-
Liczba zawartości
1380 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez ireo
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Żeby tylko nadgarstkowe... Ale gdyby Longines kierował się sugestiami z naszego Forum, byłbym za panią Ewą. Przynajmniej wiedziałbym kto to jest. Tymczasem wśród ośmiorga aktualnych "ambasadorów" marki kojarzę jedynie trzy osoby: Cavilla, Kate Winslet i Jennifer Lawrence, którą w bieżącym filmiku reklamowym wyprowadzają na spacer trzy psy, niemiłosiernie ciągnąc na smyczach. -
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Kurcze, Edmund, jaki Ty jesteś oblatany w tych aktorkach i aktorach. Musiałem sobie wyguglować nazwiska, żeby je skojarzyć z konkretnymi postaciami i filmami. Może dlatego, że od 30 lat nie mam telewizora. Jeśli chodzi o H. Cavilla, wnioskuję że zaliczył spadek w rankingu z Supermana do Wiedźmina (żadnej z tych produkcji nie oglądałem) czyli z poziomu Jaeger-LeCoultre'a na półkę Longinesa. Mniej więcej się zgadza. -
Rozumiem, temat jest "polityczny".
-
Hm, OK. Wydawało mi się, że to w ogóle nie jest powód do niezdrowych emocji, ale aż tak mi nie zależy na zrozumieniu o co w tym chodzi, żebym chciał je wzbudzać. Xeric Scrambler, na zdjęciu Koleżanki widać nazwę marki. Fajna rzecz na werku Miyota 9039, w dodatku w kopercie przyzwoitych rozmiarów. Moim zdaniem, na damskiej ręce wygląda świetnie.
-
Bo to było wyszukane słowo, coraz rzadziej używane. W dodatku jest Pruszcz Gdański i był też niejaki Ksawery Pruszyński, który się pisał przez "u", co dodatkowo utrudnia sprawę. "Dwójka" niedawno nadała w odcinkach jego monografię o Mickiewiczu, bardzo polecam. Rzeczywiście, historia pozwala zrozumieć politykę. Ale na wszystko jest sposób, trudne słowa można zastąpić łatwymi a wypowiedzi politycznych zabronić. A ponieważ wypowiedzią polityczną może być właściwie wszystko, od komentarzy o ruskich zegarkach, poprzez komentarze o zegarkach chińskich, aż do komentarzy o jakości papieru toaletowego (znałem osobę, która za dowcip o papierze toaletowym wylądowała na UB), to o polityczności wypowiedzi powinien decydować specjalny urząd albo komitet. Nauczania historii i literatury na wszelki wypadek też się zabroni, bo jeszcze się komuś coś skojarzy. Uprzejmie informuję, że w pierwszej części była to wypowiedź historyczna czyli o tym co już było, a w drugiej o tym co dopiero może nastąpić, więc również nie polityczna tylko futurologiczna (ewentualnie prorocza). Właściwie zamierzałem poruszyć temat zegarków chińskich pod innym kątem, mianowicie jak określić granicę między dopuszczalnym (moralnie albo prawnie) naśladownictwem klasycznych wzorów a naruszeniem praw własności intelektualnej producentów i projektantów. Łącznie chodzi o własność intelektualną, przemysłową i handlową, ale to nie moja dziedzina, więc nie podejmuję się wchodzenia w szczegóły.Temat już się parę razy na Forum przewinął, ale osobnego wątku nie znalazłem, za to niniejszy temat dostarcza najwięcej przykładów praktycznych. W zeszłym roku znalazłem wpis o tym, że jeśli coś wygląda z daleka jak Rolex ale ma na tarczy logo San Martin, to wszystko w porządku, bo to "homar" a nie podróbka. Ale gdyby jedynym kryterium odróżniającym "projekt naśladowczy" od "nielegalnej kopii" było logo, to czy to przypadkiem nie znaczy, że akceptujemy podróbkę ale pod warunkiem, że autor podróbki umieścił na niej swój logotyp? Idąc dalej, "podobają nam się tylko takie podróbki, których autor wyraźnie okazał swą dumę (z udanego podrobienia), umieszczając na nich własne logo". Coś tu nie tak, bo zastosowałem prostą logikę i doszedłem do absurdu. Gdzie zrobiłem błąd?
-
Premiery zegarkowe, nowości, ciekawe wydarzenia
ireo odpowiedział Lincoln Six Echo → na temat → NOWOŚCI ZE ŚWIATA ZEGARKÓW
Niejakiego Romarica André, artystę o pseudonimie seconde/seconde. Specjalizuje się w psuciu zegarków za pieniądze (myślę, że niemałe). -
To był temat historyczny. Tematy polityczne dotyczyłyby raczej rzeczywistości obecnej (przyprószyło, od rzeczownika "proch").
-
Świetny krój dwójki ma ta Delbana (a "wybitny działacz polskiego ruchu robotniczego" tow. Ostap Dłuski naprawdę nazywał się Adolf Langer, na wypadek gdyby to kogoś interesowało. Z jakiegoś powodu "Dziennik Łódzki" o tym nie wspomniał, pewnie przeoczenie. W 1953 r. "tow. Dłuski" raportował o sytuacji kadrowej w MSZ co następuje: „Pod względem narodowościowym skład pracowników kierowniczych jest niezadowalający: na 11 departamentów jest 8 dyrektorów, w tym 5 narodowości żydowskiej, na 12 przysługujących etatów wicedyrektorów obsadzone są tylko 4, w tym 3 przez osoby narodowości żydowskiej. Na 28 urzędujących naczelników wydziałów – 18 narodowości żydowskiej”. Dzisiaj pozostają nam jedynie domysły czy chodziło o to, że tych dyrektorów, wicedyrektorów i naczelników narodowości żydowskiej było za dużo, czy za mało).
-
Faktycznie ciekawe, nie wiedziałem, bo obydwa moje GS-y są mechaniczne. Naprawdę spring drive'y mają takie coś? Muszę to gdzieś sprawdzić. Ta "Hana-ikada" to oczywiście inny zegarek z innej linii, pomimo podobieństwa materiałów i kolorystyki. "Hana" ma geometrię koperty typową dla modeli Elegance i jest "prawie dress watch-em" (bo jest taki pogląd, podobno już nieaktualny, że prawdziwy dress watch nie powinien mieć sekundnika). Z kolei "Sakura" z trudem usiłuje zachować charakter zegarka sportowego, co powoduje widoczne zaburzenia identyfikacji ale ma swój urok. Co kto lubi.
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Lubię takie wpisy, pokazujące prawdziwy kawałek czyjegoś życia, i podtrzymuję wcześniejsze zdanie, że to bardzo dobra historia. Ten Longines też mi się podoba, zwłaszcza że egzemplarzy tego modelu z taką tarczą jest coraz mniej. Dlatego proponowałem zająć się i mechanizmem, i estetyką zewnętrzną. Nie do wszystkich tematów ubocznych, które pojawiły się po drodze, mam potrzebę się odnosić ale na pytanie o olej w tylnym moście starego mercedesa odpowiem, że gdybym miał takie auto i nadal chciał nim jeździć, to przy normalnej eksploatacji wymieniałbym olej w dyferencjale nie rzadziej niż raz na 5 lat, a przy intensywniejszym użytkowaniu co 3 lata. Dla mnie "kultura techniczna" i "pasja" to pojęcia połączone, przynajmniej w odniesieniu do zegarków i samochodów. Chociaż wiem, że są ludzie, którym to się zupełnie nie styka. Nie wiem, Bogdanie, na jakiego filozofa się powołujesz ani gdzie znalazłeś wypowiedź kogoś, kto "kupił zegarek żeby go z zyskiem sprzedać". Przypuszczam, że raczej nie na tym Forum, i prawie na pewno nie mogłoby to dotyczyć zegarka marki Longines. Słyszy się czasami albo czyta o tzw. "zegarkach inwestycyjnych" ale to raczej dla naiwnych albo kompletnie nieświadomych. Ja na nich nie narzekam, bo w zegarkowym ekosystemie pełnią ważną rolę zasilając zegarkowy rynek, który może dzięki temu jeszcze się jakoś trzyma. Coś jak dżdżownice spulchniające glebę, może nie są to zwierzątka najładniejsze i najbardziej inteligentne, ale za to jakże pożyteczne. -
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Po co? Twój zegarek potrzebuje serwisu po kilkudziesięciu latach zaniedbań, a nie "potwierdzenia autentyczności", która w przypadku tego egzemplarza nie budzi wątpliwości. Jeśli ukończyłeś szkołę zawodową i może jeszcze inne szkoły, to powinieneś rozumieć, że ruchome części zegarka wymagają do prawidłowego działania odpowiedniej konserwacji i przeglądów, podobnie jak każdy mechanizm. Nawet zegarek odłożony po zkupie do szuflady wymagałby po tylu latach przynajmniej zmycia rozłożonych starych smarów i nałożenia nowych, cóż dopiero taki jak Twój, po którym głołym okiem widać w jaki sposób był użytkowany. Są ludzie, którzy w ten sposób traktują swoje zegarki, kosiarki do trawy, traktory, a nawet samochody. Przyszłoby Ci do głowy, żeby nie zmieniać oleju i nie robić przeglądów okresowych, bo "silnik jest szczelny i się nie brudzi"? To są sprawy podstawowe, więc nie zawracaj głowy jakimś "badaniem autentyczności", tylko zanieś albo wyślij tego Longinesa do dobrego zegarmistrza. -
Podróżowałem do Indii chyba ponad 15 lat temu ale byłem przygotowany, popijając każdy posiłek odpowiednią ilością whisky. Dzięki temu byłem w stanie bez szwanku przetrwać nawet "restaurację" przydrożną, w której podawano przystawki na blaszanych talerzach w proporcji jeden talerz na dwóch, oraz surowe przekąski z betelu i tym podobnych składników, zawijane w świeży liść jakiejś rośliny paluchami ulicznego sprzedawcy i konsumowane on the go. Zrozumiałem wówczas zwyczaje brzydkich brytyjskich kolonizatorów, którzy bez odpowiedniej ilości whisky nie ruszali się w Indiach na krok. Każdy alkohol nadaje się do tego celu, byle w wystarczającej ilości. W ten właśnie sposób można uniknąć wizyty na oddziale zakaźnym lub u specjalisty medycyny tropikalnej.
-
Świetna kolekcja, w sam raz do kolacji na cztery ręce.
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Przerósł ten wątek mnie. -
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
A czy coś się zmieniło w użytkowaniu zegarka? Spróbuj go sprawdzić upewniwszy się przedtem, że sprężyna jest nakręcona blisko maksymalnej rezerwy chodu, powiedzmy na 90%. I zobacz, czy odchyłka dobowa się zmieni. -
Właśnie ja też, myślałem że może sam założyłeś taki szpanerski pasek.
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Super historia. Gdybyś jeszcze znalazł oryginalny dowód zakupu, to automatycznie wartość kolekcjonerska zegarka wzrosłaby o 15% (mówię zupełnie poważnie). Czytając wcześniejsze wpisy zastanawiałem się czy to możliwe, że zegarek był w naprawie, w trakcie której wymieniono mostek na oryginalny ale ze źle nabitym numerem (skutkiem niedoboru części na polskim rynku), ale prawdopodobieństwo takiego przypadku byłoby znikome. Oryginalność tego Longinesa nie budzi wątpliwości, na pewno warto przywrócić go do życia w jakimś porządnym serwisie. Trzeba się pospieszyć, póki oryginalne części są jeszcze do zdobycia. Ja bym się jeszcze zastanowił nad odnowieniem koperty, dość już sfatygowanej. Czasem można dostać oryginalną NOS, jeśli się ma szczęście. Nie, nikt tego nawet nie sugerował. -
Bardzo elegancki pasek, jak na zegarek z Myszką Miki. Swoją drogą, to niesprawiedliwe, że jest tyle zegarków z Myszką Miki a żadnego z Gomułką. Wszak Gomułkę było w tamtych czasach widać i słychać wszędzie, a Micky’ego prawie nigdzie. Później, za czasów Gierka, embargo na amerykańskie kreskówki zawieszano w czasie świąt Bożego Narodzenia, kiedy wyjątkowo można było oglądać Myszkę Miki i Kaczora Donalda w czarnobiałym telewizorze. Wtedy to była atrakcja, nie tak jak obecnie, kiedy w telewizorze na okrągło leci jakiś Donald i wszystkim to spowszedniało. A o Gomułce warto pamiętać przede wszystkim dlatego, że pojęcie „dyktatury ciemniaków”, wprowadzone przez Kisiela na określenie rządów ówczesnej komunistycznej ekipy, okazało się nad wyraz trafne i ponadczasowe. Lud pracujący miast i wsi żąda zegarków z Gomułką!
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Trudno powiedzieć czy ta brakująca cyfra rzeczywiście nadaje zegarkowi dodatkową wartość ale na pewno jest to ciekawostka, dla mnie dosyć frapująca. Masz może informacje o pochodzeniu tego zegarka? W latach '70 taki Longines Conquest 1500 znajdował się mniej więcej "w dolnej strefie stanów średnich" firmowego katalogu ale w Polsce był szczytem luksusu, niewielu mogło sobie wtedy pozwolić na taki zegarek. Nawet jeśli kogoś było stać, to łatwiej mógł kupić taki zegarek w komisie albo np. bezpośrednio od marynarza, niż w sklepie. Zastanawiam się, czy mógłby to być egzemplarz zakwalifikowany przez kontrolę jakości do obniżonej kategorii i czy dzięki temu mógł łatwiej trafić na polski rynek, np. do sklepu państwowej sieci "Jubiler". W drugą stronę istniało takie zjawisko jak "odrzuty z eksportu". W realiach PRL, w czasie permamentnego kryzysu gospodarczego, "odrzuty z eksportu" były najbardziej poszukiwaną kategorią towarów, zazwyczaj lepszą od wyrobów przeznaczonych na rynek krajowy. Ciekaw jestem czy szwajcarskie firmy zegarkowe albo dystrybutorzy w tamtach czasach przydzielali poszczególne partie zegarków na konkretne rynki. -
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Marudzenie na tę Omegę jest raczej bezprzedmiotowe, bo to reedycja historyczna, bardzo wyraźnie nawiązująca do Constellation ''Dog Leg'' z lat '60. Powiększenie koperty wyszło jej na dobre, bo co to dzisiaj jest 34 mm, ale jeszcze lepsza byłaby tarcza typu "Pie Pan" jak w referencji 168.005. -
Nie ma problemu, pomarańczowy nurek to żaden wydatek. https://allegro.pl/oferta/plastikowy-miniaturowy-nurek-nurkowy-pomaranczowy-6x3-5cm-14299616312
-
A tak, Shri Ram Raja - coś tam. Nie widziałem, ale Taj Mahal nie mogłem sobie odpuścić skoro już byłem w Indiach, chociaż po pięciu godzinach „autostrady” z New Delhi do Agry z maksymalną prędkością 20 km/h miałem trochę dosyć. Fajny kraj, tylko trzeba być cierpliwym 😁
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
1) Bogdana czy zegarka? Zresztą, zeszłoroczny śnieg to też spora rzadkość w naszym klimacie. 2) A gdyby zastosować kryteria filatelistyczne, to wartość tego Longinesa byłaby ogromna. Normalnie Błękitny Mauritius. -
Kiedyś mój wykładowca farmakologii powiedział o pewnym leku, że jeśli po zażyciu widzimy świątynię Taj Mahal, to znaczy że dawka była za wysoka.
-
O, proszę, ktoś ma zegarek ze Szkocji. Niesamowite. Jak się nazywa ten model?
