Obejrzałem właściwie tylko początek pierwszego seta, do stanu 2:2, bo musiałem potem ruszyć w drogę. Ustawiłem sprzęt tak, żeby potem do meczu wrócić, ale (chyba na szczęście dla mnie, z tego, co tu piszesz - mniej wkurwu) coś "nie pykło" i średnio to wyszło. Ale miałem takie "strzyknięcie negatywne w boku", kiedy w pewnym momencie transmisji kamera pokazał boks z ekipą Igi, a w nim... no, wiadomo, kto - z miną, jak po zażyciu mefedronu, nadającą do nieszczęsnego człowieka obok z prędkością karabinu maszynowego... I się zmaterializowało, niestety...