Chyba nie, może kiedyś byłem trochę bardziej. W podstawówce, a pewnie i nawet w 2006 byłbym w euforii, gdybym miał Seiko ze znaczkiem Barcelony. Ale, jak to pisze Platini na końcu swej autobiografii z lat 80., "coś we mnie pękło". Dziś bardziej interesują mnie inne kluby, ale raczej nie nosiłbym ich klubowego zegarka, może z wyjątkiem Ch. Ward "when Saturday comes" (oglądaliście? ). Lubię bardziej dawną piłkę, o której coś tam chyba wiem, natomiast dzisiejszych ekip to już nie znam większości składów. I szanuję magię wielkich klubów, ale męczy mnie system, który dziś współtworzą. LM właściwie kompletnie mnie nie ekscytuje, choć wyniki śledzę. Ale wiem, że po tej całej masie meczów na koniec zostaną i tak 4 kluby z grona 10, które od lat nieustannie wszystko między siebie dzielą. PSG, Chelsea, Liverpool, Real albo Bayern, Real, PSG, City albo Inter, Barcelona, Bayern, Liverpool - zależy jak się ułoży drabinka. Na kilka lat wypadł MU, powoli wróci Milan, wypadnie za pewien czas Atletico, ale wrażenie pozostaje niezmienne.