Film Pollacka bardzo lubię Teraz oglądałem: - "Papierowy księżyc" - większość filmów Bogdanovicha przyjęto jako niewypały, ale ten akurat był sukcesem, Do dziś wypada bardzo dobrze, a największa w tym zasługa Laszlo Kovacsa. Jego zdjęcia są niesamowite, kapitalnie budują mit czasów Wielkiego Kryzysu: Sama historia poprowadzona wartko i pomysłowo - było wiele filmów o takich niedobranych parach, ale ten w kilku miejscach fajnie łamie schematy. - "Statek szaleńców" - adaptacja powieści, która zainspirowała też Jima Morrisona w "Ship of Fools" ze wspaniałej płyty "Morrison Hotel". Tu reżyserował Stanley Kramer, sprawny twórca będący zawsze trochę w opozycji do hollywoodzkiego mainstreamu. Dobry film, przede wszystkim jako obraz Niemców a.d. 1933. Jest np. z pozoru sympatyczny, jowialny pan podrywający sexy blond babeczkę, a przy tym raz po raz z przejęciem wyrażający swe nadzieje na szybkie pozbycie się "obcych wpływów" oraz wyeliminowanie Żydów, chorych i starców, bo taka jest historyczna konieczność... - "Podwójna gra" - jako fan Ala Pacino od lat obawiałem się tego filmu. Mój ulubieniec po raz kolejny jako "demoniczny mentor", kuszący kolejnego Fausta pieniędzmi i sławą, bla bla bla... Tym razem na szczęście jego bohater jest wewnętrznie pęknięty, zmaga się ze słabościami. Gdy sport łączy się z hazardem, przestaje już być przyjemnością. Nic oryginalnego, ale dobrze opowiedziane - scenariusz pisali chyba z podręcznikiem "Jak napisać solidny hollywoodzki scenariusz" w ręku. W XXI wieku Al nie gra w arcydziełach, ale "Podwójna gra" wstydu nie przynosi. - "Wszyscy mają się dobrze" - czyli hołd Tornatore dla Felliniego i Ozu. Dobry Mastroianni, sam film też w sumie udany. Fajny klimat Włoch końca lat 80., sporo smutnych refleksji na temat rodziny i samotności.