Sprawa ma kilka aspektów.
1) Zastój na rynku zegarków, który powoduje, że trudniej sprzedać cokolwiek używanego. To nie jest nowe zjawisko, z tym że wskutek pandemicznej bańki ludziom zaczęło się wydawać, że rynek się rozkręca i że będzie znacząco rósł dalej. Tak się oczywiście nie stało, rynek "z odbicia" znacząco wyhamował, co dotyczy przede wszystkim droższych zegarków używanych. Niektórzy się zastawiają czy za 10-20 lat ktoś jeszcze będzie nosił normalne zegarki. Aż takim pesymistą nie jestem, ale trudno nie zauważyć, że z całą branżą nie jest dobrze. Różne ciekawe zegarki wiszą na Ch24 miesiącami, chyba że trafi się coś po znacząco niższej cenie, wtedy się sprzedaje.
2) Pozycja Seamastera 300 w ofercie Omegi i na rynku w ogóle. Ludzie nie rozumieją tego zegarka. Starsza generacja Seamastera 300 (czyli właśnie ta ze zdjęcia) była stosunkowo słabo promowana, jak na możliwości i budżet Omegi, oraz dość szybko zastąpiona nowszą wersją (która ogólnie zebrała lepsze recenzje i chyba podoba się bardziej ale nie mnie, już kiedyś o tym pisałem). Uważam ten model za specyficzny zegarek dla specyficznego odbiorcy, bardzo udany ale nie dla każdego.
3) Też bym nie sprzedawał.