-
Liczba zawartości
2621 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
2
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Edmund Exley
-
"The place" w reż. Paolo Genovese. Nie jest to film tak przebojowy, jak "Dobrze się kłamie...", ale to też dobre kino. Całość się dzieje właściwie przy kawiarnianym stoliku, ale jest to tak poprowadzone, że do końca ogląda się z niesłabnącym zainteresowaniem. Owszem, zdarzyło się kilka słabszych punktów, tym niemniej - moim zdaniem warto. "Borg/McEnroe" - już jest na DVD, bardzo mi się podobał, bo to świetne kino sportowe. Właściwie jest tu wszystko, co powinno być: wyraziste charaktery, emocjonujący scenariusz, szacunek dla faktów i realiów epoki oraz samej dyscypliny, fajna muzyka, Rolex Datejust na jubilee. Po tym filmie naprawdę można pokochać (i zrozumieć) tenis. Przypomniałem też sobie po ładnych kilku latach "Fotoamatora". Listy Geneweina do AGFA to taka mała esencja metodycznej banalności zła, niczym suche rozważania o skuteczności "przerobu jednostek" w ciężarówkach Saurer, zawarte w dokumentach odczytywanych u Lanzmanna.
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
Edmund Exley odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Świetna wersja, ładne zdjęcia. A moim zdaniem: - VHP super, to dla mnie jeden z najjaśniejszych punktów dzisiejszego Longinesa. Może nie jestem fanem PVD (z wyjątkiem czarnego chrono PD), ale wiadomo, dziś musi być wiele wersji. - nowy HydroConquest zapowiada się wręcz rewelacyjnie. Przez chwilę miałem wątpliwości, czy nie stał się za bardzo "submarinerowy", ale... chyba mi przeszły. - Record też na duży plus. Ponadczasowe wzornictwo, chronometr, opcja z fajną bransoletą. Wszystko ok. - LLD w tej wersji mnie nie przekonuje. Dla mnie ten model to dotkliwa porażka. Wszystko przez sztuczną patynę, którą odbieram jako straszny kicz, nieważne czy u Zenitha, Omegi czy Longinesa. To jak atrapa książek na półce. A mógłby być z tego taki piękny Heritage... Dokładnie, linia Master ładnie się rozwija. Mocny punkt kolekcji. -
Kilka filmów w ostatnich tygodniach, same dobre, bo na złe szkoda czasu - "Niemiłość" - poruszający, tak jak wcześniejszy "Lewiatan". - "Morderstwo w Orient Expressie" - ale w wersji Mistrza Sidneya, po 19 latach od pierwszej lektury. I podobał mi się ogromnie! Sekwencja na dworcu w Stambule to popis reżyserski Sidneya, bardzo podobała mi się Vanessa Redgrave (z takim fajnym błyskiem w oku), i właściwie każdy - łącznie z Finneyem, do którego zwykle trudno się przekonać, gdy zna się Sucheta. Finney jest inny, ale też ciekawy. Ten seans to czysta przyjemność. - "Kryptonim HHhH" - ogólnie wrażenia pozytywne. Trzeba chyba doczytać tę historię, by zrozumieć kilka niuansów, ale i tak spójnie wypada to na ekranie. Cóż, wszyscy mówią po angielsku, ale jak by powiedział Hans Landa - tak jest łatwiej. W jednej scenie za to zbyt niewiarygodnie brzmi, gdy Czesi z ruchu oporu mówią do siebie o "nazistach". - "Barabasz" - Anthony Quinn w świetnej formie, jako Barabasz-Zampano. Zaskakująco dobrze wypada ten film po latach, dynamiczny, brutalny, z niejednoznacznym bohaterem. Na drugim planie fajni Gassman i Palance. - "Dzikie róże" - nie sądziłem, że tak mi się spodoba. Chwyta za gardło, nie tylko sekwencja w lesie. Myślę, że to jeden z najważniejszych polskich filmów ostatnich kilku lat.
-
Ale fajne. A szczególnie perkusista
-
Wymienione przez Ciebie filmy to - nie tylko moim zdaniem - najwybitniejsze przykłady neo-noir. Pojęcie to jest jednak dość rozległe i obejmuje też filmy dziejące się poza czasoprzestrzenią charakterystyczną dla klasycznego czarnego kina. Ze współczesnych europejskich neo-noir polecam "La isla minima", w Polsce znany pod "poetyckim" tytułem "Stare grzechy mają długie cienie". Akcja dzieje się w Hiszpanii lat 80., kulminacyjna scena - naprawdę świetnie rozegrana. Typowy neo-noir ostatnio to np. "Gangster Squad" - mam, ale jeszcze nie obejrzałem, recenzje miał niestety raczej średnie. Neo-noir (taki z bezpośrednim odwołaniem do ikonografii lat 30, 40. i 50.) miał się dobrze w latach 90., kiedy to oprócz "Tajemnic..." powstało też np. udane "W bagnie Los Angeles". Ciekawy ze względu na kontekst działalności Weegee'ego był "Public Eye" ("Reporter"), gorzej przyjęto "Nieugiętych", choć film ten miał świetną obsadę, zdolnego reżysera, zręcznego autora muzyki i genialnego autora zdjęć. Podobnie "Dwóch Jake'ów" - sequel "Chinatown", uznany za raczej niepotrzebny. Niezła była późniejsza "Czarna Dalia", ale skoro pytasz o kino najnowsze, to na pewno znasz te filmy. Ja w ostatnich latach czerpię ogromną przyjemność w odkrywaniu mniej znanych klasycznych czarnych filmów z lat 40. i 50. - o wielu z nich pisałem w tym temacie.
-
A u mnie bardzo soundtrackowy "Exit".
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
Edmund Exley odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
W euforię wprawił nas Stoch. Ale trochę satysfakcji niejeden z nas ma też z powodu triumfów Aksela Lunda Svindala i Mikaeli Shiffrin. -
No więc teraz był "Ricochet" w moich słuchawkach. A aktualnie "Rare Bird" z Polski. Kaczkowskiego też bardzo dużo słuchałem, głównie w liceum. Minimax był obowiązkowym punktem niedzielnego wieczoru. Mój Kingcrimsonowy przełom to też zasługa tej audycji - latem 2001, jakoś przed którymś z meczów Copa w Kolumbii, Kaczkowski włączył "Starless". Znałem i lubiłem wcześniej pierwszą płytę, ale "Starless" to było dla mnie fundamentalne doświadczenie. Kilka tygodni później kupiłem sobie pierwszy egzemplarz "Red". I tak już zostało mi do dzisiaj
-
Klub Miłośników Zegarków ENICAR
Edmund Exley odpowiedział RTK-WGM → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
To Naranjito - pomarańcza Faktycznie. Ja znam to logo w dwóch wersjach - z jednym lub dwoma listkami. Na zegarku jest z jednym, ale dziwne, że ma czerwone spodenki. A Naranjito w oryginale ubrany był w strój reprezentacji Hiszpanii, więc spodenki ma granatowe. Getry i buty też inne. Może akurat nie znaleźli mu stroju w tak małym rozmiarze...- 401 odpowiedzi
-
- Enicar
- Ultrasonic
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Natknąłem się na dwa ciekawe stare zdjęcia z zegarkami, które mnie zainteresowały. Boris Vian - i chyba jakiś jump hour? Co to może być? A to nikt znany, za to ze znanego w ostatnich latach zdjęcia Vivian Maier: Większa rozdzielczość tu: https://i.pinimg.com/originals/a5/40/74/a54074f8ab1fa8a96da4efc672d26248.jpg Na bogatą ta dziewczynka nie wygląda, więc zegarek tym bardziej intryguje (choć równie dobrze może to być coś za 90 centów).
-
Po kilku tygodniach powrót do Lego i ostateczne (chyba) dokończenie Macka. 1. Poprzednio miał kiepskie proporcje. Zatem daliśmy większe koła (z przodu bez wklęsłości), nadkola z przodu i przedłużyliśmy tylną część podwozia: 2. Uszczegółowiony tył: 3. I jeszcze coś - dostęp do kabiny był bardzo utrudniony, więc teraz otwiera się nie tylko maska: 4. Przez otwierany dach można wygodnie wkładać ludzika i oglądać wnętrze kabiny: Tylko drzwiczki za małe i w innym kolorze, ale tu chyba nic lepszego nie da się zrobić.
-
Żydów z Polski, którzy budowali potęgę i magię Hollywood, było oczywiście wielu, z Warnerami na czele. Keitela bardzo lubię, choć ma też na swym koncie dość sporo kiepskich filmów. "Niebieskich kołnierzyków" nie widziałem, muszę kiedyś to nadrobić. Wiele lat temu podobał mi się też w mniej znanym filmie "Finding Graceland". Za to najbardziej lubię jego rolę w "Nędznych ulicach", gdy jest rozdarty między mafię a pragnienie odkupienia win i ocalenia przyjaciela. Czołówka tego filmu należy do moich ulubionych w całym amerykańskim kinie: A to idealne wykorzystanie Stonesów - kwintesencja stylu Scorsese: No cóż...
-
@Jacku, muszę kiedyś więcej czasu poświęcić Genesis. Niby większość płyt kiedyś przesłuchałem, ale wracam do nich raczej rzadko. Najczęściej chyba do poszczególnych utworów, jak "The Brazilian" (to jest killer!), "Squonk" czy "Dance on Volcano". Czyli rzeczy z początków epoki Collinsa, gdy, jak to napisał Weiss, brzmienie stało się ostrzejsze i nowocześniejsze. Teoretycznie ciekawsze czasy Gabriela jakoś mnie nie mogą od lat przekonać, choć i tu znam kilka fajnych fragmentów, zwłaszcza z "Foxtrota" i "Selling...". Teraz natomiast koncert, na którym być może ktoś z naszego forum był:
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
Edmund Exley odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Po dłuższej przerwie - DNA Longinesa w strategii promocyjnej firmy: -
oczywiście. William Conrad na lata przed "Gliniarzem i prokuratorem". Ale głos już wtedy miał bardzo charakterystyczny. Nie napisałem jeszcze, że w "Ostatniej rundzie" jest ciekawy wątek żydowski - wszak Żydem jest główny bohater. I pewien żydowski drobny handlarz mówi do niego w pewnym momencie o dumie, jaką czuje z jego powodu dzielnica w czasach, gdy w Europie naziści (tak jest mówione) zabijają Żydów za to, że są Żydami. W hollywoodzkich filmach lat 40. takie teksty nie były raczej częste.
-
A ja wręcz przeciwnie - w ostatnich tygodniach tylko dobre lub bardzo dobre filmy. - "Jeszcze nie koniec" - francuski film o rodzinie, w której trwa walka o prawo do opieki nad dziećmi. Denis Menochet w roli ojca perfekcyjny. Ostatnia scena - podobnie. - "The Square" - też świetnie się ogląda. Dużo humoru i ciekawych obserwacji na temat współczesności. I tutaj bardzo dobra główna rola męska - Claes Bang. - po raz piąty czy dziesiąty - "Misery", nawet nie od początku, ale to zawsze jest świetna rozrywka. - "Dusza i ciało" - nie sądziłem, że mi się spodoba. Raczej nie trafia do mnie węgierskie kino (ani to stare, ani tym bardziej Mundruczo itp.), a tu jednak i fajny humor, i zaskakująco wartka akcja, piękne zdjęcia. Choć jedna scena na pewno nie jest dla wrażliwych na los zwierząt, które później zjadamy... Ok, nowe kino ma się świetnie, ale nie można zapominać o tym, co się lubi najbardziej. "Dusza i ciało" przypomniał mi, że wciąż nie widziałem... "Body and Soul", czyli "Ostatniej rundy". Trzeba to więc było nadrobić. Satysfakcja - 110%! Wszystko to, co w kinie lat 40. lubię najbardziej. Zdjęcia James Wong Howe ("i wszystko jasne", jak by to powiedział Siara), montaż na w pełni zasłużonego Oscara, a sekwencje walk na ringu wytrzymują porównanie ze "Wściekłym bykiem". Bo tak jak "Dom ludzi obcych" był swego rodzaju zapowiedzią "Ojca chrzestnego", tak "Ostatnia runda" wyprzedza film Scorsese. Do tego wielu fajnych aktorów, np. John Garfield, trochę mnie zawsze przerażająca Anne Revere (nie wiem, dlaczego - gra zazwyczaj pozytywne role) i ktoś, o kim wspomnę na końcu. Do tego poruszający wątek czarnego boksera, który musi walczy z zakrzepem mózgu. No a ten jeszcze jeden aktor z obsady to: Kto pozna bez przerzucania do grafiki Google lub sprawdzania w obsadzie?
-
Piłka nożna, football, soccer czy jak kto zwał
Edmund Exley odpowiedział Krystian → na temat → PO GODZINACH
Na przyszłość może się przydać: http://www.livescore.com/ -
W istocie, to odlotowa płyta. Idealna do lotu w kosmos lub jazdy ciężarówką z nitrogliceryną Widzę, że słuchałeś w dzień - dla mnie akurat Tangerine Dream najlepiej brzmi, gdy jest już ciemno (choć w dzień też oczywiście słucham). Może dlatego, że moja ulubiona płyta tego zespołu jest tak mocno związana z nocnym pejzażem:
-
Klub Miłośników Zegarków ZENITH
Edmund Exley odpowiedział temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
@foti, fajny jest. Z którego roku pochodzi? Wielokrotnie mówiliśmy o tym, jak to design chronografów Zenitha negatywnie wpływa na ich funkcjonalność. Tym razem to Bamford dopisuje do tej dyskusji kolejny wątek: https://www.hodinkee.com/articles/bamford-watch-department-fragment-zenith-el-primero-introducing -
Piłka nożna, football, soccer czy jak kto zwał
Edmund Exley odpowiedział Krystian → na temat → PO GODZINACH
Warto pamiętać. -
Doskonały francuski aktor Denis Menochet i Montblanc Star Chronograph UTC. Niedługo wchodzi do polskich kin "Jeszcze nie koniec" - zobaczcie koniecznie.
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
Edmund Exley odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Cóż, przywiązałem się do niego. Wiele ciekaw(sz)ych modeli można znaleźć np. tu: https://omegaforums.net/threads/post-your-longineseses.472/ -
Klub Miłośników Zegarków Longines
Edmund Exley odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Dla mnie robienie zdjęć moim kilku zegarkom to okazja do relaksu (czekajcie, aż dorwę VHP!). Oczywiście, znacznie bliżej mi do jakiegoś Nikifora aparatu niż np. do Gordona Parksa. Ale z kilku ujęć jestem zadowolony. Dobrą inspirację stanowią moim zdaniem zdjęcia Kristiana Haagena czy te zamieszczane na portalu Hodinkee. Haagen fotografuje wiele zegarków, ale najbardziej lubię, jak zdjęcia jego AP czy Patka dokumentują spędzany przez niego czas, czy szerzej – styl życia. W końcu ulubiony zegarek to też jego ważna część. Rzecz jasna, patrząc na takiego Haagena (czy kilku naszych kolegów z forum) trzeba wziąć poprawkę na sprzęt i ogólne umiejętności, zmniejszanie rozdzielczości też bardzo kiepsko wpływa na jakość. Tym niemniej, czasem taki kwadrans odpoczynku jest naprawdę przyjemny. Dzisiaj np. w kiepskim świetle strzeliłem takie zdjęcie: -
