- "Dziewczyna we mgle" - bardzo fajna rozrywka. Jest wprawdzie kilka scenariuszowych potknięć, ale Toni Servillo robi, co należy. - "The Florida Project" - na początku mnie trochę nużył, ale później nabrał dobrego rytmu. Świetna kolorystyka, przejmujące zakończenie. - "Paryż i dziewczyna" - sprawna realizacja "pod nową falę". Denerwująca bohaterka, do bólu feministyczne kino. - "Wieża. Jasny dzień" - w połowie ciekawe i wciągające kino, w stylu świetnych "Dzikich róż" - popękana rodzina, presja nadchodzącej uroczystości. Warstwa "dziwaczna" mniej mnie przekonała. Ale warto. No ale najlepsze jest to, co od dawna było na liście, ale lata mijały, a jakoś mi zawsze umykało. I wreszcie: Podobało mi się absolutnie wszystko. Zdjęcia Spinottiego to esencja wizualnego stylu Manna (z okresu sprzed przejścia na kamerę cyfrową) - może nie każdy lubi, ja uwielbiam: Bardzo fajny zespół aktorski: Petersen, którego bardzo lubię za "Żyć i umrzeć w L.A.", do tego Farina, Noonan, Lang i Joan Allen. Ciekawy Lecter (a właściwie Lecktor) w wykonaniu Briana Coxa. Świetne tempo i budowanie napięcia. No i muzyka jak to u Manna - agresywnie podkreśla atmosferę scen, w brzmieniu bardzo "neonowa" i berlińska, w najlepszym znaczeniu tego określenia