Proszę - dużo by jeszcze można dopisać.
Nie widziałem, ale chcę obejrzeć:
- „Fatalne zauroczenie” z Douglasem
- „Tylko aniołowie mają skrzydła”
- „Novecento”
- naprawdę sporo filmów Spielberga, w tym m.in. „Amistad”, „E.T.”, „Imperium słońca”, kilka najnowszych („Czwarta władza”, „Lincoln”, „Player One”),
- „Pretty Woman”
- „Pani Doubtfire”
- ostatnie filmy Smarzowskiego („Wołyń”, „Kler”, „Wesele 2”)
- kilka głośnych polskich filmów z ostatnich lat („Wszystkie nasze strachy”, „Żeby nie było śladów”, „Boże Ciało”)
- „Dunkierka”
- „Interstellar”
- „Tajemnica Brokeback Mountain”
- „Przeminęło z wiatrem”
- „Tokijska opowieść”
- „Metropolis” i wiele klasyków kina niemego
- kilka filmów Finchera („Zaginiona dziewczyna”, „Ciekawy przypadek…”)
Nie widziałem, ale mogę kiedyś obejrzeć przy okazji:
- Gwiezdne wojny od 1999
- wszystkie części Indiany Jonesa
- w latach 1999-2003 obejrzałem wszystko, w czym grał Al Pacino (z wyjątkiem „Chinese Coffee”, które obejrzałem kilka lat temu). Później coraz więcej zacząłem opuszczać i wciąż nie widziałem kilku jego filmów
- Jeanne Dielman, 23, Quai du Commerce, 1080 Bruxelles (1975) – ostatnio zrobili z tego filmu wielkie arcydzieło, kilkanaście minut już obejrzałem, ale nie pamiętam, czy bohaterka obrała już te ziemniaki czy nie
- większość filmów Bergmana, Antonioniego, Bunuela, Tarkowskiego itp.
- „Mad Max” – wszystkie części
- „Braveheart”
- „Pogromcy duchów”
- druga i trzecia część „Władcy pierścieni”
- „Piraci z Karaibów” – chociaż pierwszy warto byłoby obejrzeć
- „Kod da Vinci” – dostałem kiedyś w prezencie. Kilka lat temu powiedziałem już osobie, od której go dostałem, że obejrzałem i że bardzo fajny, więc mam nadzieję, że tak jest…
- „Zjawa”
- „Avatar”
Nie widziałem i raczej nie mam ochoty z własnej woli oglądać:
- Marvel – wszystko, co tam powstało i ogólnie większość komiksowych filmów realizowanych na green screenie
- wieloczęściowe akcyjniaki w rodzaju „Szklanej pułapki”, „Rambo” (pierwszego widziałem, ale on przynależy do innej kategorii), „Szybkich i wściekłych”, Johna Wicka, Bondów i Mission Impossible (tu widziałem pierwszy film, ale tylko ze względu na De Palmę i Buruma)
- horrory oparte na przemocy a nie na nastroju