JLC to taka fajna marka. Robią trochę „podstawowych” modeli (w cudzysłowie, bo oby inne marki też miały takie podstawowe modele, choć wiem, że wielu zarzuca JLC swego rodzaju zapyziałość w tej odnodze działalności), ale oprócz tego cały czas kombinują, majstrują, wymyślają i starają się iść do przodu tworząc różne perełki tak mechanicznie jak i estetycznie i artystycznie. Super. 👏
A ja w porównaniu z tym artyzmem biednie, niby nic, ale jednak, mimo wszystko, jak się człowiek zastanowi to nie każdy zegarek ma jeden mechanizm obsługujący dwie twarze z chronografem retrograde na jednej z nich. 😉