Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Sierżant Julian

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    3070
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez Sierżant Julian

  1. Mój jedyny garniturowiec. Ale w końcu chyba jeden wystarczy, nie?
  2. A ja ciągle w tym gieesie, jak rolnik jakiś...
  3. Easy. To jest załamanie światła na wypukłym szkle.
  4. Fajny jest, naprawdę ładny i dobrze mu robi, ze to nie wielka patelnia. Widziałem jeszcze inne małe Cooki, ale w sklepie twierdzili, ze one damskie. Możliwe, bo były białe z białym bezelem. Chociaż diamencików nie zauważyłem.
  5. Sierżant Julian

    Jak wyglądamy?!

    Obecnie prosty zoolog 🙂
  6. Zrozumiała ciekawość, jak taki Patison się prezentuje, w końcu w środku mógł być tylko chrabąszcz zamknięty.
  7. Jak dobrze wyregulowany to dlaczego nie. Miałem zegarek na Miyocie 91xx, który robił +4 s. Te zakresy rzędu 20-30 s to fabryczne widełki maksymalne.
  8. No i cała ideologia idzie tam, gdzie idą niektóre rzeczy...
  9. Stary Cornavin, w mojej skromnej opinii sprzed czasów, kiedy ZSRR na jakiś czas wykupiło prawo do tej nazwy.
  10. No ja wciąż nie mogę odżałować/sie cieszę, że nie ma białej wersji tego malucha. Bo gdyby była, mogłaby wstrząsnąć fundamentem mojej dwuzegarkowej ideologii.
  11. Sierżant Julian

    Jak wyglądamy?!

    Po tym, jak ni w samym środku parku narodowego GPS przestał odbierać z powodu chmury i zwarte korony drzew, a kompas Cammengi się zepsuł (!!), szedłem z prostym kompasem Silvy, tym co na obrazku. A w razie czego... Słońce w ciągu godziny przebywa łuk 15 stopni. Więc w dzień do prostej nawigacji wystarczy obrotowy bezel w zegarku 🙂
  12. Bo to kostka. Kostka zawsze ma mniejszy bok od okrągłego.
  13. Pod żadnym pozorem i według żadnych zasad nie jest to zegarek do garnituru. Jest archaicznie ogromny (ci lepsi producenci już nawet diverów takich wielkich nie robią), diver z wyskalowanym bezelem nadaje się do garnituru tylko w filmie z Jamesem Bondem, a kolor tarczy też jest zupełnie niezgodny z przyjętymi zwyczajami.
  14. Powinni po prostu zamówić partię zegarków, do stosowania jako okolicznościowe upominki wręczane przez władze miasta.
  15. Sierżant Julian

    Jak wyglądamy?!

    Ja akurat tak. Nie wiem, czy widać jakiś zegarek.
  16. Albo pralnia pieniędzy, albo pomyłka z przecinkiem. Widywałem już takie dziwne oferty.
  17. Widocznie po jakimś czasie ktoś już nie mógł wytrzymać, ze zegarek w Bondzie nie przynosi dochodów. Stąd Omega.
  18. MOGLIBY robić go też z białą tarczą. Bardziej tego, niż divera.
  19. Jaki tam weekend, ja jeszcze pracuję 🙂
  20. Obawiam się, że to jest na zasadzie, ze póki nie kupisz i sam się nie przekonasz, to nie wiesz. Z drugiej strony raczej wątpię, czy Baltic montowałby u siebie mechanizm niesprawdzony dokładnie i bez odpowiedniego wyregulowania.
  21. Przy okazji, skoro już zacząłem o diverach poniżej 40 mm, zainteresowałem się jeszcze bliżej reedycjami i naśladownictwem 62mas. Wspomniałem już o podejściu Seiko, nacechowanym częściowym tylko pietyzmem. Wspomniany SLA017 ma kopertę nawet nie 39mm, tylko (zależnie od źródła) 39,5mm albo 40mm, nowe serie Prospeksów jak byk po 40,5mm, a limitowany piekielnie drogi hi-beat SLA037 ma 39,9mm średnicy koperty, czyli mówiąc po ludzku, 4 centymetry. Poza tym są to naprawdę ładne zegarki, chociaż zastanawiałbym się, czy reedycja naprawdę chamskiego, stuprocentowego toolwatcha taniej firmy musi tyle kosztować (to o tych ostatnich limitkach oczywiscie). Jednak z racji swoich rozmiarów nawet najmniejsze ledwie się łapią, albo nawet w ogóle nie łapią do naszego wątku. Bolesną lukę stopniowo wypełnia nieco mniej szanowana konkurencja, która jakoś szybciej załapała, że wrócił popyt na mniejsze koperty. Przejrzałem to, co pod hasłem 62mas pokazuje internet i okazało się, że "reedycje" tego historycznego modelu branduje chyba z dziesięć marek, wszystkie oczywiście azjatyckie (przynajmniej innych dotąd nie znalazłem). Część z nich idzie tą samą drogą, co Seiko, wypuszczając zegarki w kopertach 40 albo 41 mm. Mieszczą się tutaj Maranez i San Martin, dosyć uznawani u nas wytwórcy, przy czym Maranez zasadniczo nawet nie chiński. Obaj ci wytwórcy są dość często chwaleni za przyzwoitą jakość wyrobów, mają też trochę własnych projektów (zwłaszcza Maranez, znany głównie z własnego designu robionego w brązie). Niestety, ich zegarków nie mogę brać w tym wątku pod uwagę, bo są za duże. To samo dotyczy totalnego chińczyka Steeldive, Heimdallr i zapewne paru innych podobnych. W przypadku tych wszystkich zegarków niestety można mówić raczej o kopiowaniu współczesnej produkcji Seiko, a więc jest to pasożytowanie na aktualnych wzorach (nawet jeśli legalne). Jako usprawiedliwienie często podaje się argument, że te wyroby są jakościowo lepsze od oryginalnych wypustów Seiko. Zwłaszcza często takie opinie widziało się nt. San Martina. Jeśli tak jest, to słabo to by świadczyło o Seiko. W końcu Davosa czy Tisell nie są kupowane dlatego, że są lepsze od oryginalnych Roleksów, przynajmniej ja takiego argumentu nie słyszałem. Teraz dochodzę do tego, co wygrzebałem w rozmiarach zbliżonych do oryginalnego oryginału. Żałuję, ze nie będzie tutaj marek większych ani nawet średnich. Nie sądzę, żeby FiftyFive, Seestern oraz Armida były szczególnie dobrze znane. Co do mnie, zetknąłem się tylko z tą ostatnią nazwą, jest to marka pochodząca chyba z Hongkongu. W każdym razie pod tymi trzema markami powstają zegarki wzorowane na oryginalnym 62mas, w kopertach o średnicy 38 mm, czyli takich samych lub niemal takich samych jak autentyk. FiftyFive to jest zdaje się jakaś firma sprzedająca podzespoły do modyfikowania zegarków, ich zegarki odbiegają najmocniej od starego Seiko wyglądem tarczy (inny odcień, trochę uproszczone, brzydkie indeksy i duże własne logo). Producent deklaruje rozmiar 37 mm. Zegarki są raczej tanie (coś pod 300 USD), ale (i tu ciekawostka) za dodatkowe 50 USD można dostać zegarek z mocno wypukłym szkłem, wierniej nawiązującym do oryginał. Armida wygląda po prostu jak 62mas, tylko z innymi napisami na tarczy i jest droga (469 USD), ale ma 300 m wodoszczelności, natomiast Seestern jest tu najtańszy (około 200 USD) i (nietypowo) występuje w różnych wariantach kolorystycznych. 62mas w wersji z czerwoną tarczą to doprawdy mocny pomysł. Natomiast wersja sunburst grafit najmocniej przypomina oryginał (który zasadniczo był szary, podobno z odcieniem zielonkawym, ale to może egzemplarze archiwalne z czasem pozieleniały). Wodoszczelność 200 m i tak przewyższa parametry seikowskiego przodka. Piszę to głównie dlatego, że nie chciało mi się zakładać osobnego wątku na homage 62mas, więc skorzystałem z istniejącego o małych diverach. Co było możliwe, bowiem zegarki które opisałem, są właśnie tymi małymi diverami, tylko że pochodzącymi z niezupełnie dobrego domu. Jednak pomimo nieprawego pochodzenia, jeśli ktoś nie może (albo nie chce) wydać kilkunastu-dwudziestu tysięcy na starego 62masa (a prawdę mówiąc nie widzę powodu), a chciałby się przekonać jak ten nurek z 60. lat leżał w ogóle na ręce, to nie ma innego wyjścia jak zaopatrzyć się w któryś z wymienionych modeli, bo dotychczasowe reedycje Seiko raczej nie dadzą tego wrażenia.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.