Możliwości wizualnego skopania komplikacji daty są niewyczerpane. Można w wielkiej tarczy z ogromnymi indeksami wyciąć mikroskopijne okieneczko daty z cyferkami widocznymi tylko pod lupą (wtedy można dodać również lupę). Można umieścić okienko za blisko osi wskazówek i jednocześnie daleko od brzegu tarczy, żeby całość wyglądała jak zez zbieżny. Można zrobić cyfry w okienku czcionką jak najmniej pasującą do kroju pozostałych cyfr i liter na tarczy. Albo załóżmy, że mamy koronkę na godzinie 4, więc cyk, dajemy datę nie na 4, nie na 3, tylko... między 4 a 5. Pozostaje jeszcze przesunąć okienko daty do wewnątrz względem indeksów godzinowych (zez), żeby wyglądało jak przypadkiem wrzucone w tarczę, i dać czczionkę szeryfową, bo wszystkie inne są bezszeryfowe. O, i pięknie jest, i tak zostawiamy.
Może sprawa nie jest całkiem przegrana, bo problem z ustawianiem rozwiązuje kalendarz roczny (albo wieczny, jeśli ktoś lubi i ma odpowiedni budżet), a "dziura" nie musi być prostokątna.
Ja jeszcze nie lubię koronek w kształcie odwróconego stożka (przy okazji przykład mikroskopijnej i "zezowatej" daty),
bezsensownych śrubek tu i tam (datownik też pięknie wkomponowany w całość, a jakże),
oraz (uwaga, będzie grubo!) zegarków w estetyce klucza francuskiego, do których zaliczam m.in. AP Royal Oak, GP Laureato i sporo innych projektów pana z wąsami (tak jest, Géralda Genty).
Resztę spróbowałem opisać w innym zeszłorocznym wątku, ale chyba się nie da, na wołowej skórze by się nie zmieściło.