Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Lincoln Six Echo

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    19652
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    112

Zawartość dodana przez Lincoln Six Echo

  1. Gdybyśmy byli rdzennymi mieszkańcami Ameryki Północnej , moglibyśmy jeszcze chodzić "tam, gdzie kilkaset razy w roku nie dzwonił Czesław Michniewicz".
  2. Trzy potworki kolejno, zapalone nocą… Dobrze, przyjmuję „czelendż”. i odpowiadam wnet: Twój komentarz, Edmundzie, robi robotę i kozacko mi siadł. No właśnie… „Siadło” to kolejny przykład słowa, które samo w sobie nie jest tragiczne, ale przez nadużywanie zaczyna działać jak językowy glut. Coraz częściej „siadło” zastępuje pół słownika – mamy siadające zegarki, samochody, filmy, książki, płyty, buty, odzież, itd. Wszystko robi się takie samo: nie ma już podoba mi się, przekonuje mnie, działa na mnie, robi wrażenie, ma sens, jest trafione, dobrze brzmi, świetnie wygląda. Jest tylko jedno wielkie, gumowe: „siadło”. Niemalże już… siodło!
  3. Prawdziwy "full serwis" to (podobno) tylko w Makau. Kolega mówił - żeby nie było.
  4. Zdradziecki cios w samo serce zadałeś Pan mnie!
  5. Wczoraj zmarł Philipp Jung, bardzo ważna (kto wie, ten wie) postać dla nowoczesnej, klubowej elektroniki, połowa duetu producencko-didżejskiego M.A.N.D.Y. i współtwórca znanej wytwórni GET PHYSICAL. R.I.P.
  6. Słucham właśnie konferencji niejakiego Gawkowskiego. „Lewica to dowiozła”. No tak... „Dowieźć” w znaczeniu „zrealizować”, „spełnić obietnicę”, „osiągnąć rezultat” to kolejne, bezmyślne przepchnięcie angielskiego „to deliver” do języka polskiego. Efekt jest niezgrabny, mechaniczny i pretensjonalny. Zamiast powiedzieć normalnie: nie zrealizowali tego, nie dali rady, spełnili obietnicę, udało im się to przeprowadzić, dostajemy: „oni tego nie dowieźli”, „Lewica to dowiozła” i tym podobne potworki. I oczywiście im większy głąbiszon z kompleksem własnego, realnego lub intelektualnego prowincjonalizmu, tym chętniej wali takie pierdy, bo wydaje mu się, że brzmi wtedy nowocześnie, dynamicznie i „wielkoświatowo”. A w rzeczywistości brzmi jak ktoś, kto mało w życiu przeczytał, natomiast połknął bez popity pół prezentacji z LinkedIna i teraz każdą czynność musi nazwać kalką z angielskiego, żeby przypadkiem nie wyszło, że mówi po prostu po polsku. To by dopiero był obciach! Najgorsze, że ta maniera wypiera całe bogactwo rodzimych czasowników: zrobić, wykonać, załatwić, spełnić, przeprowadzić, osiągnąć, domknąć, wywiązać się. Wszystko zostaje spłaszczone do jednego idiotycznego „dowieźć”. To jest korpo-angielski na poziomie B1 w polskim przebraniu, z doczepioną naczepą pełną stylistycznego paździerza.
  7. Zegarownia powinna mieć na stanie.
  8. Myślę, że Paniom mogłyby przypaść do gustu... 🤔😉
  9. A ja z kolei, gdyby nie cena, już bym go miał.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.