-
Liczba zawartości
1509 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez ireo
-
Oprócz tego, że paradoks czasem dobrze brzmi, rzeczywiście tak odbieram Twoją kolekcję. „Kolekcja” to pojemne pojęcie, można zbierać wyłącznie G-Shocki albo zegarki z byłego ZSRR, albo wyłącznie zegarki naśladujące inne zegarki. Albo ciągle ten sam model w różnych wersjach. Albo nieustannie dążyć do tego, żeby „kolekcja” nie przekraczała dwóch egzemplarzy. Kolekcjonowanie jest dziwactwem, a dziwactwo przybiera rozmaite formy. Twój zbiór ma pewne unikalne cechy, zawiera dwie-trzy wyselekcjonowane kategorie zegarków, ale przede wszystkim poraża ilością. Same tylko „chińczyki”, gdybyś miał ich kilka, nie robiłyby takiego wrażenia. Ale dzięki temu, że uzbierałeś ich kilkadziesiąt, kolekcja uzyskała „next level”. Niektóre projekty artystyczne robią wrażenie dlatego, że wykorzystują elementy podobne ale wielokrotnie powtórzone. Z tego punktu widzenia można powiedzieć, że taka kolekcja ma coś z Andy’ego Warhola albo z Ai Wei-Wei’a („Ziarna słonecznika”).
-
O, powrót sprawdzonej „patelni” 🙂 Trzeba przyznać, że udały im się te indeksy i ich rozmieszczenie na tarczy. Świetny zegarek.
-
Z „Sennika zegarkowców”: Samuraja na za szerokim pasku widzieć - na drodze na linie ciągłe uważaj. Zamaskowane patrole krążą bowiem wszędzie.
-
Taka ilość to już nowa jakość.
-
Premiery zegarkowe, nowości, ciekawe wydarzenia
ireo odpowiedział Lincoln Six Echo → na temat → NOWOŚCI ZE ŚWIATA ZEGARKÓW
Zgadza się, "tropic-proof" to nie tyle odporność na zanurzenie w wodzie, co na wilgoć w powietrzu i rozwój grzybów/pleśni. Wystarczy do tego podstawowe uszczelnienie koperty, a pasek powinien być albo impregnowany, albo wykonany z materiału odpornego za zawilgocenie. Pasek tej Alpiny jest z alcantary czyli z plastiku, więc raczej nie zapleśnieje, chyba żeby go uprzednio zamoczyć w rosole albo upaprać innymi substancjami organicznymi. Zapewnienie odporności na warunki tropikalne w przypadku zegarków i innego sprzętu, szczególnie wojskowego, to był istotny problem pierwszej połowy XX wieku, kiedy prowadzenie kampanii np. w prowincji Milne Bay w Papui Nowej Gwinei stawało się niemożliwe. Wilgoć wykańczała amunicję, radiostacje, wykrywacze min, że o butach i umundurowaniu nie wspomnę. Była taka historia australijskiego batalionu czołgów, które wpakowały się na pole minowe i już tam zostały, bo detektory min zwariowały pod wpływem wilgoci i uparcie sygnalizowały, że "min niet". Nawet granaty ręczne przestawały działać. Nie wybuchały, więc rzucający granatem miał jakieś szanse, o ile udało mu się trafić wroga w czoło. Dzisiaj nazwa "tropic-proof" ma znaczenie historyczne a przy okazji fajnie wygląda na zegarkach. Miałem kiedyś Dugenę model Tropica z lat '50, jeszcze parę linii zegarków różnych producentów powstało właśnie wtedy na fali walki z tropikalnym klimatem. Były to czasy, w których chodziło o praktyczne rozwiązywanie konkretnych problemów, w odróżnieniu od dzisiejszej "walki z klimatem", tyleż zażartej co bezsensownej, za pomocą "ministerstw klimatu", bojówek "ekologów" i handlu opłatami za emisję dwutlenku węgla, zdzeranymi od co słabszych i mniej rozgarniętych krajów (jakby ten dwutlenek był jakąś straszną trucizną w rodzaju cyjanku potasu a nie związkiem niezbędnym do istnienia życia na Ziemi). W ten sposób zegarki stały się po raz kolejny reliktem minionej epoki, kiedy obowiązywały inne zasady. Nowa-stara Alpina wyszła im bardzo ładnie, tylko zgadzam się, że 34 mm to już dzisiaj nie jest rozmiar do noszenia. Na pewno nie dla mnie. Mam jedną Omegę tej wielkości, piękna jest, ale na mojej ręce wygląda trochę śmiesznie. Akceptowalny rozmiar koperty zaczyna się dla mnie w okolicy 36 mm. -
Uznaję tę opinię za Komplement Roku. Jasne, głównym celem było podejście do zegarka niedostępnego „na żywo”, ale przy okazji wpadłem na pomysł projektu do samodzielnego pokolorowania i wykończenia. Zestaw zawierałby kopertę z mechanizmem i tarczą „blank”, zdejmowane szkło i parę różnych kompletów indeksów i wskazówek, do tego parę farbek w różnych kolorach.
-
Z cyklu „Projekty niskobudżetowe”.
-
O, Seafarer. Niezła odpowiedź na pytanie, "jak wydać straszną kasę na TAG Heuera?". W ogóle fajny pomysł na zegarek, tylko bałbym się, że nacisnę przypadkiem ten specjalny przycisk, i przyjdzie Wielka Fala, i wszystko zmyje.
-
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Wersją srebrnoszarą podniecają się ludzie na internetach, mnie się wydaje jakaś taka blaszana. Może na żywo prezentuje się lepiej, bo monochromatyczne zegarki nie są zbyt fotogeniczne. Z grubym zapięciem można sobie do pewnego stopnia poradzić zamawiając krótszą bransoletę. Druga wersja bardzo ładna kolorystycznie, tylko mam smutną refleksję, co nam zostało z dawnych, prawdziwych chronografów regatowych Omegi, takich jak Regatta albo Seamaster Apnea. Był jeszcze Seamaster Chrono Regatta Racing, Racing America’s Cup Chronograph i inne modele ze skalą regatową. Gdzie to wszystko jest? -
Pies świetny, ale widać, że nie za bardzo mu się podobała ta wycieczka.
-
Wrzucę dzisiaj coś o mojej kolejnej Alpinie, żeby trochę poprawić "różnorodność genetyczną" w Klubie Heritage. W założeniu Radka, re-edycje historyczne miały tu występować w towarzystwie swoich pierwowzorów. W przypadku tej Alpiny może to być trochę skomplikowane, ale spróbuję. Zdjęcia własne oraz ze strony wornandwound.com (o ile dały się wkleić, zaraz zoabczymy). Przodkami serii Alpina Alpiner Heritage Manufacture, złożonej z trzech modeli, były naręczne zegarki wojskowe o oznaczeniach KM-586, KM-592 i KM-593 z okresu II wojny światowej. Zewnętrznie wyglądały podobnie, różniły się mechanizmami (cal. 586, 592 albo 593), osadzonymi w niewielkich kopertach rozmiaru najwyżej 33 mm. Były to przydziałowe zegarki w niemieckiej Kriegsmarine (stąd litery „KM”). Współczesna re-edycja modelu KM-592 otrzymała oznaczenie KM-710 (oba zegarki widać na wspólnym zdjęciu). Werk 592 został zastąpiony przez manufakturowy cal. AL-710, ładnie wykonany mechanizm typu bumper, ze zwiększonym zakresem ruchu nietypowego wahnika. Więcej o mechanizmie napiszę za chwilę. Do historycznych wersji Alpiny KM odnosiła się bezpośrednio tylko KM-710 ale, ze względu na wspólny rodowód, także dwie elegantsze wersje nazywane są niekiedy „Kriegsmarine”, chociaż literek „KM” już na nich nie ma. Wszystkie trzy modele ukazały się na rynku jakieś 10 lat temu i były krótko dostępne również w Polsce, w cenie ok. 10 tys. zł. Widać je obok siebie na kolejnym załączonym zdjęciu. Zasadnicza różnica w stosunku do historycznego pierwowzoru to nie tylko nowy werk lecz także rozmiar koperty, powiększony do 41,5 mm (mój pomiar wykazał 41,3 mm średnicy i 13,1 mm grubości). Wersja w moim posiadaniu to ta po prawej stronie, z białą tarczą, zmierzająca w stronę eleganckiego „dresłocza” i najbardziej odbiegająca od militarnego charakteru pierwowzoru. To mi odpowiada, również dlatego, że we wrześniu 1939 r. mój dziadek walczył na Wybrzeżu w obronie Oksywia, więc nazwa „Kriegsmarine” i litery „KM” na tarczy nie kojarzą mi się jakoś szczególnie sympatycznie. Podoba mi się natomiast sam zegarek, sposób w jaki został zaprojektowany z odniesieniami do tradycji szwajcarskiej marki, uratowanej przed odejściem w niebyt przez holenderskie małżeństwo Stasów czyli założycieli Frederique Constant. Alpina, jak wiele szwajcarskich firm, pracowała w czasie wojny „na dwie strony”, dzięki czemu Szwajcaria mogła spokojnie się bogacić, bo przedtem standard życia w tym kraju nie był szczególnie wysoki. Wersja środkowa, z kremową tarczą, też jest fajna. Gdybym w swoim czasie miał okazję obejrzeć te wszystkie trzy Alpiny naraz, to pewnie wybór nie byłby łatwy. W oficjalnych nazwach współczesnych modeli powstało trochę zamieszania, co utrudnia znalezienie konkretnego zegarka, jeśli któregoś poszukujemy. Nie podejmuję się zacytowania wszystkich wariantów nazw i referencji, które powynajdywałem na różnych stronach internetowych, musiałbym zrobić w tym celu osobny research. Wersję białą widziałem w Polsce pod nazwą „Alpina Alpiner Heritage Manufacture Automatic AL-710S4E6”. W każdym razie, wszystkie trzy pokazane modele mają mechanizm KM-710 albo AL-710 (to dokładnie ten sam werk, zwany również FC-710). Mechanizm powstał w firmie Frederique Constant, która przejęła Alpinę w 2002 roku, ale nie zdarzyło mi się dotąd spotkać żadnego zegarka FC wykorzystującego ten wek, może jakieś istnieją. Mechanizm jest naprawdę fajny, pracuje bardzo cicho, a działanie wahnika jest kompletnie bezgłośne i niewyczuwalne. Miałem w tej sprawie chwilę niepewności, bo po założeniu zegarka usłyszałem jakieś metaliczne postukiwanie przy poruszaniu ręką. Okazało się, że to metalowa szlufka od paska NATO obijała się o zapięcie tegoż paska. Poza tym wydawało mi się, że jeżeli coś działa na zasadzie odbojnika, to musi generować przynajmniej jakieś minimalne wibracje, ale nic takiego nie występuje. Wygląd werku również sugeruje dużo wyższą półkę cenową: perlage, termicznie barwione śrubki, côtes de Genève, itd. Mechanizm pracuje z częstotliwością 28 800 bph, ma 26 kamieni i rezerwę chodu ok. 42 h.
-
Dobrze Ci wyszedł odcień zieleni, bo na większości zdjęć jest zbyt jaskrawy.
-
Kiedyś widziałem zdjęcie takiej Alpiny na Forum. Ciekawe czy właściciel nadal ma ten zegarek.
-
Bo to drogie jest. Mocno wypukły, cyzelowany detal tej wielkości to najbardziej kosztowna rzecz w tym zegarku. Zresztą, nie tylko w tym. Przypuszczam, że to odlew, częściowo wykańczany ręcznie.
-
Co jak co, ale ten rekin na deklu to im się udał.
-
Proszę, postawcie to pod Sejmem. Dołożę się do zbiórki na tak szczytny cel.
-
Bardzo ciekawa konstrukcja. To na dole, to beton czy gumowe odboje na rozpędzone dziki?
-
Premiery zegarkowe, nowości, ciekawe wydarzenia
ireo odpowiedział Lincoln Six Echo → na temat → NOWOŚCI ZE ŚWIATA ZEGARKÓW
Tylko dwa razy dali napis „SEIKO” na tarczy? To jakiś japoński minimalizm. Powinni pójść na całość i zaprojektować liternictwo w stylu czołówki programu „Sonda”, wtedy to by było coś. -
To akurat o niczym nie świadczy. Mnóstwo zegarków spełnia te kryteria, a ludzie „kupujo jak gupie”. Co ciekawe, jeszcze w 2. połowie ubiegłego wieku, kiedy prawie każdy nosił lub chciał nosić zegarek, brzydkie i drogie zegarki należały do rzadkości.
-
Mesh albo milanese faktycznie nie za bardzo pasuje, a im wyraźniejszy wzór bransolety, tym dalej od estetyki, w której ten zegarek został zaprojektowany. W dodatku ostro zakończone ucha koperty, wyjątkowo długie, nie ułatwiają takiego połączenia. Zawsze się trochę mijają z płaszczyzną bransolety i wzmacniają wrażenie, że coś tu nie gra. Na szczęście skórzany pasek i bransoleta nie wyczerpują wszystkich opcji. Może byłbyś w stanie zaakceptować czarny perlon albo tkaninę?
-
Nadal nie jestem przekonany czy do tego zegarka pasuje bransoleta ale muszę przyznać, że akurat ta jest fajna.
-
-
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Może to wynikać z ustawień telefonu, które domyślnie obcinają rozdzielczość, jak już ktoś słusznie zauważył. Zanim zdecydujesz się zagłębić w ustawienia, możesz jeszcze wypróbować prostsze wyjście czyli wrzucanie obrazków bezpośrednio z telefonu. Moje zdjęcia wyraźnie się poprawiły, kiedy przestałem zawracać sobie głowę korzystaniem z pośrednictwa komputera. Chyba, że chciałbym uzyskać rzeczywiśce wysoką jakość; wtedy z kolei nie robiłbym zdjęć telefonem tylko aparatem. -
Tak się właśnie domyślałem, dlatego wyobraziłem sobie co by było, gdybyś tak puścił w ruch wszystkie naraz. Werk kwarcowy zazwyczaj pracuje cicho, ale sto kwarców? Coś jak pojedyńczy owad versus 5 ha letniej łąki.
-
Materiał na wspaniałą ścianę zegarków. Ciekawe ile dB generują, uruchomione wszystkie naraz.
