@Muzzy - świetny jest ten Twój 1967, jak już pisałem. Koledzy, dziękuję za miłe słowa Oprócz bardzo charakterystycznej tarczy i indeksów zawsze ogromnie działał na mnie dekiel (w obu wersjach):
Koledzy, dziękuję! Ten model - właśnie w mniejszej wersji z hesalitem - już od dłuższego czasu najczęściej zaprzątał moje myśli, więc uznałem, że na koniec udanego roku czas go sobie wreszcie sprawić.
Chet Baker, jeden z najsłynniejszych jazzmanów-straceńców. Znane zdjęcie z początku kariery - na nadgarstku zegarek, który - chyba mylnie - identyfikowany bywa w sieci jako Cartier Tank. Tymczasem wydaje mi się, że to Bulova z serii American Award: Później zaś - na pierwszy rzut oka Rolex GMT-Master, ale proporcje jakby trochę inne?
Jak pisałem już kiedyś - moim zdaniem zdecydowanie Horologium. Nazwa ta wyznacza spójny kierunek, nieobarczony jednak monotematycznością. Na pewno jeszcze wielokrotnie będziesz chciał napisać coś o Lange czy Vacheron Constantin, zainteresowałeś się ostatnio Rolexem - będziesz miał więc zdecydowanie większe pole manewru, a podejrzewam też, że i więcej czytelników.
Jedno z najlepszych nagrań tej kapitalnej, choć niestety stosunkowo słabo znanej formacji. Szkoda, że nie trafiło na żadną z regularnych płyt (nie ma go też niestety na moim czteropłytowym box-set od Harvesta). A skoro Edgar dziś, to może jeszcze:
https://www.youtube.com/watch?v=Bmh9CB5NmdE
Takie tam, o tzw. Lidze Mistrzów: http://www.sport.pl/pilka/7,65041,24296498,liga-mistrzow-losowanie-par-1-8-finalu-bylo-ustawione-real.html#MT_1Zdjecie
Dziś muzyka, której, mam nadzieję, nigdy nie przestanę słuchać:
"Fragile" to jedna z najważniejszych dla mnie płyt, od niej tak naprawdę stałem się fanem tego, co nazwano rockiem progresywnym. A ponadto również ulubione purpurowe dźwięki - ze studia:
...i oczywiście z koncertu. Słucham od lat, nałogowo:
"Roma" - wybitny film. Sposób realizacji doskonale współgra z powoli (akcent na słowo "powoli") odkrywanymi znaczeniami. Scena w sklepie meblowym jest jedną z najlepszych, jakie widziałem we współczesnym kinie w ostatnich latach.
Hmmm... Nie przymierzałem tego modelu, na zdjęciach mnie jednak jakoś nie przekonuje. Może to przez te zmienione proporcje, przez które jest dużo pustego miejsca? Subtarcza sekund jest natomiast za blisko mocowania wskazówek. Ale i tak znacznie lepszy niż ten kicz ze sztuczną patyną. @PistolPete - Twój nowy nabytek jest natomiast super. Fajną masz eskadrę
"Pisane na wietrze" - kolejny klasyczny melodramat Douglasa Sirka z lat 50. Dużo tu mroku w obrazie amerykańskiej elity finansowej, rodzina w stanie totalnej destrukcji ukrytej za szeregiem fasad i pieniędzmi. Tylko Rock Hudson oczywiście jest bez skazy. Mnóstwo wystylizowanych ujęć, choć nie tak brawurowych jak we "Wszystko, na co niebo pozwoli".
Świetny wybór, zegarek na pokolenia. Może jego konsekwencją będzie Rolexclub.pl? Byłoby wiele ciekawego do opowiedzenia, w połączeniu z Twoją wiedzą popularność mogłaby być bardzo duża.
"Wszystko, na co niebo pozwoli" - melodramat w stanie czystym, jak "Shane" wśród westernów. Na pierwszym planie miłość niemożliwa, na dalszym krytyka społeczeństwa i zabawa z kiczem. Cały film utrzymany jest bowiem w niesamowitej, nierealnej kolorystyce, przez co wygląda jak cykl następujących po sobie reklam z "Life'a" z lat 50. Bardzo fajne kino.
...a do tego niesamowity film Michaela Wadleigh, w którym jest i mnóstwo fantastycznej muzyki, i kulisy organizacji festiwalu, i atmosfera wśród publiczności, i szerszy portret społeczeństwa epoki, a wszystko w idealnie odmierzonych proporcjach. A Santana podobno z koncertu i tak nic nie pamięta - tak przynajmniej napisano kiedyś w "Tylko Rocku". Ja sobie włączyłem: https://www.youtube.com/watch?v=3e1xCvz8YN4
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.