Patom, masz rację, choć to niuanse są. Mnie bardziej chodziło o to, że w serialu Blachę można było na swój sposób polubić. Natomiast prawdziwy Masa to był niewiarygodny wręcz buc i prostak, i ciężko było do niego czuć jakąkolwiek sympatię.
Jak na polski serial to nawet niezły, ale trochę oderwany od rzeczywistości, a kreacja Więckiewicza nie miała totalnie nic wspólnego z pierwowzorem (tj. Masą), na podstawie którego powstała postać Blachy. Choć aktorsko oczywiście bez zarzutu.
To Goodfellas i Once upon a time in America też pewnie widziałeś. Jeśli nie, to koniecznie. Dodatkowo Donnie Brasco. Możesz też obejrzeć Hoodlum, mało znany, a z świetną obsadą, choć nie żadne arcydzieło. American Gangster trzyma poziom. Gotti - produkcja chyba telewizyjna, całkiem całkiem. Nie wiem czy Heat można zaliczyć do filmów gangsterskich, ale też fajne filmidło.
Jak mi powiecie, że to jest stylowy.. eee.. "facet", to najdelikatniej mówiąc, nie zgadzam się. Nie zgadzam się też z tym, że kobietom podoba się takie coś - oczywiście, że ma swoje wielbicielki, ale ile z nich tak naprawdę byłoby zainteresowane jego wyglądem, a ile pieniędzmi?
Od jakiegoś czasu gardzę piłką nożną, bo wnerwia mnie, że grają tam takie panienki które przy byle dmuchnięciu kładą się i płaczą. Dlatego generalnie nie emocjonuję się tak piłką jak kiedyś. Jednak specjalne miejsce w tym kotle pogardy mają u mnie polscy kopacze. Takiej zbieraniny bezwartościowych pseudo-sportowcó dawno już nie było. W klubach wypruwają z siebie flaki, a jak przychodzi czas na grę w reprezentacji, to jakoś nagle dostają niemocy. Wczoraj podczas meczu byłem w trasie, więc słuchałem tylko komentarza Zimocha - podziwiam faceta, że ani razu nie przeklął, widząc taką żenadę.
Samochód od dziadka Niemca jest zwykle ściemą. Ja natomiast prawie wszystkie zegarki jakie sprzedałem, oddawałem ze smutkiem. Czasem sytuacja jest taka a nie inna, że trzeba sprzedać (kłopoty finansowe, ograniczenie kolekcji, "sugestie" partnerki,wysokie koszty utrzymania, itp itd), więc nie widzę nic złego w takim sformułowaniu, zwłaszcza że doskonale znam to uczucie.
Czy ten Zenith jest gdzieś w Wawie do obejrzenia? Chodzi mi o sklep, nie o Twój egzemplarz Do tej pory ideałem dla mnie był ten Carlita, ale im dłużej się przyglądam, tym ten mniejszy bardziej mi podchodzi.
A ja polecam oglądanie filmów Tarantino bez lektora, który zupełnie zabija klimat. Próbowałem dziś zerkać właśnie na IB i to była tragedia - już w pierwszej części, w domku na wsi widać było jak dużo film traci - intonacja Landy, przerażenie LaPadita, niesłyszalna muzyka (która jest wyborna w tym filmie, jak zawsze u Tarantino) - ja się nie dziwię, że się nie podobało, bo sam bym nie był zachwycony po obejrzeniu tego z facetem zagłuszającym 95% kwestii. Naprawde, trzeba to oglądać w oryginale i ew. z napisami.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.