Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2621
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. "A Longines Retail Display Case From The Golden Age Of Aviation" https://www.hodinkee.com/articles/longines-display-case-aviation-found Fajnie by było, gdyby zrobili dokładną (bez powiększonej koperty, daty i - zgroza na samą myśl - sztucznej patyny) reedycję tego modelu w linii Hertiage:
  2. Interesująca lektura dla fanów marki: https://www.fratellowatches.com/ikigai-vintage-grand-seiko/
  3. Mi też się niezbyt podoba. Może nie mógł dostać Orfiny-Porsche Design, więc sobie zrobił taki substytut?...
  4. "Warchoły, to wy!" - czyli jedna z najlepszych scen znakomitego filmu Agnieszki Holland "Aktorzy prowincjonalni". Czy na ręku Tadeusza Huka jest ZIM ZIOM?
  5. Karl Lagerfeld nosił unikatowy, "customowy" czarny egzemplarz: https://www.hodinkee.com/articles/karl-lagerfeld-audemars-piguet-royal-oak-black
  6. Piękny model, zdjęcia jak zwykle klasa - tło pierwszego to też taki forumowy klasyk Ale wskazówka minutowa trochę ucierpiała podczas serwisu? Nie wymieniają w takich przypadkach na nowe? I kolejna dawka ekstra zdjęć. Bardzo fajnie dobrany pasek. A jak ta luma się sprawuje - Longinesowy standard czy może trochę lepiej?
  7. Moim zdaniem niezbyt ładne te Mosery: za duże i nieproporcjonalne (np. ta czcionka datownika), a enigmatyczne tarcze dwóch ostatnich wyglądają na zdjęciach kiczowato... Ten pierwszy natomiast byłby bardzo ładny, gdyby był mniejszy, miał mniej pustego miejsca na tarczy i, jak wspomniałem, inną czcionkę daty.
  8. Super zegarek, bardzo fajne zdjęcie. Motocykl dobrałeś sobie pod kolor bezela?
  9. "Memphis Belle: A Story of a Flying Fortress" - czyli wielki dokument Williama Wylera. Film ułożony jest tak, by opowiadał o 25. misji tytułowej "Ślicznotki...", choć w rzeczywistości materiał nagrany został też w trakcie innych misji. Jak to u Wylera bywa - każda scena umiejscowiona idealnie w strukturze całości, a sekwencję samej bitwy powietrznej ogląda się do dziś z zapartym tchem. Główny, propagandowy cel, został osiągnięty w sposób, który zachwycił samego FDR. Ale Wyler pokazuje też strach, napięcie, lęk, śmierć i przede wszystkim pozbawione patosu bohaterstwo. Gdy Wyler wrócił z wojny, wyreżyserował swój najlepszy (a może i całego klasycznego kina amerykańskiego) film. W pamiętnej scenie, w której Fred (Dana Andrews) idzie na cmentarzysko samolotów, powtórzone są (obecne w początkowych minutach "Memphis...") najazdy kamery na silniki samolotów - a właściwie puste miejsca po nich. Mistrzowski, autorski podpis reżysera, który uważany był za idealnego rzemieślnika, ale który pod rzemiosłem skrywał prawdziwy artyzm.
  10. Ależ fajny jest ten Universal. W dodatku razem z granatowym paskiem tworzy szczególnie lubiane przeze mnie kolorystyczne zestawienie.
  11. @PistolPete, jeszcze taki żarcik - mogłeś napisać: "Pasek oczywiście od Filipa" A ja, przy okazji zakupu walentynkowego upominku, przymierzyłem tego: Wrażenia bardzo pozytywne: przede wszystkim przepiękna tarcza, zgrabna koperta świetnie układa się na nadgarstku, a pasek należy chyba do najładniejszych, jakie proponuje Longines. Mankamentem może być jednak czytelność wskazań - światło w salonie jest specyficzne, ale nie tylko tam może chyba być problem z odczytem. Przydałoby się trochę matowej powierzchni (najlepiej lumy, a nie farby jak w indeksach jednego z Conquestów) na wskazówkach i indeksach. Ogólnie jednak - fajny.
  12. Day-date + jubilee + biała koszula i wszystko gra Teraz tylko czekać na oryginalną bransoletę Tudora.
  13. @PistolPete, jak wiesz, bardzo lubię Twoje zdjęcia, ale... to pasowałoby raczej do znanego doskonale filmu Marco Ferreriego... Choć technicznie bez zarzutu, a zegarek - wiadomo - jeszcze lepiej
  14. Dzięki, w normalnym świetle dziennym wygląd jest bardziej stonowany:
  15. Nowy pasek, w najczęściej pasującym do ubrania kolorze i preferowanej przeze mnie wersji bez przeszycia: Zdjęcia kiepskie, wieczorne - później wrzucę jakieś dzienne. No i najważniejsze - operacja udała się bez rysek.
  16. Ładnie przygotowane, świetnie, że ta dziewczyna spełnia się w muzyce - słysząc zapewne więcej niż inni. Co do King Crimson - oczywiście, pełna zgoda. Pink Foyd jednak moim zdaniem również do dziś brzmi rewelacyjnie, szczególnie te płyty, na których rządzi Waters (czyli niemal wszystkie). Nie ma tam instrumentalnych popisów dla samego popisywania się, jest genialny przekaz - dlatego to ponadczasowa muzyka. "Meddle", "Dark Side...", "Wish You Were Here", "The Wall", "Animals", uwielbiana przeze mnie "Final Cut" - to przecież totalne mistrzostwo kompozycji, aranżacji, spójności całego albumu jako wyrażenia pewnych idei. A jak zagrali w Pompejach... Większy problem jest z ELP, Yes i Genesis. Zacznę od końca - w ostatnich latach polubiłem Genesis Collinsa. Krótsze formy, nowocześniejsze brzmienie. Nie wszystko lubię, ale taki "Brazilian" mógłbym słuchać na okrągło. Czasy z Gabrielem szanuję, ale jest tam dla mnie mniej ciekawego niż u pozostałych wymienionych w tym akapicie zespołów ("Lamb Lies..." wysłuchałem chyba z dwa razy najwyżej). Yes to dla mnie dwie genialne płyty i sporo świetnej muzyki rozproszonej na pozostałych albumach, choć jest też kilka wpadek. Nie uznaję ostatnich "dokonań", oczywiście. No i ELP, moja szczególna miłość. Zgodzę się, że to nie jest współczesne brzmienie. Ale nawet jeśli klawiszowe eksperymenty Emersona od razu nie pozostawiają wątpliwości, że to lata 70., to sama idea muzyki ELP jest dla mnie czymś wspaniałym - poszukiwania, eklektyzm, ostentacyjna wirtuozeria i... sporo samouwielbienia. Geniusze mają do tego prawo. ELP to dla mnie bez wątpienia jeden z zespołów wszech czasów, a na mojej prywatnej liście nr 2 chyba. Camel znam słabiej, choć to, co puszczali Kaczkowski czy Kosiński zawsze budziło mój szacunek. Trochę zawsze brakowało mi szaleństwa, jakiejś ostrości i ciężaru w tej muzyce, ale swoje odczucia budowałem na wybranym obszarze działań grupy. Kiedyś posłucham więcej - zaprezentowane przez Ciebie nagranie brzmi fajnie, zaskakująco dobrze jak na późny już w sumie czas - lata 80. to przecież krytyczny okres dla gigantów lat 70.
  17. W komentarzach do artykułu ch24.pl o Tanku jako jednym z najsłynniejszych modeli wstawiłem też zdjęcia Warrena Beatty'ego, Alaina Delona i Jean-Pierre'a Melville'a, Earla Hollimana i przede wszystkim Andre Malraux:
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.