Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2620
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. Trochę spraw do załatwienia jeszcze wieczorem umila mi The Who - bardzo ważny dla mnie zespół, którego szczególnie dużo słuchałem w latach 2008-2012. A i do teraz często wracam do ich nagrań. Dziś w słuchawkach taki mój the best of The Who: 1. Cała "Who's Next" - u nas niedoceniona, a to naprawdę wyborna płyta bez słabych utworów. A "Baba O'riley", "Behind Blue Eyes" i "Won't Get Fooled Again" to kosmos. 2. Coś dużo mniej oczywistego - "Trick of the Light" z "Who Are You". Uwielbiam ten kawałek - gęsty, zadymiony, pasujący do jakiegoś surowego dramatu z lat 70., w stylu "McVicara" (oglądaliście?). 3. Ulubiony fragment z kapitalnej koncertówki "Live at Leeds", czyli najpierw progresywno-operowy "A Quick One" (dużo lepszy od i tak przecież bardzo dobrej wersji studyjnej) i zaraz potem piorunujący mini-set z legendarnego "Tommy'ego", czyli "Amazing Journey/Sparks". Odlot, The Who w najlepszym momencie kariery. Dla ułatwienia linki:
  2. Nie ulega wątpliwości, że jako zjawisko w świecie futbolu jest wyjątkowy, choćby ze względu na technikę, długowieczność i rozpoznawalność. Rozgrywki ligowe wygrywał serynie (zazwyczaj wszakże jako część najmocniejszych, wręcz bezkonkurencyjnych w danym momencie składów - Juve, Inter, PSG, Barca. Docenić szczególnie trzeba wszakże triumf z Milanem [ten, po którym z radości kopnął przed kamerami Cassano ]). W pucharach sprawdzał się w fazie grupowej - po niej zanotował bodaj jeden pamiętny mecz (Barca z Arsenalem). I doskonale wyczuł to Mourinho, robiąc genialny transfer-wymianę na Eto'o. Odnieść można było ponadto wrażenie, że szwedzkiej kadrze od pewnego momentu również ciążył (choć i tu w fazach grupowych potrafił strzelić piękne gole na Euro). Ale mało kogo będzie się tak pamiętać - to trzeba przyznać.
  3. https://monochrome-watches.com/tissot-sideral-powermatic-80-automatic-forged-carbon-regatta-dive-watch-video-review-specs-price/ @primabaleron, pamiętasz Twój egzemplarz?
  4. Edmund Exley

    Ulubione sceny filmowe

    Warto wrócić do tej sceny: Sandra Hüller to dziś wciąż pewnie najlepsza aktorka na świecie, ale głównym powodem przypomnienia jest niestety wiadomość, że zmarł Peter Simonischek.
  5. Świetny album Klausa Schulze: Soundtrack z bardzo specyficznego filmu.
  6. Dobry dzień dla mnie: - Everton zostaje! - Villa w pucharach! - Sampdoria - duża szansa, że zostanie uratowana. Przez kogo? No cóż... takie czasy... - Celtics o krok od historycznego wyczynu (tak, wiem, że to nie ten temat )
  7. Moje pierwsze wrażenie - Hydroconquest bez wyeksponowanej "12" w indeksie traci trochę swój charakter. Typowe indeksy upodabniają go do peletonu diverów wielu marek, tu tylko zmieniono układ okręgów i kresek. Do tego osłony koronki też jakieś takie zbyt subtelne. I po co mieszać divera z GMT? Wersja chrono, którą pewnie za rok pokażą, wyjdzie paskudniejsza niż Tudory... Conquest Heritage, mój naj naj naj, bez daty jest fajny, ale też jakiś taki duży się wydaje.
  8. "Air". Od razu powiem: zawsze byłem przeciw Bulls i Jordanowi, a w życiu kupiłem tylko jedną rzecz Nike - żółtą koszulkę Barcy, gdy jeszcze wiele dla mnie znaczyła. Ale "Air" to produkt, który przyjmuje się świetnie niezależnie od kibicowskich sympatii: - to przede wszystkim film o korporacjach i biznesie, esencji amerykańskiego ducha. Tacy ludzie zbudowali Amerykę i już! - doskonały rytm - już czołówka ustanawia tempo teledysku (z potężną dawką nostalgii), ale przy tym każdy bohater dostaje swój wyrazisty charakter, No, każdy oprócz Jordana - między wierszami sporo smaczków dla fanów złotych lat NBA, - Ben Affleck - znów bardzo dobry jako reżyserski rzemieślnik i pełen uroku jako aktor. Kradnie niemal każdą scenę, ale z wdziękiem. - zbliżenie na Rolexa (scena w siedzibie Converse) - szara tarcza, Datejust lub DayDate - szybkie ujęcie, trochę się zagapiłem. Matt Damon cały czas też coś nosi stylowego, ale nie sposób rozpoznać - jakiś vintage z lat 60. - wracając do pierwszego zdania mojej wypowiedzi: cały film uważnie śledziłem odniesień do Patricka Ewinga. Tu i ówdzie pojawia się jako nazwisko na rynku, by w finale zostać należycie docenionym - właściwie wymowa tej sceny nie pozostawia wątpliwości, że to właśnie Pat na lata będzie największym rywalem Jordana. Tak, oczywiście - inna pozycja, pechowy brak tytułu, ale żaden inny gracz nie będzie miał w lidze takiej dawki charyzmy, talentu i ładunku emocji, przy całym szacunku dla Barkleya, Olajuwona czy Malone'a. Podsumowując - bardzo dobre rozrywkowe kino.
  9. Kapitalne wykonanie. Gabriel jest niezwykły, choć mój ulubiony łysy jest obok To może jeszcze druga odsłona tamtej świetnej trasy: A ja kilka razy wysłuchałem płyty, która dla mnie - początkującego w tym rodzaju muzyki - brzmi jak kwintesencja tego, co w jazzie lubię znaleźć:
  10. Rewelacyjnie się prezentuje. Fajny jest ten niebieski akcent, piękne szkiełko. No i nadgarstek masz chyba naprawdę solidny, bo chrono wygląda na nim całkiem zgrabnie, Gratulacje!
  11. Edmund Exley

    LEGO

    Chyba to było jeszcze dekadę wcześniej?
  12. "Obudowa w kolorze srebrnym uszczelniona jest do 100 metrów, co pozwala na pływanie z czasomierzem na nadgarstku bez obawy o jego uszkodzenie."
  13. To były fajne czasy, gdy po boisku mogło biegać tylko trzech stranieri. A skoro kontynuujemy temat włoskiej piłki - tu dobrze opisana jest skomplikowana sytuacja Sampdorii: https://przegladsportowy.onet.pl/pilka-nozna/serie-a/serie-a-problemy-sampdorii-genua-grozi-jej-degradacja/e6tvk9k
  14. "Imperium światła" - przeszedł trochę bez echa, ale to bardzo ładnie zrobiony film. Roger Deakins - mistrz. Dużo wątków, dobre aktorstwo, nostalgia zmieszana z goryczą - wyszło dobrze, choć oczywiście Sam Mendes zrobił kilka lepszych filmów. Niesamowity jest budynek kina, w którym dzieje się większość akcji - istnieje ono naprawdę, choć jest już nieczynne. Wśród wyświetlanych filmów sezonu 1980/1981 - kończącego przecież tak naprawdę najlepsze lata kina - dostrzec możemy m.in. "Wystarczy być", "Wściekłego byka" i "Cały ten zgiełk" Jest też ważny motyw z "Rydwanami ognia".
  15. Bardzo fajnie! Od dawna zresztą jestem zwolennikiem noszenia go na kolorowym pasku. Ja akurat nie używam nigdy zielonych ubrań, ale u Ciebie komponuje się świetnie.
  16. Leży świetnie. A kolor tarczy bardzo przypomina koszulki Manchester City, więc tym bardziej pasuje! A nie, czekaj...
  17. Znakomity tekst! Naprawdę, nieszablonowa konstrukcja, piękna polszczyzna, elegancki przytyk do tego bufona z F1 Brawo! To też kolejny głos, który skłania mnie, bym wreszcie obejrzał "Interstellar". Dostałem kiedyś ten film na urodziny, ale... wciąż jeszcze czeka. A poleca mi go naprawdę wiele osób.
  18. Kolejna płyta Camel, której dobrze mi się słucha:
  19. No i stało się to, co było od dawna tylko kwestią czasu: Najgorsze, że może być jeszcze gorzej... Dobry news z Anglii - 5:1 Evertonu.
  20. W weekend jeszcze jeden film wreszcie udało mi się obejrzeć: "Tamte dni, tamte noce" (oryginalny tytuł jest lepszy), które cieszyły się sporym rozgłosem kilka lat temu. Przemogłem się i oglądałem na Paramount Channel, co potężnie wydłużyło seans. Tym niemniej - podobało mi się na tyle, że być może wrócę do tego filmu. Atmosfera leniwie budowanego erotycznego napięcia i niepewności oddana świetnie (scenariusz: James Ivory!). Bertolucci zrobił w latach 90. podobny film "Ukryte pragnienia", ale tamten nie zapadł mi jakoś szczególnie w pamięć. "Tamte dni..." wydają się dużo ciekawsze, także z uwagi na nostalgiczny obraz lat 80., kulturowe nawiązania i sporo fajnych aut w kadrze Bardzo dobrzy są też aktorzy, zwłaszcza Stuhlbarg (cały czas z zegarkiem, prawdopodobnie DateJustem na bransolecie oyster) i Hammer - on przykuł moją uwagę już w podwójnej roli w wybitnym "Social Network", tu też jest świetny. Oby jego kanibalistyczne perwersje nie złamały mu kariery. No i właśnie, a propos - pomimo tematyki "Tamte dni..." nie przekraczają granicy dobrego smaku, może z wyjątkiem sceny, która - UWAGA! SPOJLER! - wydaje się wręcz nawiązaniem do słynnego mema o "wspólnym jedzeniu pączusia"... Ale, powtórzę - godny uwagi film.
  21. Piałem w temacie Tissota: same superlatywy się nasuwają, gdyby jeszcze tylko było tych kilka mm mniej.
  22. No i obejrzałem tych "Gości". Po zwiastunie (za długim i zbyt szczegółowym) wiedziałem, czego się spodziewać. Dyskomfortowe doświadczenie, ale na pewno warto. Są tu echa "Funny Games". Z jednej strony to film o zderzeniu z czystym złem, ale też - choć być może nie było to intencjonalne - film polityczny, o liberalnym społeczeństwie trzymanym w ryzach poprawności, ekologii i stymulowanym lęku przed "toksyczną męskością", a przez to stającym się łatwym celem. Osobną kwestią jest logika - o ile jej brak w poczynaniach bohaterów można wytłumaczyć postawami opisanymi przez psychologów, o tyle pewne elementy świata przedstawionego wydają się mało prawdopodobne. Chociaż z drugiej strony...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.