-
Liczba zawartości
2621 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
2
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Edmund Exley
-
@itor, super zestaw i zdjęcie. Łatwa zagadka - co jest w tle?
-
Dokładnie, nie tylko amerykańska kinematografia przeżywała wówczas niezwykle twórczy czas. A co do "Gwiezdnych wojen" - oczywiście, to wielkie wydarzenie i bardzo ważny film. Ponadto także perfekcyjna realizacja monomitu, o czym pisał chyba Joseph Campbell (historia Luke'a zawiera wszystkie, wzorcowo poukładane etapy podróży mitycznego bohatera: dzieciństwo bez rodziców, wezwanie ze świata przygody, porzucenie starego świata, znalezienie mentora i drużyny, nauka, podróż i jej kolejne etapy, kulminacyjna walka, powrót i nagroda). Schemat ten odnaleźć można w dziesiątkach tekstów kultury popularnej. "Nowa nadzieja" potwierdza kreatywność lat 70., jednak myślowo i stylistycznie otwiera już kino nowej przygody, które zdominowało Hollywood w kolejnych latach. Ja w swoim wpisie skoncentrowałem się natomiast na czymś, co zwano niegdyś "nowym kinem amerykańskim" (filmy realistyczne, często pesymistyczne, oparte na metodzie Stanisławskiego, twórczo przyswajające zabiegi formalne kina europejskiego, odnoszące się do kwestii społecznych i politycznych itp.). No i cóż, nie ukrywam, że to kino znacznie mi bliższe niż "Gwiezdne wojny". Ale - powtórzę - pierwszą trylogię moim zdaniem znać trzeba, a i nie da się nie podziwiać spójności wizji Lucasa i jej ciekawego rozwinięcia przez Kershnera i Marquanda. Dzięki. To Robert Levithan, prawda? (w weekend sprawdziłem i poczytałem o nim po Twoim poście) Zapowiada się kolejna odsłona spotkań obu panów - i to nareszcie u samego Martina Scorsese:
-
Rozumiem, że piszesz w kontekście przywołanej kilka postów wcześniej słynnej sceny z "Wściekłego byka"? W rzeczywistości wyglądało to tak: Pamiętajmy, że Scorsese nie zrobił filmu mającego oddać historię w skali 1:1. Cały film jest mocno wystylizowany, brutalność scen na ringu jest większa niż była naprawdę. Sam Martin zresztą nie lubił wtedy boksu, który uważał za coś bardzo prymitywnego. La Motta fascynuje go jednak jako przykład grzesznika, który wszystko utracił i usiłuje odkupić swe winy. A postawa w ostatniej walce z Sugar Rayem oddaje jego chorobliwą determinację i (auto)destrukcyjną postawę, w której zrównywał walkę na ringu z życiem poza nim.
-
Jupp Heynckes niczym Paul Newman w "Kolorze pieniędzy" może powiedzieć: Gdy w sezonie 97/98 wykonywał kawał niedocenionej, świetnej roboty w Realu, nosił AP Royal Oak w złocie: Później natomiast m.in. Ebel Tekton:
-
To chyba compressor od Lip. A nie - raczej jednak JLC Memovox Polaris:
-
Dawno nikt tu nie zaglądał, trzeba więc przypomnieć ten znakomity temat. W temcie filmowym rozmawialiśmy niedawno o latach 60. i 70., a Sam Peckinpah był jednym z wielkich, buntowniczych bohaterów tej epoki. Zrobił kilka filmów absolutnie doskonałych (patrz: http://zegarkiclub.pl/forum/topic/116161-ulubione-sceny-filmowe/page-1?do=findComment&comment=1387069), ale też parę filmów bardzo nierównych, ujawniających jego stopniowo pogłębiający się brak kontroli nad nałogami, pracą na planie, montażem. Jednym z nich jest "Przynieście mi głowę Alfreda Garcii", w którym jest trochę przestojów i banalnych dialogów, ale mimo to jako całość fascynuje. Warren Oates jest idealny jako straceniec snujący się w upale, roju much i strugach krwi w stronę nieuchronnej klęski. I właśnie w tym filmie jest scena, która moim zdaniem stanowi wizytówkę stylu Peckinpaha, może nawet bardziej niż hiperefektowna scena kulminacyjna z "Dzikiej bandy". Powoli narasta napięcie, ekran zaludniają dziwne indywidua (jak dwaj niezapomniani geje-mordercy), torba z wiadomą zawartością przechodzi z rąk do rąk. A co jakiś czas - zwolnione tempo. Oto ta scena: A jako bonus bardzo zabawna parodia w wykonaniu Monty Pythona, którą sam Sam ponoć bardzo lubił:
-
Piłka nożna, football, soccer czy jak kto zwał
Edmund Exley odpowiedział Krystian → na temat → PO GODZINACH
I tak zostaje. Peru w barażach, Paragwaj marnuje świetną okazję przegrywając u siebie z Wenezuelą 0:1. Chile odpada, w ostatnich latach nie miałem dla nich sympatii, więc nie smucę się z tego powodu (choć dla Ameryki mogliby chyba ugrać więcej niż Peru). -
Piłka nożna, football, soccer czy jak kto zwał
Edmund Exley odpowiedział Krystian → na temat → PO GODZINACH
Zobaczymy, scenariusze są różne oczywiście. Urusi natomiast strzelili dziś już 6 goli! Wynik - 4:2... A Peru w barażach w tej chwili. Jeszcze kapitalny strzał Rodrigueza w słupek... i koniec! Urugwaj kończy eliminacje na 2. miejscu. W sumie, pomijając zadyszkę w połowie, te eliminacje dla chłopców Tabareza były naprawdę dobre. -
Piłka nożna, football, soccer czy jak kto zwał
Edmund Exley odpowiedział Krystian → na temat → PO GODZINACH
Oglądasz? ja oglądam Urugwaj, resztę śledzę na livescore. Cóż, w finałach i tak Argentyna może zajść wysoko. Urusi 4:1. Suarez - genialny... -
Piłka nożna, football, soccer czy jak kto zwał
Edmund Exley odpowiedział Krystian → na temat → PO GODZINACH
Tymczasem po godzinie gry Urugwaj dopełnia formalności i prowadzi 3:1 z Boliwią na zapełnionym Estadio Centenario. Argentyna prowadzi natomiast z Ekwadorem, również 3:1 - Messi x 3. Peru na razie przegrywa 0:1 i zdaje się znów tracić szansę na awans. Ostatni mecz Peru na MŚ to jak dotąd pamiętne 1:5 z Polską. Jak Paragwaj strzeli coś Wenezueli, to zepchnie Chile z pozycji barażowej. Ale na razie 0:0. -
Oczywiście, powyższa lista pisana na szybko i z pamięci mogłaby być o wiele dłuższa. Pominąłem wiele filmów, które lubię, ale też np. zjawiska, które nie są mi bliskie, a które w latach 70. również przeżywały ważny moment, jak np. kino blaxploitation, gore, porno (cóż, kulturowej roli tego gatunku poświęca się wiele książek), eksperymentalne kino autorskie (Brakhage, Mekas, czy najbardziej przystępny sposród nich Cassavetes) czy... kino nowej przygody, które pod koniec dekady zaczęło się formować, by lada moment zawładnąć kinem amerykańskim. Ale oczywiście, podane przez Ciebie tytuły są bardzo ważne i obok "Szczęk" czy "Bliskich spotkań..." też śmiało mogą być wymieniane wśród osiągnięć amerykańskiego kina lat 70. Zresztą, sam Lucas zrobił wtedy jeszcze dwa inne ciekawe filmy - "THX 1138" (mnie akurat nieco znużył, ale Duvall i LolaT70s wypadli świetnie) i przede wszystkim "American Graffiti". Kino rozrywkowe tej dekady, obok oczywistych chłamów, które były, są i będą zawsze, też dobrze znosi próbę czasu. Mam tu na myśli filmy tak różne, jak "Żądło", "Płonący wieżowiec", "Czy leci z nami pilot", "Mistrz kierownicy ucieka", "Nieme kino", "Młody Frankenstein". A dodać do listy można by też filmy powstałe przed 1971 rokiem, ale wpisujące się już bezapelacyjnie w nowe kino amerykańskie: "Swobodny jeździec", "Czyż nie dobija się koni?", "Absolwent", "Bonnie i Clyde", "Dzika banda", "Bullitt", "Nocny kowboj", "Patton", "Producenci", "Pięć łatwych utworów", "Chłodnym okiem" i oczywiście "Butch Cassidy i Sundance Kid". Zatem lata 1967-1980 to okres bez wątpienia wyjątkowy w dziejach amerykańskiego kina. Polecam przy tej okazji ciekawy dokument Teda Demme'ego (przedwcześnie zmarłego reżysera "Blow") "Burzliwe lata siedemdziesiąte": http://www.imdb.com/title/tt0342275/
-
No cóż, dojedziecie jak Butch i Sundance do Australii... @Yoda: http://zegarkiclub.pl/forum/topic/116161-ulubione-sceny-filmowe/page-4?do=findComment&comment=1853307
-
Skoro już cytujemy forumowych klasyków Co do "Gorączki" - to esencja kina, film kompletny, który nie zestarzeje się chyba nigdy. Pierwszy raz oglądałem w Wielką Sobotę w 1999, na początku okresu apogeum mojej fascynacji Pacino. Później jeszcze wiele razy. A co do dekad - lata 90. przyniosły kilka wspaniałych filmów (j.w.), ale złota dekada kina amerykańskiego to nie tylko moim zdaniem lata 70. (rozpoczęte tak na dobra sprawę około 1967 roku): "Cały ten zgiełk", "Kabaret", "Rozmowa", "Pat Garrett i Billy Kid", "Ojciec chrzestny I i II", "Czas apokalipsy", "Taksówkarz", "Nędzne ulice", "Annie Hall", "Manhattan", "Lenny", "Strach na wróble", "Sieć", "Serpico", "Trzy dni kondora", "Nashville", "McCabe i Pani Miller", "Barry Lyndon", "Lśnienie", "Mechaniczna pomarańcza", "Pieskie popołudnie", "Chinatown", "Francuski łącznik", "Wszyscy ludzie prezydenta", "Złodzieje jak my", "Łowca jeleni", "Powrót do domu", "Sprawa Kramerów", "Maratończyk", "Pojedynek na szosie", "Lot nad kukułczym gniazdem", "Hair", "Papillon", "Badlands", "Niebiańskie dni"... Wielki finał to "Wściekły byk".
-
@svj - Wittnauer z ok. 1960. @Ram83 - no tak, Heuer świetny. Czy @primabaleron nie ma czasem takiego?
-
Zdjęcia Nolte'ego to chyba akurat kadry z filmu "Under Fire" ("Pod ostrzałem"), gdzie grał fotoreportera wojennego. Bardziej pasowałyby zatem do tematu o zegarkach na ekranie. Ale fajnie, że przypomniałeś tego wspaniałego aktora
-
Wooow, Kosma - plus! Do dziś pamiętam z dzieciństwa seans w cyklu "Piątek z Newmanem" i wstrząs na finałowej stopklatce. Zastanawiam się zawsze, jaka byłaby scena, która miała znaleźć się w filmie - gdy Butch i Sundance oglądają w Boliwii film o sobie, a w tym czasie Etta ich opuszcza. Jest tu luka w fabule, ale Paul tak zadecydował...
-
Ja bardzo lubię wszystkie pierwsze cztery płyty, a i na "Sabbath Bloody Sabbath" uwielbiam niektóre momenty. Szczególnie "A National Acrobat", który mógłby dla mnie trwać nie 7, a 17 minut Ale wracając do pierwszych czterech. Debiut powala surowym brzmieniem i świeżością, najbardziej lubię "Behind the Wall of Sleep"/"N.I.B.". "Paranoid" to już styl zdefiniowany w pełni (mój nr 1 - "War Pigs"), ale moim zdaniem najdoskonalsze jest "Master of Reality", bez słabej nuty. Do znarkotyzowanej "Vol 4." mam natomiast szczególny sentyment, bo miałem ją na kasecie w liceum i słuchałem dziesiątki razy. Nieco banalne "Changes" i "Laguna Sunrise" trochę rozbijają spójność płyty (inaczej niż wspaniałe "Solitude" na trójce czy "Planet Caravan" na "Paranoid"), ale jednak całość i tak jest super.
-
Piłka nożna, football, soccer czy jak kto zwał
Edmund Exley odpowiedział Krystian → na temat → PO GODZINACH
Przed ostatnią kolejką w Ameryce tak jak u nas - bardzo ciekawie. Urugwaj raczej nie wypuści szansy z rąk i po raz pierwszy od 1990 zakwalifikuje się bez gry w barażach. A Argentyna? -
Klub Miłośników Zegarków Audemars Piguet
Edmund Exley odpowiedział Matt2405 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Zwłaszcza drugie na postój mi nie wygląda, ale nie odbiegajmy od tematu. Na hodinkee opisali Frosted Gold w wersji 41 mm. Zapowiada się hit amerykańskich lig zawodowych, piszę to bez przekąsu - zegarek wygląda efektownie, choć pewnie podzieli nieco miłośników marki. https://www.hodinkee.com/articles/audemars-piguet-royal-oak-frosted-gold-41mm-introducing -
Piłka nożna, football, soccer czy jak kto zwał
Edmund Exley odpowiedział Krystian → na temat → PO GODZINACH
Nie mogłem oglądać, bo jeszcze w pracy byłem. Wynik - bardzo ładny. Bramki obejrzę później, teraz oglądam niemrawy na razie mecz Urugwaju. Tu link, gdyby ktoś był zainteresowany: http://www.stream2watch.cc/livenow/football/venezuela-vs-uruguay-live-stream -
I jeszcze coś, tym razem spoza naszego forum: https://www.hodinkee.com/articles/laurent-ferrier-traveller-for-hodinkee Dla mnie ta limitacja jest bliska ideału... gdyby tylko był sekundnik i przede wszystkim - inne okienko daty (zakrywające poprzedni i kolejny dzień).
-
@Lincoln napisał, że nie zawsze podoba mu się muzyka, którą tu zamieszczam. Więc, zgodnie z najlepszymi włoskimi korupcyjnymi zwyczajami, dla niego (i m.in. kolegów Krwisty i Czervony) niech zaśpiewa ta bella italiana:
-
Nasz temat jest moim zdaniem znacznie ciekawszy. Amerykańskie reklamy zegarków lubię szczególnie. Dziś znów Bulova: I najlepsze rarytasy na koniec - Weissmuller i Kirk z Bulovą: Ten film, wyreżyserowany przez samego Kirka, w Polsce znany jest dziś jako "Oddział", ale znany chyba dość słabo - nawet ja go nie widziałem. Za to czytałem, niejeden raz, "Syna śmieciarza", gdzie Douglas bardzo fajnie opisał pracę nad nim, np. reżyserowanie sceny, w której Bruce Dern wychodzi z jakiejś szopy i po prostu ma patrzeć przed siebie.
-
Piłka nożna, football, soccer czy jak kto zwał
Edmund Exley odpowiedział Krystian → na temat → PO GODZINACH
Przypomniał mi się karkołomny temat, który przed laty założyłem: http://zegarkiclub.pl/forum/topic/97816-pi%C5%82ka-no%C5%BCna-11-wszech-czas%C3%B3w-5-rezerwowych-trener/?hl=dru%C5%BCyna -
Klub Miłośników Zegarków Longines
Edmund Exley odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
@Lincoln, ale tylko trzy? No dobra, choć chyba troszkę pooszukuję... Współczesne: Conquest Heritage 1954, LLD i albo mój HC, albo niebieski VHP. No i Heritage Diver 1967, choć na mnie chyba byłby zbyt masywny. Vintage: pierwowzór Conquesta 1954, Ultra-Chron i jakiś klasyk na 30L - oczywiście wszystkie w oryginalnym stanie.
