Tak sobie wracałem myślami do tego wyboru i choć Conquest w tej wersji ma wyższe poziomowanie w hierarchii firmy, to mnie nie przekonują w nim wskazówki, indeksy (to już kanciaste lata 60., a nie opływowa wcześniejsza dekada), ciężkie okno datownika i jednak zbyt dominująca pozycja wskaźnika rezerwy. Choć odwzorowanie pierwowzoru jest naprawdę dobre. Za to indeksy Silver Arrow to chyba najfajniejsze nawiązanie do Streamline Moderne u Longinesa
No ten Conquest jest nr 1, wiadomo. Najlepiej wszakże byłoby mieć do niego bransoletę, a tu akurat nie jestem przekonany, czy Longines nie mógł zaprojektować jej lepiej, bardziej w duchu tego modelu.
I tu przechodzę do własnych - być może niezbyt mądrych - rozważań. Wiosną i latem mojego pokazywanego tu milion razy Conquesta Heritage noszę od pewnego czasu na meshu - niestety nie na firmowym, bo Longines nie robi obecnie 18mm. Ale wśród dostępnych bransolet zauważyłem tę do La Grande Classique... z dopiskiem "Lady". No cóż, braci Wachowskich od razu by to z człowieka nie zrobiło... Od razu powiem, że mnie akurat bransolety bez maskownic przylegających do koperty nie przeszkadzają, a wręcz przeciwnie - nie mam nic naprzeciw. Daje to więcej klimatu lat 50. Bardzo fajna jest ta opadająca linia przy krawędziach i wariant "beads of rice". Pomijam aspekt zasadności ceny. Przygotowałem nawet "wyrafinowaną" wizualizację w paint:
Tu pojawia się pytanie - po założeniu takiej bransolety do Conquesta dałoby się ją później zdjąć, prawda? Bo na stronie jednego ze sklepów sklepu znalazłem opis, że ta bransoleta pasuje tylko do wybranych referencji La Grande Classique. Poszukałem jednak trochę w sieci i na jakiejś szwedzkiej stronie znalazłem jeden egzemplarz, choć w tak znoszonym stanie, że nie zdziwiłbym się, gdyby właściciel nie przejmował się przytwierdzeniem bransolety na stałe. Ale dostęp do teleskopów chyba jest ok?