O kurczę, taki neon to fajnie byłoby mieć w salonie albo nad komputerem:
Mało filmów ostatnio oglądam, a teraz jeśli już, to będę oglądał Mundial, ale zobaczyłem "Milczącą przyjaciółkę" - dwuipółgodzinny film wyreżyserowany przez kobietę i opowiadający o wielkim drzewie w ogrodzie, naturze i kobiecej emancypacji, z długimi ujęciami wziętymi z filmu popularnonaukowego o naturze. Brzmi zachęcająco? Ale nie żałuję, bo jest tam kilka fajnych pomysłów. Tyle tylko, że mocno kontemplacyjne tempo i długość mogą działać odstraszająco. Moim zdaniem spokojnie dałoby się opowiedzieć to w 100 minut i w dodatku jeszcze dopisać jakieś bardziej satysfakcjonujące puenty niektórych wątków, a przy tym nie stracić atmosfery, Ale dziś "film z ambicjami" musi trwać powyżej dwóch godzin...