
  4. Wypowiedź w rodzaju "na tej pani świetnie leży ta sukienka" (albo zegarek), to przecież żaden "obiektywizm", raczej zwykły komplement. Ewentualnie dodatkowa wskazówka dla ludzi Thierry'ego, żeby poubierać trochę celebrytek w Cubitusy, narobić im zdjęć i wywiadów, i wykupić więcej rozkładówek w różnych Vogue'ach. Z czysto sprzedażowego punktu widzenia muszę przyznać, że wypuszczenie tego paskudztwa było niezłym ruchem. Zegarek "namieszał" i wszyscy o nim piszą, publikując zdjęcia i oburzone komentarze gdzie się da, nawet nie trzeba im za to płacić. Wiadomo, że opracowanie tego modelu nie miało nic wspólnego z haute horlogerie (okrągły werk w kwadratowej kopercie - u Patka!), chodziło o narobienie hałasu i poprawę rozpoznawalności marki względnie tanim kosztem. Aroganckie wypowiedzi CEO również zmierzają do tego celu, bez względnie na to, w jakim stopniu mogły być zaplanowane lub uświadomione. Szumu jest więcej i rośnie prawdopdobieństwo, że jeszcze jeden Diddy ze złotym zębem albo jeszcze jeden Chińczyk z Szanghaju kupi ten zegarek, bo się zachwyci, że to takie drogie i brzydkie. Czas pokaże, na ile to zadziała, ale może się okazać, że Cubitus zostanie kiedyś obwołany klasycznym przykładem dobrego "targetowania" produktu. To zegarek dla kogoś, kto ma już wszystko i przez nadmiar zalegającej wszędzie kasy nie może domknąć drzwi w komórce na ziemniaki. Taki klient, to nie koneser klasycznego piękna tylko amator rzeczy drogich i brzydkich. Ważne, żeby załapał przekaz odpowiednio przygotowanej promocji.
  5. Podejrzewam, że ten baniak w tle, to zasilacz.
  6. Jak bardzo szczupły ludzik (Slenderman?). Poprzedni rysunek był za bardzo złagodzony 😶
  7. (nie zdążyłem) Nie wiem, czy tylko mi się wydaje, czy do góry nogami rzeczywiście wygląda trochę lepiej?
  8. Hour Vision na bransolecie to jednak ma coś w sobie. Z dwóch IWC bardziej podoba mi się Portugieser, chociaż niekoniecznie w tej wersji kolorystycznej.
  9. ireo

    Twoja kolekcja!

    Paweł, miałeś zdrowy instynkt, że to nie mnie zadałeś to pytanie („doskonały wybór, proszę pana”). W związku z tym, nie czując się związany powinnością odpowiedzi, zgłoszę inny pomysł: specjalny mebel na zegarki. Byłby to rodzaj płytkiego regału, w rodzaju kuchennej półki na przyprawy tylko znacznie większy, zajmujący część wybranej ściany (o ile masz jakąś wolną ścianę), najlepiej w sypialni albo w salonie. W „dziuplach” tej konstrukcji znajdowałyby się, oczywiście, zegarki. Najlepiej przewidzieć ok. 2x więcej „dziupli” niż zegarków. Wtedy, po pierwsze, kolekcja od razu by optycznie zmalała (tyle wolnych miejsc!), po drugie, mógłbyś dowolnie zmieniać aranżację kolekcji, a po trzecie, miałbyś wszystkie zegarki (albo ich większość) stale przed oczami i przestałbyś się bać, że przez pomyłkę kupisz sobie ten sam zegarek po raz drugi (albo trzeci). Na wypadek, gdybyś od razu chciał się zabierać za realizację projektu, to ze względów bezpieczeństwa dodam, że taka wystawa nie powinna być widoczna ani z zewnątrz, ani od razu z przedpokoju lub z wejścia do mieszkania.
  10. ireo

    Twoja kolekcja!

    Rozwiązanie 1.: Byle do emerytury, wtedy na pewno będzie łatwiej. Rozwiązanie 2.: Uzyskać odpowiedni grant i zostać kustoszem własnej kolekcji.
  11. To jest dyskusja powracająca jak bumerang, w dużej części wskutek niezrozumienia na czym polega certyfikacja METAS i czym się różni od COSC. Wyjaśniałem to miesiąc temu ale widzę, że mi się nie udało. Może niejasno to wtedy napisałem, a może Czytelnicy woleli nie zagłębiać się w temat i pozostać przy obiegowym poglądzie. Obiegowy pogląd jest taki, że METAS dotyczy wyłącznie mechanizmu i pomiaru odchyłek dobowych zależnych od pozycji, ale tak nie jest. Przede wszystkim, METAS (w przeciwieństwie do COSC) nie dotyczy izolowanego mechanizmu lecz całego zegarka. Dlatego w instrukcji ogólnej, dotyczącej mechanizmu (lub grupy mechanizmów), nie znajdziecie rzeczywistych wyników dokładności zegarka, uzyskanych w testach METAS. Omega wyraźnie podaje (również w wycinku wklejonym powyżej), że METAS oznacza dwukrotny proces certyfikacji: najpierw COSC (dla mechanizmu), potem METAS (dla całego zegarka). Owszem, wielkość mechanizmu określa przedział wartości, dla którego zegarek spełnia standard METAS pod względem odchyłek pomiaru, ale to tylko jeden aspekt certyfikacji. Testy METAS obejmują 10 dokładnie opisanych cykli, przebiegających w określonych pozycjach i temperaturach, z ekspozycją na pole magnetyczne. METAS weryfikuje również rezerwę chodu i wodoszczelność.
  12. U mnie nie. Ja tylko zwalczam kostę brukową w tle, monitor może być.
  13. Tak. Choć przy obecnych, politycznie poprawno/inkluzywnych trendach, raczej w wersji mniejszej... - Niekoniecznie, bo również do czarnoskórego trans-Bonda pasowałby bez żadnych zmian.
  14. W pierwszej chwili pomyślałem, że nie znam marki „Pełna Stołowa”. Pewnie jakaś nowa.
  15. nie dopatrzyłeś się ? Nie, za wcześnie skończyłem przeglądać. Dzięki!
  16. Faktycznie, cały zestaw Trilogy 1957 mógł być już zakonikowany, ale nigdzie nie znalazłem odpowiedniego zdjęcia, żeby to zweryfikować. Najczęściej występują zdjęcia współczesnych reedycji na co-axialu, tych historycznych jest niewiele. Np. ten oryginalny Railmaster CK 2914-6 z 1962 r. ma na deklu... nic https://delraywatch.com/omega-seamaster-railmaster-ck-2914-6-1962-box-papers-inventory-4042/ Poza tym przeoczyłem złote ozdoby gondoli w "Moonrakerze", fajne są. Chociaż wtedy James Bond nosił jeszcze Seiko z ekranikiem 🤫
  17. O, właśnie! świetny kolor. Tyle, że to raczej nie jest Kolega @Wamo...
  18. To zależy. A jeśli ktoś ma włosy w takim kolorze? 😁
  19. Ma to sens. Chociaż nie wiem czy plan był od razu taki, żeby te stworzonka umieszczać na wszystkich wodoszczelnych Omegach, czy tylko na Seamasterach, a potem tak im się te koniki rozmnożyły i rozprzestrzeniły na inne modele. Legenda mówi, że w latach '50 J-P Borle, naczelny grawer Omegi, przywiózł pomysł z Wenecji, gdzie takimi hippokampami ozdabia się gondole (żeby nie tonęły, czy coś). Ale na miejscu Omegi wykorzystałbym okazję, żeby jakoś zróżnicować te zwierzątka. Na Speedmasterze dodać im kółka i spoilery, żeby pokazać jak szybko popylają, a na Moonwatchu ubrać je w końsko-rybie skafandry kosmiczne. Na dekiel Railmastera nie mam jeszcze pomysłu, może czapka kolejarska i lizak?
  20. Jest mnóstwo fajnych zegarków, szczególnie w ofercie Omegi 🙂 i ciągle pojawiają się nowe. Są trzy strategie, żeby nie "żałować" zakupu: 1) nic nie kupować (niezła metoda, z której się wcale nie śmieję tylko podziwiam, jeśli ktoś potrafi), 2) kupować wszystko na co się ma ochotę (dla zamożnych i jednocześnie mających dużo czasu, mimo to mało realistyczne i w sumie mało satysfakcjonujące), 3) pogodzić się z faktem, że kupowanie wszystkiego jest nieracjonalne, a posiadane zegarki oceniać po dłuższym czasie. W punkcie 3), stosowanym w praktyce przez większość znanych mi pasjonatów, bardzo ważna jest druga część, która może dotyczyć nie tylko rozczarowania po zakupie lecz także po sprzedaży zegarka z własnej kolekcji. To takie ogólne uwagi, może będą dla kogoś pomocne a może nie. Odnośnie sytuacji z Seamasterem 300M vs. AT, to się jeszcze okaże. Daj sobie parę miesięcy i ponownie porównaj obydwa modele. To nie są rzadkie zegarki, każdy z nich da się ponownie kupić lub sprzedać. Oczywiście ze stratą, ale jeśli nie porównujemy nowego z używanym (tylko nowy z nowym albo używany z używanym), to zwykle strata wynika z realnej inflacji plus zużycie zegarka. Zresztą, w ciągu paru miesięcy Omega wypuści całą ławicę kolejnych modeli, wśród których może znajdziesz następną fascynację, i obecny "problem" zostanie zastąpiony innym ale bardzo podobnym. W moim przypadku, ewolucja upodobań zmierza w kierunku zegarków mniej nastawionych na doraźny efekt, a bardziej "ponadczasowych" i dyskretnych. Może dlatego, że na ogół jestem bardziej zwolennikiem klasyki niż ektrawagancji, ale z czasem (i z wiekiem) zacząłem jeszcze bardziej cenić stonowaną estetykę. Wolę przedmioty, na które trzeba zwrócić uwagę, żeby je docenić niż takie, które z kilometra krzyczą jakie są wyjątkowe, a z bliska okazuje się, że co najwyżej pretensjonalne. Tak samo mam z samochodami, ubraniami, architekturą, i z ludźmi chyba też. Dlatego wolałbym lakierowaną AT, to zegarek który wg mnie lepiej przetrwa próbę czasu i będzie cieszył dłużej. To tylko moje zdanie, nie każdy musi mieć takie samo i nie o to mi chodzi. Chciałem tylko zwrócić uwagę na czynnik czasu w odniesieniu do kolekcji. Nie wiemy co będzie nam się podobało za rok czy za pięć lat, ale można spróbować to sobie wyobazić. Od kiedy tak robię, kupuję znacznie mniej zegarków. Z drugiej strony, prawie wcale nie sprzedaję tych, które już mam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.