Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

ireo

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1509
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez ireo

  1. Urodę ma całkiem OK, zaszkodziło mu tylko unikanie dentysty. To właśnie o charakterze nic więcej nie wiemy. Longines przynajmniej ma wszystkie indeksy na swoim miejscu Spirit ogólnie ma charakter, powiedziałbym, stonowany. To jednocześnie zaleta i wada.
  2. Muszę przyznać że widok zegarka, ułożonego na główce szyny i czekającego na pociąg, trochę mnie niepokoi Poza tym mamy tu małą osobliwość, bo na betonowy podkład zastosowano przytwierdzenie typu K, używane raczej do podkładów drewnianych.
  3. Wygląda coraz lepiej i ten mesh dobrze się układa (żałuj, że nie zdecydowałeś się wtedy na tę marynarkę z dżetami do kompletu). Było też kiedyś takie Mido Commander z meksykańską trupią czaszką typu “Día de Muertos”, bardzo efektowne. A pierwszego Timexa miałem dawno temu, kiedy G-Shocków jeszcze nie było na świecie. Zegarek z cyfrowym wyświetlaczem był przedmiotem pożądania wszystkich chłopaków w szkole. Timex ładnie wyglądał i działał bezproblemowo aż do pierwszego lotu samolotem, podczas którego ciekłokrystaliczny wyświetlacz rozlał się w nieregularne plamy i okazał się nienaprawialny. Pozostało mi wspomnienie fajnego wyglądu ale problematycznej jakości.
  4. Wg zdjęcia bardzo dobry rozmiar ale zdjęcie to nie wszystko, musisz sam ocenić. Poza tym, jeśli lubisz małe zegarki, to charakter tej Omegi a zwłaszcza spektakularna tarcza powodują, że koperta nie mogłaby być mniejsza, bo zegarek straciłby wygląd.
  5. Wzmiankowałem już parę razy w różnych wątkach, że bardzo cenię R. Mille za nowatorskie podejście do projektowania i budowy mechanizmów, chociaż tzw. ogół odbiorców bardziej skupia się na ich wyglądzie i cenach. Z tego punktu widzenia R. Mille zbiera cięgi niezasłużenie; ich zegarki są napakowane kompletnie odjechanymi rozwiązaniami i materiałami. Ale ten Timex wykazuje spore podobieństwo również do niektórych Hublotów, więc przy okazji można sobie pojechać również po marce Hublot. To się nazywa "versatility", Timex jednym tanim projektem przypomina najbrzydsze i najbardziej znienawidzone zegarki w branży Nie jest to miejsce na długą recenzję ale wspomnę jeszcze, że ruch sekundnika sugeruje mecaquarz a nie klasyczny zegarek kwarcowy. Może dowiem się, jaki werk upchnął Timex w tej pokaźnej obudowie, kiedy odkręcę dekiel. Z dostępnych opisów trudno się czekogolwiek dowiedzieć, nawet podane wymiary są nieprawdziwe i niedorzeczne ("51 mm" to niby "szerokość" ale w rzeczywistości wymiar podłużny koperty, w dodatku źle zmierzony). Potraktowałem zakup tego Timexa jako żart, ale poziom wykonania ma dobry. Koperta jest ze stali, śrubki w lunecie prawdziwe, koronka i przyciski są starannie wykończone i dobrze działają. Zwłaszcza pasek wyróżnia się jakością. Niska wodoszczelność koperty, deklarowana na 50 m, raczej nie pozwoli na realne konkurowanie ze stalowymi G-Shockami w zakresie cen 500-1000 zł ale pasek to inna liga, znacznie lepszy niż w droższych modelach Casio.
  6. "Kamienie krzyczą"! (Bronisław W. Linke) Wydawało mi się, że tylko Swatche z serii Irony miały kamienie, a tu - proszę. Wyglądają jak osadzone w gniazdach ze stopu aluminium.
  7. Swatch Milgauss Fajne są te nierówne nity na "płycie głównej", pozagniatane byle jak (może to punkty lutowania). Chyba nikt nie przewidywał że te zegarki okażą się takie trwałe.
  8. Takie ładne i delikatne te zegarki wrzucacie, że dla odmiany chciałem zaproponować coś dużego i paskudnego. W tym celu wyposażyłem się w parodię zegarka R. Mille autorstwa znanej firmy z Connecticut. Przedmiot zdradzający objawy kryzysu tożsamości (czyli coś w sam raz na nasze czasy) a jednocześnie przykład jawnego żerowania na osiągnięciach elitarnej superinnowacyjnej marki szwajcarskiej, tym razem przez firmę amerykańską a nie chińską. Efekt końcowy jest jak buldog francuski, tak brzydki że od razu mi się spodobał.
  9. Tak się domyślałem, ale przecież zegarki i łańcuszki zwykle i tak nosi się pojedynczo (chyba że ktoś się nazywa Nicolas Hayek albo Marc Frankel). Z samochodami sprawa jest jeszcze klarowniejsza, nie ma fizycznej możliwości żeby prowadzić więcej niż jeden na raz (niejaki Elon Mózg nad tym pracuje ale jeszcze jest w lesie). Niektórzy kierowcy cierpią z powodu tego ograniczenia i starają się z nim walczyć za pomocą breloczków z napisem "My Other Car is a Porsche", itp. (a kluczyki oczywiście od skody).
  10. Resztę zrozumiałem, ale kto to jest "jednołańcuszkowiec"?
  11. Do mnie LLD jakoś nigdy specjalnie nie przemawiał, ale ten biały w tym rozmiarze... hm. Ma coś w sobie. Wydaje mi się, że teraz te indeksy numeryczne lepiej ze sobą grają, chociaż nie widzę żeby krój cyfr jakoś zauważalnie się zmienił. Nawet nurek na deklu wygląda znacznie lepiej. Zrobił się ładny zegarek.
  12. Też musiałem z żalem zrezygnować z udziału. Z utrwalonego strachu przed urzędem na Mysiej oraz że ledwo wejdę, to zaraz coś kupię. Ale gratuluję organizatorom i cieszę się, że się impreza odbyła.
  13. Aha, chodzi o te zabrudzenia na niektórych stronach? 😁 Zauważyłem to i - podobnie jak kumite - uznałem za wadę, przeglądając książkę po raz pierwszy. Gdyby nie "prowadzenie procesu reklamacyjnego na forum" nigdy nie wpadłbym na to, że to miał być "efekt papieru czerpanego". Jak wygląda papier czerpany to wiemy, tylko wydawca przekombinował (albo poligraf, przez analogię do polihistora R. Hooke'a z książki. Była taka postać literacka, Poligraf Poligrafowicz Szarikow. To pewnie on zawinił).
  14. CIekawy wybór paska, jeszcze nie widziałem Cartiera w takim połączeniu. Co to za marka?
  15. Dobra, dobra. Nie myśl że ci wybaczy, że chciałeś go sprzedać.
  16. ireo

    Fan Klub Chronografów

    Grządka z chronografami bardzo udana, żelazna (czyli stalowa) klasyka z małym "wybrykiem" w postaci Big Eye. Gratuluję 👍
  17. Słuszna decyzja, proszę pana. Zegarek nadal świetny, a lajki oszczędzam wyłącznie z powodu tego bezzębnego awatara.
  18. Wprawdzie miałem na myśli zegarek a nie chłopczyka typu "Pan Premier w wieku szkolnym", ale bardzo doceniam że się postarałeś 😁
  19. Bardzo udany. Nie jestem ekspertem od tej marki, ale to być może najlepszy Atlantic jaki istnieje.
  20. Ta Certina to już jakiś konkret. Kojarzy mi się z Longinesami z linii Hydroconquest, więc proponuję zerknąć, może Ci się któryś spodoba https://www.longines.com/pl/watches/conquest/hydroconquest. Te zegarki występują w kilku kolorach i rozmiarach (Ø 39, 41 i 43 mm), są też wersje GMT, ceny realne oczywiście są niższe od tych na stronie producenta. Jeśli pełną satysfakcję da Ci wyłącznie Omega (co w zupełności rozumiem, każdy ma swoje preferencje), to czeka Cię trochę roboty, bo orientacyjne rozeznanie się w ofercie tej marki nie jest proste. Koledzy polecali serię Seamaster Aqua Terra, bardzo dobre zegarki i ładnie się starzeją, a ja jeszcze polecę Seamastera 300 (inaczej "Heritage 300" ale nie popularny "300 M", ludzie notorycznie to mylą, zwłaszcza że jedne i drugie Seamastery wystąpiły w filmach z Bondem). To już zupełnie inny zegarek niż ta sportowa Certina ale też zaprojektowany w dość surowym stylu, więc może warto spojrzeć. Mam na myśli coś takiego (bardzo atrakcyjna cena, sam bym kupił gdyby nie to, że mam już podobną w trochę innej wersji):
  21. Faktycznie, pasek ciasno zapięty może się jeszcze nie ułożył. Zegarek cool 👍
  22. Również luźny komentarz: trzy zegarki z pierwszego wpisu należą do (bardzo umowego) typu "sportowego" ale stylistycznie są dość odległe od siebie, co wskazuje że proces kształtowania upodobań jest w toku i może jeszcze potrwać. W takich przypadkach doradzam nie podchodzić do sprawy zadaniowo i nie zakładać, że uda Ci się dokonać wyboru przed określoną datą. Spróbuj najpierw zobaczyć na żywo i założyć na rękę każdy z tych trzech, to Cię wstępnie ukierunkuje. "Lekko używanego Rolexa OP lub Ex1" w zbliżonej cenie to ja raczej nie widzę należałoby znacznie przekroczyć budżet, a nie wiem czy warto. Z Tudorów wszyscy gonią za Black Bayami a ja uważam, że jeśli już, to Pelagos jest fajniejszy. Ale to nie jest moja ulubiona marka, wg mnie nadal ciąży na niej opinia "Rolexa dla ubogich", a romboidalna wskazówka nie każdemu się podoba. Z kolei jeśli zapytasz cordiego, to zawsze życzliwie podsunie Ci jakiegoś Szkopa, oczywiście najpiękniejszego na świecie. Co człowiek, to opinia, najlepiej cierpliwie wypracować własną.
  23. Wpis mnie zaciekawił ze względu na drobiazgowe podejście Z drugiej strony, nadmiar danych i przykładowych ofert utrudnia rzeczową odpowiedź. Gdybyś zawęził zakres rozważanych zegarków do trzech, pewnie odpowiedzi byłoby więcej. Prostej i konkretnej porady w rodzaju "bierz taki" raczej nie możesz oczekiwać, bo rzetelna ocena zegarka tylko na podstawie zdjęć i opisu jest trudna (zdjęcia bywają słabe a opisy jeszcze gorsze). Poza tym, chociaż przyłożyłeś się do opisania Twojego wymarzonego zegarka, to nikt nie zna Twoich upodobań na tyle, żeby pomóc Ci wybrać jedną z kilkunastu opcji. Uwzględniając powyższe, mam następujące uwagi: 1) Jeśli masz doświadczenie w użytkowaniu zegarków tego typu, to bardzo dobrze. Ale jeśli jeszcze nie miałeś na ręku zegarka vintage, to koniecznie najpierw spróbuj. Odwiedź kogoś, kto ma taki egzemplarz, albo wybierz się do wybranego sprzedawcy na oględziny. Samo założenie zegarka na rękę może całkowicie zmienić Twoją perspektywę. Kiedyś kupiłem Omegę Genève w rozmiarze 34 mm bo bardzo mi się podobała, ale ten zegarek jest dla mnie za mały do noszenia na co dzień, zwyczajnie musiałem się o tym przekonać w praktyce. Chyba że chciałbyś taki zegarek mieć ale niekoniecznie nosić, wtedy możesz zignorować ten punkt. 2) Przeważająca większość Omeg i Longinesów sprzed ok. 60 lat to zegarki oryginalne, bo nie ma na nie dużego zapotrzebowania i raczej trudno je sprzedać. Wyjątkiem są egzemplarze rzadkie i w stanie NOS, bardziej poszukiwane, ale i wtedy nie od razu znajdują nabywcę. W amatorskich opisach zdarza się, że ktoś przedstawia zegarek pozłacany (goldplated albo goldfilled) jako "złoty", ale dosyć łatwo to zweryfikować nawet na podstawie zdjęć. Z ewidentnym falszerstwem znaków probierczych osobiście się nie spotkałem. Pewnie się to zdarza ale rzadko, bo ryzyko prawne jest spore, a zysk z takiego przestępstwa jest jednorazowy i stosunkowo niski. Częste są natomiast odstępstwa od oryginalnego stanu fabrycznego polegające na użyciu nieoryginalnych części, zwłaszcza koronek i szkieł. Czasem jest to np. dorobiony wałek naciągu, co jest trudniejsze do wykrycia, ale nie stanowi problemu jeśli mechanizm działa poprawnie (w latach '60 - '70 na egzaminie zegarmistrzowskim w Polsce wymagano od ucznia m.in. samodzielnego wykonania wałka naciągu do wybranego zegarka, był to całkowicie normalny i zgodny ze sztuką sposób naprawy). To, że sprzedawca twierdzi, że koronka jest "oryginalna", nie znaczy że nie była wymieniana i że jest od tego modelu. Wymieniona koronka może być całkowicie OK jeżeli jest dobrze dobrana, czyli jej kształt i odcień zastosowanego złota pasują do koperty. Z tym bywa różnie, bo w zegarku z ręcznym naciągiem koronka zużywa się szybciej niż inne części, a znalezienie odpowiedniej na wymianę nie jest takie łatwe. Podobnie ze szkłami, w przypadku Omeg najwyżej cenione są egzemplarze ze szkłem (a właściwie plastikiem) sygnowanym literką omega, wszystko jedno czy szkło jest to samo od nowości czy wymienione na oryginalne. Zdarza się, że w oryginalnej kopercie znajdziemy inny mechanizm, tzn. może to być oryginalny werk Omegi ale tańszy i prostszy, wyprodukowany później, przeznaczony do innego modelu. Niezgodności w drugą stronę, czyli mechanizm wyprodukowany wcześniej niż początek produkcji danego modelu, w przypadku Omegi i Longinesa na ogół są normalne. Można długo pisać o takich niuansach, ale w zakresie cen do 7 tys. wystarczy w zasadzie sprawdzić stan i numer mechanizmu, stan koperty, tarczę, koronkę i szkło. Pytamy o historię serwisową ale i tak najczęściej jest nieznana. Najlepiej obejrzeć zegarek osobiście przez szkło powiększające. Może się zdarzyć, że sprzedawca nie będzie chciał albo umiał otworzyć dekla, a my również nie będziemy chcieli ryzykować samodzielnego otwierania, bo dekiel ze złota łatwo uszkodzić (zresztą ze stali również). W takiej sytuacji niekoniecznie polecam wizytę u nieznanego zegarmistrza, która również może się źle skończyć dla zegarka. Lepiej już zawrzeć ze sprzedawcą umowę, że przyjmie zwrot w ciągu dwóch tygodni gdyby coś było nie tak, i samemu zweryfikować zegarek u renomowanego i znanego fachowca.
  24. To nie wystarczy. Musisz jeszcze pokazać omega-3 hydroksykwasy w kapsułkach i płytę winylową z utworem "Gyöngyhajú lány".
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.