Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

ireo

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1515
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez ireo

  1. Nic. Ahaa... A ja się wahałem czy coś dopisywać po takiej dlugiej hibernacji. Już parę razy zdarzyło mi się dopisywać do zeszłorocznych wątków i było trochę śmiesznie.
  2. Model znany pod nazwą "lodówka"
  3. Nic dziwnego, skoro wybrałeś rozmiar XL. NIektórzy twierdzą że ten model jest już tak duży, że właściwie przestał być Cartierem. Na zdjęciu nie wygląda na ogromny, ale to kwestia indywidualnych upodobań. Oprócz rozwiązania radykalnego czyli zamiany na mniejszy model można rozważyć inny pasek, ze znacznie większym zwężeniem w kierunku zapięcia. Jeśli zależy Ci na komplikacji daty, to w mniejszych Cartierach trudno będzie ją znaleźć. Przykład Rolexa DJ36 vs 41 wydaje mi się mało trafny. DJ41 wygląda całkiem dobrze a 36 mm, w przypadku kopert okrągłych, to już dla mnie dolna granica tego, co da się nosić. Z kopertami prostokątnymi jest inacze. Prawie kwadratowy TAG Heuer Monaco ma 38-39 mm a wygląda na większy niż zegarek okrągły w rozmiarze 41-42. Oprócz tego, na subiektywny odbiór wielkości zegarka wpływają szczegóły ukształtowania koperty, które w przypadku prostokątów i kwadratów grają większą rolę. Jeśli się nie mylę, Cartier na zdjęciu to Tank Solo 31 x 41 mm. Na ręce robi wrażenie wyraźnie większego niż np. Alpina Alpiner Heritage Carrée 34 x 39 mm, chociaż Alpina jest szersza. Ale Cartier ma prostą formę bez krzywizn i dodatkowych frezowań, koperta jest zupełnie płaska i przez to wygląda na większą.
  4. A co tam, przyłączę się.
  5. Tak mówi moja dentystka, patrząc na moje zęby. Odpowiadam tym samym komplementem, patrząc na nią. Chyba sobie kupię takie Seiko dla podkreślenia suspensu.
  6. Do Crooka nic nie mam, ale czy obecnie Patek to rzeczywiście "szczyt"? Zależy w jakiej kategorii. Gdybym upłynnił prawie całą obecną kolekcję i mógł wybierać do woli, to raczej szukałbym czegoś nowego wśród mniejszych manufaktur z segmentu haute horlogerie.
  7. Zależy czy potrzebujesz oficjalnego świadectwa wyceny, np. ze względów prawnych czy spadkowych, czy tylko chciałbyś się zorientować jaka jest obcena wartość zegarka i za jaką cenę można go sprzedać (bo cena teoretycznie możliwa do uzyskania a znalezienie nabywcy w sensownym czasie to są dwie różne rzeczy). W drugim przypadku polecałbym wycenę on-line. Portale z ofertami używanych zegarków luksusowych w Europie i w Stanach zwykle oferują opcję wyceny, bo w ten właśnie sposób pozyskują zegarki do sprzedaży. Najpierw proponuję zapytać w wątku "Klub Miłośników Zegarków Patek Philippe".
  8. Podstawowe kryteria to zdrowy rozsądek i trochę elementarnej wiedzy o mechanizmach. Trzeba uwzgędnić realia czyli jaki to zegarek (nowy, kilkuletni czy vintage), z jakim mechanizmem, czy wiadomo coś o historii serwisowej, czy był normalnie użytkowany, czy tylko leżakował i w jakich warunkach. Rezerwa chodu przekraczająca specyfikację fabryczną to norma. Jeśli mechanizm ma nominalnie np. 38h, to w dobrym zegarku realnie jest to zwykle ponad 40h. Renomowani producenci podają rezerwę chodu nie do momentu całkowitego wyczerpania energii w sprężynie tylko raczej jako orientacyjny czas, w którym zegarek jeszcze daje względnie poprawne wskazania, bo im bardziej wykręcona sprężyna tym gorsze parametry chodu. Stąd wniosek, żeby do pomiarów brać zegarek dobrze nakęcony. Parametry pracy mechanizmu, takie jak amplituda, dokładność chodu (rate) i błąd wychylenia (beat error) dają oczywiście pojęcie o stanie zegarka i jeśli odbiegają od normy, to serwis w dobrym zakładzie się przyda. Ale może być też tak, że zegarek ma odchyłkę chodu mimo że przeszedł profesjonalny serwis stosunkowo niedawno, bo nie został wystarczająco starannie wyregulowany. Dokładna regulacja zajmuje, powiedzmy, pięć dni. Kompletny serwis z demontażem, czyszczeniem, wymianą części i ponownym montażem robi się w pół dnia, chyba że to niestandardowy, skomplikowany werk. Sam kiedyś odebrałem z renomowanego serwisu zegarek po dobrze zrobionym i kompletnym remoncie, z wymianą określonych części i uszczelek na nowe oryginalne, ale niewyregulowany jak trzeba. Wszechobecne porady, że serwis bezwględnie trzeba robić co 5 lat lub częściej, traktuję sceptycznie. Normalnie użytkowanemu zegarkowi mechanicznemu naprawdę nic się nie stanie, jeśli pójdzie na kompletny serwis po 7 czy 8 latach. Więcej niż 10 lat bym nie czekał, ale przy dzisiejszej jakości smarów i mechanizmów okres pięciu lat uważam za przesadę, chyba że z zegarkiem coś się stało, np. podlegał wstrząsom albo działaniu wilgoci. Zwłaszcza w przypadku kontaktu zegarka niewodoszczelnego ze słoną wodą trzeba natychmiast zorganizować serwis. Na stronach producentów interwał pięcioletni oczywiście przedstawiany jest jako bezwzględna konieczność, zupełnie jakby po pięciu latach i jednym tygodniu od ostatniego serwisu zegarek miał się rozsypać. Bez przesady, nie rozsypie się, chyba że spadł na twardą podłogę albo przejechał po nim tramwaj (w tym ostatnim przypadku serwis i tak nic nie da).
  9. Dobre. Różnica ewidentna, jak w polskim fiacie 125p w pierwszych latach po zakupie licencji i później, kiedy trzeba było "naciągać za krótką kołdrę".
  10. Faktycznie, ciekawe funkcje. Luneta w jedną stronę zwyczajnie się obraca i pokazuje wysokość fali (czy jak to się tam nazywa) a w drugą coś tam ustawia na tarczy (dzień tygodnia, zdaje się). Wersja z czarną tarczą chyba wygląda jeszcze lepiej. Na pasek go trochę szkoda, bo projektant napracował się nad tą oryginalną bransoletą. Ale jej budowa, z długimi i nieruchomymi łącznikami przy kopercie, powoduje że będzie się dobrze prezentować raczej na większej ręce. Przy małych obwodach nadgarstka pierwsze ruchome ogniwa mogą się za mocno załamywać na łączeniach, czyli ich krawędzie będą wyglądać jakby wystawały ponad bransoletę.
  11. To celowy zabieg, który miał wizualnie zrównoważyć tarczę. Inaczej całość, z literkami na dole i białym oknem daty, za bardzo ciążyłaby w prawo. Rzymskie cyfry również zostały celowo tak porozrzucane, że niektóre nie odpowiadają swoim znacznikom godzinowym na ścieżce wokół tarczy. Całość miała zapewne robić wrażenie "ładu w chaosie". To jest w gruncie rzeczy przemyślany i wyszukany projekt, ale efekt końcowy jest... powiedzmy, taki sobie.
  12. Bo to naprawdę jest nieobrobiony odlew Już miałem napisać, że zegarek Hello Kitty za 14 zł byłby lepszy, ale przypomniałem sobie, że gdzieś widziałem Hello Kitty za ponad 40 tysięcy. Marki Romain Jerome, jeśli się nie mylę.
  13. Tak myślę, gdyby w prawdziwym życiu przejęcie Tudora było w ogóle możliwe. Tylko nie widziałem jeszcze zegarka Tissot z taką wielką "Tudor Rose" na tarczy, to intrygujące.
  14. Éric Pirson miał sen wczoraj że Tissot przejął Tudora
  15. W takiej sytuacji wiele firm zegarkowych nie przepuściłoby okazji, żeby ogłosić sprzedaż Edycji Limitowanej (numerowanej, specjalnie wyząbkowanej, rocznicowej, butikowej, kolorowej…) w ilości jedynie 199 wyjątkowych egzemplarzy.
  16. Możliwości wizualnego skopania komplikacji daty są niewyczerpane. Można w wielkiej tarczy z ogromnymi indeksami wyciąć mikroskopijne okieneczko daty z cyferkami widocznymi tylko pod lupą (wtedy można dodać również lupę). Można umieścić okienko za blisko osi wskazówek i jednocześnie daleko od brzegu tarczy, żeby całość wyglądała jak zez zbieżny. Można zrobić cyfry w okienku czcionką jak najmniej pasującą do kroju pozostałych cyfr i liter na tarczy. Albo załóżmy, że mamy koronkę na godzinie 4, więc cyk, dajemy datę nie na 4, nie na 3, tylko... między 4 a 5. Pozostaje jeszcze przesunąć okienko daty do wewnątrz względem indeksów godzinowych (zez), żeby wyglądało jak przypadkiem wrzucone w tarczę, i dać czczionkę szeryfową, bo wszystkie inne są bezszeryfowe. O, i pięknie jest, i tak zostawiamy. Może sprawa nie jest całkiem przegrana, bo problem z ustawianiem rozwiązuje kalendarz roczny (albo wieczny, jeśli ktoś lubi i ma odpowiedni budżet), a "dziura" nie musi być prostokątna. Ja jeszcze nie lubię koronek w kształcie odwróconego stożka (przy okazji przykład mikroskopijnej i "zezowatej" daty), bezsensownych śrubek tu i tam (datownik też pięknie wkomponowany w całość, a jakże), oraz (uwaga, będzie grubo!) zegarków w estetyce klucza francuskiego, do których zaliczam m.in. AP Royal Oak, GP Laureato i sporo innych projektów pana z wąsami (tak jest, Géralda Genty). Resztę spróbowałem opisać w innym zeszłorocznym wątku, ale chyba się nie da, na wołowej skórze by się nie zmieściło.
  17. To jednak jest minus. Może chociaż w misie? (tak często piszą, "mi sie podoba") Najlepszy na większe święta partyjne i państwowe.
  18. Takie są najlepsze. W najlepszej literaturze zwykle nie wiadomo o co chodzi.
  19. ireo

    Trudny wybór - opinie

    Dobra płyta na dobrym gramofonie raczej nie trzeszczy. Spotify nie zapewnia "sterylnego" dźwięku, bo to format skompresowany (Spotify HiFi od pięciu lat startuje i wystartować nie może). Z CD bywa różnie, zależy od jakości nagrania i sprzętu. Większość "melomanów" i tak nie wie o co chodzi bo nie odróżnia hi-end od głośnika plażowego. Sytuacja z zegarkami jest podobna.
  20. Tak, to porównanie stosuje się nawet bardziej do aspektu technicznego niż estetycznego. W estetyce zegarków mamy sytuację jak w fotografii, która kiedyś była dziedziną raczej dla nielicznych. Nie każdy miał dostęp do sprzętu i materiałów a przede wszystkim do obróbki negatywów na takim poziomie, żeby uzyskać odbitki odpowiedniej jakości, nadające się do publikacji albo do celów wystawowych. Dzisiaj znajomi po powrocie z wakacji zawalają cię na dzień dobry setkami zdjęć, natrzaskanych w ciągu zaledwie dwóch tygodni i od razu "opublikowanych" w mediach społecznościowych, zwykle bez specjalnej selekcji. Przekopanie się przez taką elektroniczną stertę jest zadaniem ponad siły, przypomina próbę "wybrania zegarka na prezent" spośród tysięcy dostępnych modeli i wariantów. W aspekcie technicznym rekordy świata ustanawiali mistrzowie zegarmistrzostwa z XIX wieku, a na ich rozwiązaniach bazowali inżynierowie pracujący dla znanych marek w wieku XX, kiedy trwał "wyścig zbrojeń" na najcieńszy zegarek mechaniczny, najwięcej komplikacji upchniętych w najmniejszej kopercie, itp. Jeśli popatrzymy na zegarki męskie z lat '50-'60, to paradoksalnie były one dość podobne do siebie wizualnie, rywalizacja odbywała się głównie w kategoriach jakość/cena. Dokładność chodu, odporność zegarków na czynniki zewnętrzne, pierwsze efektywne naciągi automatyczne, nowe komplikacje takie jak funkcja alarmu, to były obszary bicia kolejnych rekordów w tamtych czasach. Dzisiaj innowacji w mechanizmach jak na lekarstwo, dominują różne rozwiązania estetyczne bo to znacznie łatwiejsze. Coś rzeczywiście nowego, na miarę napędu spring drive firmy Seiko, zdarza się sporadycznie. Z tym, że sama ilość pomysłów wizualnych prowadzi nie tylko zmęczenia tym nadmiarem lecz także do wtórności projektów, które zapożyczają jedne od drugich w takim stopniu, że cała branża zaczyna wyglądać jakby zjadała własny ogon.
  21. No pewnie, kopię tylko jednego modelu to pierwszy lepszy Chińczyk potrafi
  22. Wspaniała krzyżówka Poleroutera Universal Genève z "czymś co nie wiem".
  23. ireo

    Trudny wybór - opinie

    - Świetna rada na początek kolekcji. Popieram. - Co kto lubi, ale co do zasady nie jest to dobra rada. Pomysł kupna zegarka mechanicznego z przeznaczeniem na wypady rowerem górskim to nieporozumienie, niezależnie od systemu antywstrząsowego. Ten w wybranych modelach Certiny zadziała może lepiej niż zwykły incabloc ale to nie znaczy, że zegarek wytrzyma wibracje podczas jazdy rowerem po bezdrożach. Chyba że doradzimy "kup sobie Richard Mille" ale chyba nie o to chodzi.
  24. Na to wygląda, Błonie Zodiak.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.