Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2621
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. To oczywiście reedycja słynnego divera z lat 60., która rozpoczęła wielką modę na tzw. heritage. Pierwowzór ma na naszym forum jeden z Kolegów:
  2. PVD w LLD mnie nie przekonuje, tu zgodziłbym się, że jest to niepotrzebny eklektyzm. Stalowa wersja, z datą czy bez, to jest to:
  3. No Klasyka kampu, owszem To już schyłkowy Hammer, ale rzeczywiście, ma swój urok. Cushing jako "purytański inkwizytor" Van Helsing zawsze był atutem. Z tych, które znam, najbardziej chyba cenię - mało oryginalnie - "Przekleństwo Frankensteina". Jednak to był przełom, jeśli chodzi o nastrój i estetykę . A "Romę" widziałeś? Naprawdę, jest coś niezwykłego w tym filmie.
  4. Data już jutrzejsza się ustawiła, ale na ręku dziś:
  5. Cześć Jacku, z taką rekomendacją na pewno postaram się sięgnąć po ten występ
  6. Być może, stick i Simmonsy sprawiały, że w latach 80. King Crimson brzmiał nieco "syntetycznie", ale dla mnie ma to wielki urok. Podana przez Ciebie wersja to interesująca próba zagrania inaczej, ale... ech, gdyby zamiast Jakszyka był Belew. Nie da się zaśpiewać (wyrecytować) tego tak, jak robi to Adrian, i dobrze, że Jakszyk szuka nowej formy, ale mnie niestety nie przekonuje. To "Me gusta" zabrzmiało zabawnie. Belew ma unikalny temperament, łącząc światy Lennona, Hendrixa, beatników i przede wszystkim własną oryginalność. Strasznie mi go brakuje w zespole teraz. "Vrooom Vrooom" - też ważny album dla mnie, bo w dużej mierze otworzył mnie na lata 90. Pamiętam, jak późną jesienią 2001 roku Kaczkowski i Kosiński w jeden weekend zagrali pochodzące z tego albumu wersje "One Time" i "Walking On Air", które nagrałem na kasetę magnetofonową. Szczególnie w tym drugim utworze się zakochałem, słuchając go dziesiątki razy. Fajnie jest posłuchać sobie "Vrooom Vrooom" obok nieco surowego, wczesnego "B'Boom". Koncertowy zestaw obowiązkowy tworzy też moim zdaniem oczywiście "The Great Deceiver" wraz z "The Night Watch", no i warto znać też "Epitaph".
  7. Świetna decyzja, ta płyta to obowiązkowa pozycja w zbiorach fana King Crimson. Dla mnie to jeden z ulubionych, a może nawet ulubiony koncertowy album zespołu. Przynajmniej z tych 15-20, które znam, bo jest ich bez liku. Brzmienie jest tu doskonałe, Tony i Bill grają jak natchnieni, zdyscyplinowane (nomen omen) figury gitarowe Roberta i Adriana pięknie harmonizują z lirycznymi, nieco Lennonowskimi momentami, które wniósł Adrian ("Matte Kudasai") i rockowym czadem spod znaku "Red". To momentami nawet trochę taka zapowiedź lat 90., choć oczywiście to już inny, nie mniej fascynujący rozdział. Ale lata 80. to moim zdaniem kluczowy moment, który sprawił, że King Crimson stał się czymś więcej niż szacownym gigantem przeszłości - bo stał się gigantem teraźniejszości. Fripp wspaniale odnowił koncepcję zespołu, spojrzał w przyszłość, schował melotron do piwnicy (by dekadę później w odpowiedniej chwili znów go wyciągnąć), skondensował kompozycje, no i dobrał chyba najlepszy skład w historii grupy. "Absent..." to już ostatnie chwile tej formacji, rozumieją się (na scenie) doskonale i słychać to w każdej sekundzie. Słabych punktów tu nie ma, ale jeśli miałbym wybrać te ulubione momenty, to byłyby to przede wszystkim "Indiscipline", a także "Waiting Man", "Sleepless" i oczywiście "Larks' II" (choć tu pojawi się jeszcze doskonalsze wykonanie, już z Gunnem i Mastelotto, na "B'Boom"). Pewnie masz już DVD "Neal and Jack and Me" oraz CD "Bath/Philadelphia" z Collectors' Club - jeśli nie, gorąco polecam, bo razem z "Absent Lovers" budują znakomitą panoramę tego składu (choć "Bath" brzmi, cóż, delikatnie mówiąc dość kiepsko). Genialna muzyka!
  8. Edmund Exley

    LEGO

    Super kolekcja. Marzyłem o takich zestawach, szczególnie o Blacktronach. Samochód z przyczepką i motocyklem mam, pamiętam, jaką radość mi sprawił Mam też piątkę piratów ze skrzynią i papugą. Niedawno również potrzebowałem kilka starych instrukcji i znalazłem tu: https://letsbuilditagain.com/lego-instructions.php
  9. Giuseppe Bergomi, włoski arcymistrz defensywy i dwa Rolexy - czarny Explorer II i Milgauss:
  10. "Windą na szafot" - Maurice Ronet jako Julien Tavernier, na ręce jakiś chronograf prawdopodobnie z mechanizmem Landeron.
  11. Myślę dokładnie tak samo. A skoro dziś wszyscy, to:
  12. @Peters, @fidelio - świetne nabytki, gratulacje!
  13. Pewnie już kiedyś wrzucałem, ale co zrobić - słucham bardzo często I jeszcze wspominając Policjantów z Miami:
  14. @fidelio, będziesz zadowolony Indeksy i sposób, w jaki odbijają światło - niesamowite. Skompletowałem więc mój podstawowy zestaw: Wypróbowany diver na wygodnej bransolecie do codziennej walki oraz klasyczny, ale "charakterny" garniturowiec, czyli dwuzegarkowy fundament kolekcji - oczywiście oba na literę "L"
  15. @dodge66, świetne są Twoje zdjęcia. Ja bardziej lubię niż umiem, ale przy nim trudno się powstrzymać:
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.