-
Liczba zawartości
6693 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez pmwas
-
Nowy Shanghai A581 - awaria i... druga awaria :)
pmwas odpowiedział pmwas → na temat → ZEGARKI CHIŃSKIE
Widać ktoś zrobił upgrade -
-
Wiem. Obstawiam, że lipa z częściami, ale nie mogę jakiś uzyskać tej informacji
-
Na wieczór odkurzyłem K-34... No bo dlaczego by nie?
-
Witajcie! Dziś pragnę - po latach - przypomnieć zegarek, który niegdyś bardzo mi się podobał, a którego cena, wynosząca zawrotne 600zł, była dla mnie wówczas niemal zaporowa. Ot - studenckie czasy. Mowa o zegarku rosyjskim, konkretnie o modelu L-34 z Czystopola. Czyli po prostu Vostok. Zegarek pojawił się na ryknu w I dekadzie XXI wieku, gdy Vostok - można by rzec - wstawał z kolan. Między upadkiem ZSRR a włąśnie okresem powstania K-34, Vostok produkował głownie "klasyczne" komandiry i Amfibie, o nieco zabawkowym wyglądzie i totalnie "zabawkowej" jakości. Czasy "precyzyjnych" dawno już minęły i z poważnego producenta zegarków fabryka w Czystopolu sturlała się po równi pochyłej do formy, w jakiej dzisjaj mogłaby występować co najwyzej na - nie uwłaczajac - Aliexpress. Ale to się miało zmienić. Jaskółką zwiastująca powrót do "formy" był model Kremlowskie, zaprezentowany w okolicach roku 2000-go: A gdy dorosnę, chcę być Faberge! - Testy i recenzje - Klub Miłośników Zegarów i Zegarków (zegarkiclub.pl) Tu akurat wersja dośc współczesna, ale miałem też Kremlowskiego z tamtych czasów, którego pod presją rodziny (krzyczeli, że ohyda, a ja wówczas byłęm podatny na wpływy) sprzedałem za pieniążki tak psie, że do dzisiaj chcę i siebie i ich wszystkich puknąć za to w głowę Ale do rzeczy - K-34. Zegarek pierwotnie występował w kilku wersjach kolorystycznych (czarny, khaki i szary), w kopertach ze stali lub tytanu oraz w wersji tylko z datownikiem, oraz z datą i wskazaniem GMT w wersji 24h. Mój wybor (choć wahalem się srodze), poadł na wersję w stali i tylko z data, bo - nie wiem czemu - urzekła mnie szara tarcza. Szara jak blok, w którym się wychowałem. Tak, mozecie się śmiać, ale pasowała mi do ogólnego wyobrazenia ZSRR i bloku wschodniego. Industrialnie, szaro, tak... radziecko. I tak oto wszedłem w posiadanie K-34... Na zdjęciu zegarek już na pasku parcianym, widać tu natmiast eleganzkie, kartonowe pudełko i instrukcję. Pudełko jest - jak mówię - z kartonu, ale ma jedną zalete. Inne pudełka z imitacją skóry w środku dawno już mi się porozklejały, sparciały i - ogólnie - zbiodegradowały, a to jest dalej jak nowe. Nawet z tym wgnieceniem na kancie, bo takie przyszło Co do paska. Zegarki były dostępne na bransolecie lub na pasku... Oryginalny pasek był całkiem "niczego sobie", z ładnym czerwonym przeszyciem oraz fajnie dopasowany do koperty. Do tego miał zapięcie motylkowe. Niestety - własnie przez to dopasowanie do koperty był dośc gruby i niechętnie zaginał się w dół od uszu, i na moim chydym nadgastrku - po prostu - odstawał. Dlatego właśnie zmieniłem na inny... Sam pasek, koniec końców - w przypływie dobroci serca - oddałem (razem z pięknym zapięciem) za cenę wysyłki forumowiczowi z WUS - poszedł do Wielkiej Brytanii. A zegarek - jaki jest - w sumie widzicie już na zdjęciu powyżej. Można powiedzieć, że to "rasowy" wojak. Szara,prosta tarcza, czytelne wskazówki, luma na cyfrach, indeskach i wskazówkach. Napisy piękne, czerwone, datownik(który przykryłem wskazówką na sesji ) czarny. Skośny pierścien z minutami "robi robote", dając piękny, trójwymiaowy efekt. Z boku rzuca się w oczy duża i - chyba pierwszy raz w historii producenta - sygnowana koronka. Może mały minus, ze nie jest zakręcana, ale z drugiej strony to jedna potencjalna awaria mniej, a wodoszczelność - przynajmniej ta deklarowana - i tak jest na poziomie 10atm. Cała koperta ma matowe wykończenie - znów - w wojskowym klimacie. Szkiełko mineralne, lekko wypukłe. Wspomniana luma - katastrofalnie zła. Bardzo słaba i bardzo krótko świeci. Porażka na całej linii i jest to największa wada K-34. Dodatkowo ta szara tarcza (nie wiem, jak inne) ma nieco plastikowy wygląd. Zresztą - to chyba jest plastik, tak po prostu... Dekiel zakrecany, również satynowany. W tym miejscu małą uwaga techniczna - wadą parcianych pasków typu NATO jest to, że paskudnie rysują dekiel i mój K-34 nabawił się brzydkiego przetarcia od paska. Nie polecam!!! Jakośc wykonania koperty oceniam jako bardzo dobrą. Żywcem nie ma się do czego przyczepić. Dodatkowym plusikiem jest metalowy pierścien centrujący wewnątrz koperty, który jednak świetnie przewodzi dźwięki, skutkiem czego mechanizm jest głośniejszy niż w zegarkach z pierścieniem plastikowym... Ale i tak jestem fanem metalowych pierścieni, plastik to tandeta, zwłaszcza, ze nie jest wieczny... Wewnątrz zegarka znajdziemy mechanizm 2416B. Zaprojektowany jeszcze w latach 70-tych jako Rakieta, produkowany masowo w Czystopolu od lat 80-tych. Jest to automatyczna wersja mechanizmu 2414. Mechanizm cechuje się nieco tylko podwyższoną (19800bph) częstotliwością pracy balansu oraz "fałszywą" - i przez to często skacząca - centralną sekundą. Warto pamiętać, że Rosjanie nie opanowali do dzisiaj technologii szybkiej zmiany daty i datę zmienia się kręcąc wskazówkami między 21 a 24 tam i z powrotem... W dwukierunkowym automacie nakręcającym zastosowano sprzęgiełka z rubinowymi rolkami (teoretycznie bardziej trwałe niż zapadkowe) oraz łożysko kulkowe wahnika. Ponadto mechanizm posiada dodatkowe sprzęgiełko rozłączające automat przy naciagu ręcznym (1)... ...oraz zamontowane na spreżynce 1. koło naciągowe (2), odskakujące podczas nakręcania automatycznego (Sława 24xx np takowego nie miała i często kręci koronką podczas pracy ). Słowem - automat na wypasie, teoretycznie lepiej się tego zrobić nie da... Sęk w tym, że kuleje jakosc montażu i w praktyce ogromny odsetek tych mechanizmów ma usterki wynikające ze złego oliwienia. Poglady są różne, w instrukcji serwisowania tychże czytałem, że sprzęgiełka automatu się delikatnie oliwi, wg innych fabryka twierdzi, ze wcale nie, moze nawet i ich nie oliwią, bo większosc moich Vostoków ma problem z nakrecaniem. Albo któreś ze sprzęgiełek przepuszcza, albo się blokuje. W pierwszym przypadku wahnik potrafi rozkrecić się do nadświetlnej, w drugim - kręci się bardzo opornie i stuka. Receptą jest naoliwienie sprzęgiełek lekkim olejem po troszku. Z reguły działa wtedy pięknie, tylko trzeba uwazać, zeby rolek nie "zakleić" oliwą... A z cyklu "ruska jakosć", warto zwrócić uwagę na paskudną rysę przy śrubce na dole zdjęcia: Ja jej nie zrobiłem, wiec powstała w fabryce. Z drugiej strony w Vostokach bardzo widać "rękę człowieka", i mnie się to nawet w pewnym sencie podoba... Dokładność chodu to w Vostiokach loteria, można trafić egzemplarz bardzo dobry jak i bardzo zły. Dość powiedzieć, że moja limitowana Amfibia 1967 - z nazwiskiem składającego ją zegarmistrza w książeczce - "robi" minutę do przodu dziennie i po 2 dniach odkręcił się jej wahnik. Tyle w temacie ruskiej jakości - oni nawet limitki nie potrafią dobrze zrobić. Podsumowujac... W czasach gdy powstał, K-34 w zasadzie nie miał konkurencji, moze poza modelem Seiko Sports, w podobnej cenie i również nieco wojskowym (czy podrózniczym) w klimacie. Dziś Vostok ma silną konkurencję z Chin i cenowo nie prezentuje się tak atrakcyjnie jak kiedyś, ale te serie Komandirskich wciąż uwazam za zupełnie atrakcyjne zegarki, w zupełnie przyzwoitych cenach. Jest nawet werjsa - bodaj K-39 - z trytową iluminacją, co w kontekscie wspomnianej beznadziejnej lumy może być zbawienne. Dodam, że ten model tani już absolutnie nie jest... Konkludując - K-34 wciąz, po latach, bardzo mi się podoba. Ładny zegarek w wojskowym klimacie, do tego automat i nie za drogi. Może trochę z sentymentu, ale uważam, ze fajna rzecz i dobry zakup, mimo ruskiej jakości montażu. Dziś już nie tajk atrakcyjny, jak kiedys, głównie z powodu rosnącej chińskiej konkurencji, ale wciaż bardzo lubię ten zegarek. Materiały okazały się dobre, ani tarcza, ani luma nie zdegradowały się przez te lata. Fakt - tarcza nieco plastikowa, luma nie świeci a mechanizm szwankuje od nowości, ale Kamandir ma swój klimat. To już nie rosyjska zabawka z czołgiem na pstrokatej tarczy, to rasowy wojak. A ze jakość kuleje... cóż. Każdy, kto kupuje z Rosji cokolwiek bardziej skomplikowanego niż młotek, musi umieć to w pewnym podstawowym zakresie naprawić. Lub znać kogoś, kto umie. Tak to już z Vostokami jest, montaż po prostu kuleje i raczej się to już nie zmieni...
-
Nowy Shanghai A581 - awaria i... druga awaria :)
pmwas odpowiedział pmwas → na temat → ZEGARKI CHIŃSKIE
Tzn można by kupić cały zegarek. Tylko w tych całkiem tanich łatwo trafić bubla, a poza tym zawsze szkoda zegarka. Musiałbym trafić jakiegoś mega-paskudka -
Nowy Shanghai A581 - awaria i... druga awaria :)
pmwas odpowiedział pmwas → na temat → ZEGARKI CHIŃSKIE
Owszem, już z Oreintexa pozyskałem prawidłowe koło naciagowe, bo to, co miałem nie pasowało idealnie. Ale jak już wymieniać, to wolałbym jednak nowy mechanizm... -
Nowy Shanghai A581 - awaria i... druga awaria :)
pmwas odpowiedział pmwas → na temat → ZEGARKI CHIŃSKIE
Ciekawe, że takiego mechanizmu nie idzie dostać. Automatów od groma, natomiast wersji 3 wskazówki bez daty brak. Same "szkieletory", o zwykle ciężko. Na całym aliexpressie jest raptem 1, do tego 115zł i nie ma informacji czy z datą czy bez. Chyba bez, ale i tak 115zł 🤦 Ten zegarek nie jest tyle warty -
-
Nowy Shanghai A581 - awaria i... druga awaria :)
pmwas odpowiedział pmwas → na temat → ZEGARKI CHIŃSKIE
Akurat chwilowo działa... -
Obawiam się, że Moranbong...
-
A jak trzeba rozpalić grilla to napalm
-
Lubię go... Tylko dalej nie wiem, po co te lipne marki z lipną historią. Nie mógłby być sygnowany jakąś chińską marką? Bo zegarek naprawdę dobry...
-
Gdybym był jednozegarkowcem: Tissot HERITAGE 1938 AUTOMATIC COSC
pmwas odpowiedział RagnarPL → na temat → Testy i recenzje
Nie chcę wyjść na malkontenta, ale tarcza mi się nie podoba. Nie co do ogólnej koncepcji, która jest piękna. Nie podobają mi się detale. Szerokość podziałki minutowej czy tam sekundowej. Wielkość napisu Chronometre. Całość sprawia na mnie wrażenie takie "industrialne", jakby jakiś manometr, czy coś... Takie coś czysto użytkowego, gdzie priorytetem jest czytelność. Po prostu ta podziałka wydaje mi się za mało subtelna, zbyt toporna i za szeroka, zaburza mi proporcje - za małe cyfry godzin w stosunku do zbyt wyeksponowanej podziałki minutowej. Cała reszta zegrka - super. I oczywiście to tylko mój gust, nic więcej, ale mnie ta podziałka psuje ogólny efekt. Pierwsze co widzę patrząc na ten zegarek to ta podziałka... Może na żywo wygląda lepiej... -
Ja dzisiaj na deszcz uruchomiłem starego Citizena... Był to kiedyś mój pierwszy "poważny" zegarek. Oczywiście z czasem musiało się to zmienić, bo to tylko tani "citek", ale to też powód, dla którego bardzo szanuję Miyotę i jej mechanizmy. Przez lata zegatek był ekspolatowany, raz miał "przegląd", wszystko w dalszym ciągu działa jak nowe. Czy mi się podoba? A średnio, ale wtedy był to jedyny w całym San Marino automat, na który było mnie stać (leżaczek ze starą ceną w lirach )
-
3 tygodnie i dalej nic. A mówił mi, że ten mechanik od skrzyń to "nawet 2 tygodnie czasem trzyma". Ogolnie miło by było uzyskać jakąkolwiek informację, ale wieści brak i tyle...
-
-
Miałem FIATa Stilo który od nowości żarł olej. Nic mu więcej nie dolegało, jeździł ładnie, nie dymił, nie załatwił katalizatora, mechanik mówił, że 1.4 tak ma i one wszystkie "biorą" mniej lub więcej. Auto przejeździlo kilkanaście lat i poszło na sprzedaż. Fakt 0,5l na kilka tysięcy wkurza, ale niekoniecznie musi świadczyć o poważnej awarii...
-
To już chyba szajba, ale śniło mi się, że odebrałem UAZa z naprawy. Jeździł fajnie. Nie terkotał. Zadowolony byłem, że w końcu udało się auto naprawić. Jeździłem nocą po mieście i przyjechałem do jakiejś starej jakby fabryki czy magazynu... Potem się obudziłem i... To był tylko sen. A wieści nadal brak
-
Nie da się przekręcić zegarka. Chyba że kombinerkami. Fakt, kiedyś w erze prostych zapadek naciągu można było na siłę wymusić przeskoczenie zapadki o jeszcze jeden ząbek, jakby ponad pierwszy opór. Można było wtedy przekroczyć maksymalną amplitudę balansu, co objawia się stukaniem i ogromnym spieszeniem. W skrajnym przypadku dochodziło do odłamania przerzutnika na balansie. Nowsze zegarki mają zapadkę z kilkoma ząbkami, która po nakręceniu do końca pozwala na lekkie cofnięcie się koła zapadkowego, więc nie ma mowy o żadnym przekręceniu...
-
-
Aeroclub Całkiem fajny noworuski zegarek na mechanizmie 26668. Jest to modyfikacja mechanizmu 2609N, z dodanym wskazaniem 24h i dnia tygodnia. 26669 miał jeszcze do tego dzień miesiąca. Dekiel nieco zmęczony życiem i otwieraniem. Zegarek swego czasu oliwilem, bo zaczął chodzić źle... Niestety zegarek chodził coraz to gorzej i gorzej i odkryłem, że przyczyna problemu był mega wielki luz w łożysku bębna sprężyny... Chcąc zmniejszyć luz starą metodą - na nabijarce uderzając metal wokół łożyska - zrobiłem w cienkim mostku dziurę na wylot i... po mostku 👏 Znalazłem mostek że starego 2628N. Chciałem dać mostek z nowego typu kołem zapadkowym, ale szukałem w necie i nie znalazłem, więc dobre i to. Na szczęście nowe koło zapadkowe pasuje na stary mostek i wizualnie wyszło dobrze: Owszem, mostek minimalnie różni się wykończeniem, ale to detale (kąt fazowania krawędzi, kierunek szlifu)... Grunt, że Aeroclub znów hula Swoją drogą jak jeszcze raz gdzieś przeczytam, że kamień w lozysku bębna jest bez sensu... Cóż, nie zgodzę się...
-
Klub Miłośników Zegarków Venezianico/ Meccaniche Veneziane
pmwas odpowiedział Lincoln Six Echo → na temat → MICROBRANDY I PRODUCENCI NIEZALEŻNI
PIękna rzecz, choć ja tarczę zamiast z masy perowej bym widział z chińskiego jadeitu, a kopertę bardziej "podróżniczą", jakąs taką wyprawową Ale to takie tam marzenia senne, natomiast zegarek robi wrażenie.- 3133 odpowiedzi
-
- meccaniche veneziane
- redentore
- (i 26 więcej)
-
-
To skoro o Poljocie mowa... Mam zloconego Aerocluba Stary zegarek z czasów studenckich, mam sentyment. Zegarek zaczął chodzić bardzo źle. Spróbowałem oliwienia, ale nic to nie dało. Amplituda do kitu, ledwo zipie, kilkuminutowe odchyłki. W końcu odkryłem przyczynę - dramatycznie wyrobione łożysko w mostku bębna. Tego nawet tak nie widać, ale latał "jak łopata". Jak docisnąć koło zębate z dobrej strony - zaraz fajnie ruszał. Chciałem starym sposobem uderzyć mostek od spodu żeby nieco zbić łożysko. Oczywiście - to nie żaden stary, solidny mostek. Tylko cieniutki. Chciałem zrobić mały slad, to wziąłem cienkie narzędzie. Puk puk i... Dziura na wylot😨 Próbowałem to jeszcze uratować, ale efekt był taki, że na koniec bęben był przekrzywiony w drugą stronę i już w ogóle ledwo to cykało. Zegarek poszedł do szuflady, a ja zacząłem grzebać w poszukiwaniu automatu 2616N czy 2627N Musza te mostki gdzieś być, bo kiedyś pozyskiwalem części. Szukam i szukam i nagle jedno z moich magicznych pudełek wygenerowało całkiem ładny 2628! Piszę, że to "spawn", bo naprawdę nie wiem, skąd się wziął. Nie bawiłem się Poljotami z serii 26N, bo uważam to za mało ciekawe mechanizmy. I naprawdę nie pamiętam, żebym kupował taki zegarek/mechanizm. Może się przyplątał w jakimś zestawie? Serio nie wiem. Fakt faktem - zegarek odżył. To stary trup więc "nowy" mostek też ma troszkę luzu, ale działa. BTW - gdyby ktoś miał nowy, nieużywany mostek bębna do 2614N to z radością przyjmę
