Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Lincoln Six Echo

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    19656
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    112

Zawartość dodana przez Lincoln Six Echo

  1. Już spieszę z wyjaśnieniem mojego niewinnego rebusika. Tak, chodziło o tzw. Indian - a, jak wiadomo, mieli oni w zwyczaju nadawać imiona opisowe - np. zamiast "Łoś Ruchacz", stosowali raczej "Łoś, Który Żwawo i Często Rusza Miednicą". I tym podobne. Dlatego pozwoliłem sobie na nieco dłuższy ekwiwalent "Fryzjera" - ksywki pewnego pana, do którego rzeczony Czesław Michniewicz wcale to, a wcale nigdy nie dzwonił. A w dalszym ciągu moich gorzkich żali , parę słów o STETY! „Stety” postrzegane jako przeciwieństwo „niestety” – kolejny językowy „koszmarek”, wynalazek człowieka, który odkrył przedrostek nie- i uznał, że właśnie rozyebał system polszczyzny w sposób absolutny. Ale… przyjrzyjmy się przez chwilę… 1. nieboszczyk / boszczyk 2. niedźwiedź / dźwiedź 3. niedziela / dziela 4. niemowlę / mowlę 5. niewiasta / wiasta 6. niechluj / chluj 7. niewypał / wypał 8. niedorajda / dorajda 9. nieborak / borak 10. nienawiść/nawiść Tylko… Czy tu aby na pewno wszystko gra..? Myślę, że każdy z nas chciałby być CHLUJEM („quasi-przeciwieństwo” wyrazu „niechluj” – zgodnie z Prawem Stety) – czyli wyrafinowanym dżentelmenem posiadającym wykwintny gust, klasę i styl oraz nienaganne maniery. Z dumą można byłoby myśleć o sobie: „Ze mnie to jest kawał CHLUJA!” „Stety” jest żenujące nie dlatego, że nikt nie rozumie intencji. Wszyscy rozumieją. Jest żenujące dlatego, że udaje błyskotliwą symetrię tam, gdzie język żadnej symetrii nie przewidział.
  2. Gdybyśmy byli rdzennymi mieszkańcami Ameryki Północnej , moglibyśmy jeszcze chodzić "tam, gdzie kilkaset razy w roku nie dzwonił Czesław Michniewicz".
  3. Trzy potworki kolejno, zapalone nocą… Dobrze, przyjmuję „czelendż”. i odpowiadam wnet: Twój komentarz, Edmundzie, robi robotę i kozacko mi siadł. No właśnie… „Siadło” to kolejny przykład słowa, które samo w sobie nie jest tragiczne, ale przez nadużywanie zaczyna działać jak językowy glut. Coraz częściej „siadło” zastępuje pół słownika – mamy siadające zegarki, samochody, filmy, książki, płyty, buty, odzież, itd. Wszystko robi się takie samo: nie ma już podoba mi się, przekonuje mnie, działa na mnie, robi wrażenie, ma sens, jest trafione, dobrze brzmi, świetnie wygląda. Jest tylko jedno wielkie, gumowe: „siadło”. Niemalże już… siodło!
  4. Prawdziwy "full serwis" to (podobno) tylko w Makau. Kolega mówił - żeby nie było.
  5. Zdradziecki cios w samo serce zadałeś Pan mnie!
  6. Wczoraj zmarł Philipp Jung, bardzo ważna (kto wie, ten wie) postać dla nowoczesnej, klubowej elektroniki, połowa duetu producencko-didżejskiego M.A.N.D.Y. i współtwórca znanej wytwórni GET PHYSICAL. R.I.P.
  7. Słucham właśnie konferencji niejakiego Gawkowskiego. „Lewica to dowiozła”. No tak... „Dowieźć” w znaczeniu „zrealizować”, „spełnić obietnicę”, „osiągnąć rezultat” to kolejne, bezmyślne przepchnięcie angielskiego „to deliver” do języka polskiego. Efekt jest niezgrabny, mechaniczny i pretensjonalny. Zamiast powiedzieć normalnie: nie zrealizowali tego, nie dali rady, spełnili obietnicę, udało im się to przeprowadzić, dostajemy: „oni tego nie dowieźli”, „Lewica to dowiozła” i tym podobne potworki. I oczywiście im większy głąbiszon z kompleksem własnego, realnego lub intelektualnego prowincjonalizmu, tym chętniej wali takie pierdy, bo wydaje mu się, że brzmi wtedy nowocześnie, dynamicznie i „wielkoświatowo”. A w rzeczywistości brzmi jak ktoś, kto mało w życiu przeczytał, natomiast połknął bez popity pół prezentacji z LinkedIna i teraz każdą czynność musi nazwać kalką z angielskiego, żeby przypadkiem nie wyszło, że mówi po prostu po polsku. To by dopiero był obciach! Najgorsze, że ta maniera wypiera całe bogactwo rodzimych czasowników: zrobić, wykonać, załatwić, spełnić, przeprowadzić, osiągnąć, domknąć, wywiązać się. Wszystko zostaje spłaszczone do jednego idiotycznego „dowieźć”. To jest korpo-angielski na poziomie B1 w polskim przebraniu, z doczepioną naczepą pełną stylistycznego paździerza.
  8. Zegarownia powinna mieć na stanie.
  9. Myślę, że Paniom mogłyby przypaść do gustu... 🤔😉
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.