Z ostatnio obejrzanych najpierw polecam coś dla dzieci - "Młodego Winnetou". Nie byłem nigdy fanem tych ersatzwesternów z lat 60., ale to zupełnie inna forma - przygodowa, mądra opowieść dla dzieci, ze świetnym tempem. Polski dubbing dobry.
"W trójkącie" - dwuipółgodzinna adaptacja internetowych memów. Wystarczyła na Złotą Palmę w Cannes, ale konkurencja była niezbyt mocna (i tak jest lepszy niż "IO" oczywiście). Sekwencja rejsu jest brawurowa, z kilkoma celnymi scenami, ale wszystko jest cynicznie obliczone na reakcje widowni, oparte na stereotypach i pozornie niepoprawne. Ale i tak warto, dla tych kilku scen. O Rolexach też mówią.
"Śubuk" - ładny, gładki, wzruszający, na ważny temat.
"Kobieta na dachu" - całkiem udany. Nie tak dobry, jak "Dzikie róże" (poprzedni film autorki), ale godny uwagi.
I klasyk - "Na wylot" Królikiewicza. Do dziś zawstydziłby całą stawkę gdyńskiego konkursu nowatorstwem, odwagą, brutalnością. Przeszywająca muzyka, eksperymentalne kadry, selektywny dźwięk. Trudna próba, ale daje wiele satysfakcji. Warto sobie też poczytać o historycznym kontekście filmu.