Są książki, które się czyta i takie..., w których się mieszka. Całymi latami.
„Cień wiatru" przeczytałem pierwszy raz dawno temu i do dziś pamiętam, jak nagle... trafiłem do równoległego świata - miasta, którego już nie ma, pełnego mgły, starych księgarni, tajemnic i ludzi, którzy noszą w sobie historie większe niż oni sami. Cmentarz Zapomnianych Książek - każda czeka, aż ktoś ją odnajdzie...
To jest po prostu cholernie dobra historia. Jest tam przygoda, miłość, tajemnica, jest trochę mroku, trochę humoru i kilka postaci, których się nie zapomina.
A kiedy człowiek zamyka książkę, zostaje z jedną myślą: że książki też mają swoje losy, zupełnie jak ludzie. Jedne żyją długo i głośno. Inne znikają w ciszy.
I czasem tylko ktoś przypadkiem trafia na jedną z nich - wtedy wszystko zaczyna się od nowa.
A jeśli ktoś jeszcze „Cienia wiatru” nie czytał, to powiem, że są książki dobre, bardzo dobre, genialne...
I są takie, które sprawiają, że po ostatniej stronie siedzisz długo w ciszy i myślisz: "Dlaczego takich historii jest tak niewiele..?”