Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2564
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. Pojawił się ilustrowany ciekawymi zdjęciami artykuł, w którym przybliżono liczne aktywności Laurenta Ferriera: https://timeandtidewatches.com/laurent-ferrier-in-depth/
  2. Piękny egzemplarz. Zastanawiam się, czy u Moro to VC czy AP, który miał podobny model. Swoją drogą, ciekawe, czy w obszernych badaniach nad ostatnimi tygodniami życia Moro ktoś uwzględnił kwestię zegarka - znany z rytualnego porządku swego dnia na pewno miał zegarek na ręce w chwili porwania.
  3. Koledzy, serdecznie gratuluję nowych, świetnych nabytków! Na Hodinkee pokazano nietypowy egzemplarz (logo w dolnej części tarczy widzę bodajże pierwszy raz u Longinesa) - dar królowej Jordanii dla znanego w USA kucharza:
  4. Już kilka razy pisałem, że im dłuższy czas od seansu, tym chłodniej myślę o tym filmie. Fraser dobry, ale relacje jego bohatera z córką, żoną i tym chłopakiem (wraz z "tajemnicą" z przeszłości) są płaskie i ukazane w przeciągnięty sposób. Najlepiej wypadają rozmowy z opiekunką i dostawcą pizzy. W ogóle, to mógłby być film tylko z nimi plus ze studentami na ekranie laptopa (czyli tak na 85 minut). Bo najciekawsze i tak są zmagania bohatera z otyłością - czy chce się to przyznać czy nie...
  5. Aldo Moro i - tak sądzę - Vacheron Constantin Patrimony Ultrathin?
  6. Warto wrócić do tego postu - przeczytałem bardzo dobrą i wnikliwą książkę Anny Miller-Klejsy o obrazach terroryzmu we włoskim kinie: Autorka wyjaśnia wiele niuansów, w tym także tych klasyfikowanych jako terroryzm ultraprawicowy - i @neclocus ma rację pisząc o nim w kontekście filmu Viscontiego, choć oczywiście Czerwone Brygady były akurat skrajnie lewicowe. Zjawisko przemocy występowało wszakże po obu skrajnych stronach konfliktu. W książce wspominanych jest wiele interesujących tytułów, ja widziałem zaledwie kilka z nich, ale może uda mi się dotrzeć do innych, zwłaszcza tych zapowiadających się szczególnie frapująco (jak "Witaj, nocy").
  7. Udało mi się obejrzeć większość meczu Polek o brąz - fantastyczny sukces. A teraz ciekawe zmagania na pływalni. To tu wielokrotnie oglądaliśmy największych herosów Igrzysk. A czasem czas mierzył im Longines
  8. Na Hodinkee pojawił się tekst o innym niekonwencjonalnym modelu AP: https://www.hodinkee.com/articles/the-far-out-audemars-piguet-disco-volante
  9. Na pewno cieszą wypełnione i żywiołowo reagujące trybuny - coś, czego tak bardzo brakowało podczas Tokio 2020. Mam teraz trochę rzeczy do zrobienia, ale udało mi się obejrzeć sporą część meczu siatkarzy, finał rugby 7-osobowego i zmagania na pływalni. Myślę, że największą radością dla Polaków byłoby właśnie wyczekiwane od tak dawna złoto w siatkówce. Ceremonii otwarcia nie oglądałem, po raz ostatni chyba widziałem zimowe Salt Lake City 2002 i Ateny 2004 (ech, to były czasy!). Wiem, że Francuzi potrafią nieźle podczas takich okazji wymęczyć, bo w 1998 roku obejrzałem całość "show" w przeddzień inauguracji Mundialu. Liczyłem na nawiązania do wielkich postaci i meczów z poprzednich turniejów, a dostałem trzygodzinny przemarsz powolnych gigantycznych kukieł przez Paryż
  10. Znakomity model. A próbowałeś go na stalowym meshu?
  11. Drodzy Klubowicze, tematy dotyczące piłkarskich imprez zawsze tworzyły u nas pole do dyskusji. Czasem bardziej ożywionych, czasem mniej, ale jednak chyba warto budować w ten sposób jakąś formę klubowej aktywności. Proponuję zatem temat o Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu, które rozpoczynają się już niebawem. Terminarz z oficjalnej strony: https://olympics.com/en/paris-2024/schedule/24-july Logo: Jak na Francję (a przynajmniej jej dawny obraz ) przystało - całkiem sexy. Tradycyjnie proponuję, by komentarze dot. "gorących" wydarzeń z obecnych igrzysk urozmaicać wspomnieniami z przeszłości. Np. podając najbardziej pamiętne dla nas momenty letnich igrzysk (zimowe potraktujmy jako odrębny temat). Może zatem zacznę: - Barcelona '92 - Dream Team prowadzony przez Chucka Daly'ego i... Dream Team prowadzony przez Janusza Wójcika, - Atlanta '96 - trzy polskie złota w niedzielny wieczór 21 lipca i rywalizacja na 100m.
  12. Próbę zwięzłej syntezy interesującego nas tematu i kilka ciekawych przykładów znajdziemy tu: https://www.europastar.com/e-zine/1004113448-a-history-of-watch-advertising.html#/1 Wśród reklam m.in.:
  13. I już po wszystkim. Wiele już powiedziano, więc zostało najwyżej kilka rozproszonych refleksji. Euro: - od 2004 mistrzostwo Europy jest na południu, - Polska była - obok Szkocji, Serbii, Węgier - najmniej ciekawym zespołem turnieju, - Southgate odchodzi - jak wiecie, mam sentyment do niego z czasów AV (miałem nawet plakacik z PN Plus na ścianie), jako trener nie budzi mojego entuzjazmu, ale wyniki to lepsze miał od niego tylko Ramsey (bo jako jedyny ma złoto), - turniej ogólnie fajny, głównie dzięki Hiszpanom i sporej dawce goli i emocji na początku, - formuła rozgrywek w jednym kraju lepsza niż ta z poprzedniej edycji. Ja lubię system z 24 zespołami (1986, 1990, 1994 - to mnie ukształtowało), bardziej niż z 16 i 32 (gdzie często po dwóch kolejkach już gra się o nic). Ale niebawem pewnie i tak wszystko rozdmuchają do takiej skali, że trudno będzie to oglądać. Copa: - Argentyna jest w Ameryce od kilku lat najlepsza, a na pewno najskuteczniejsza, - po raz pierwszy od 1999 nie obejrzałem ani jednego meczu - cóż, może to świadczyć o kryzysie południowoamerykańskiej piłki, a może o mnie. Kiedyś (nawet w 2015 jeszcze, gdy Copa miała swój najlepszy czas na naszym forum) potrafiłem iść spać o 22, obudzić się o 1 na mecz, po trzeciej położyć się na kilka godzin, a o ósmej być w pracy w świetnej formie, - Urugwaj ma dobrą przyszłość - Bielsa jeszcze jest na swoim charakterystycznym "powerze", co jednak, gdy pojawi się kryzys? Bo z tym zazwyczaj miewał problem. Cieszy piękny akcent Suareza, - kiedyś postulowałem 16-zespołowe mistrzostwa obu Ameryk (no bo 12 to było za mało, 24 - za dużo). Ten system chyba musi okrzepnąć, a poziom pójść w górę. Drugą, radykalną opcją przywrócenia blasku turniejowi byłby system z pierwszych edycji Euro, z turniejem finałowym dla 4 najlepszych drużyn. Ale na to nikt nie pójdzie.
  14. W tle jakiś pożar? 😳 Czy przejazd parowozu?
  15. Urugwaj trzeci na Copa na otarcie łez. Suarez po raz kolejny zapisał się w historii. Wielki piłkarz. A jak przewidywania na dzisiejszy finał Euro? Anglia zdaje się wierzyć w siebie. Chciałbym Hiszpanię, ale coś każe mi się obawiać...
  16. Koledzy, w lipcu 1999 zacząłem słuchać muzyki. Wszystko zaczęło się od The Doors, do których do dziś często wracam i słucham z wielkimi emocjami. Z okazji "jubileuszu 25-lecia" - po jednym moim ulubionym (lub prawie ulubionym) utworze z każdej płyty. The Doors Strange Days - no tu oczywiście "When The Music's Over", a z mniej oczywistych: Waiting For The Sun - najmniej spójny album, ale i tak sporo fajnych rzeczy. "Love Street" też uwielbiam, ale prawdziwy żar dekady kontestacji jest tu: The Soft Parade - moim zdaniem bardzo niedoceniony album, z paroma kapitalnymi utworami. Morrison Hotel - szybko stał się moim ukochanym albumem Doorsów i tak już zostało. L.A. Woman - no tak, oczywiście tytułowy jest tym ulubionym, ale uwielbiam też: Absolutely Live
  17. Nie pamiętam, czy i kiedy wstawialiśmy już poniższe wideo, ale nowy "content" od Teddy'ego Baldassarre'a zawiera z niego kilka ujęć, więc warto przypomnieć: To fascynujące, że zegarki wykonane przez widocznych w filmie pracowników wciąż istnieją i działają.
  18. Ipswich był wtedy mocniejszy niż MU, choć i na Old Trafford budzili się już po fatalnych latach 70. Mój tata miał szansę obejrzeć mecz z Ipswich w Łodzi, ale nie pojechał, bo wiedział, że jeszcze na zakładowym parkingu w całym autokarze trzeźwy będzie tylko on i (może) kierowca. Na pewno jednak tamten Widzew przez kilka sezonów był w ścisłej europejskiej czołówce.
  19. Aston Villa w mistrzowskim sezonie 1980/81 zdobyła tytuł korzystając z 14 zawodników:
  20. Edmund Exley

    Ulubione sceny filmowe

    Odejście Shelley Duvall to dobra okazja do przypomnienia tej aktorki - ważnej dla każdego miłośnika kina lat 70. Oczywiście, wszyscy kojarzą Shelley głównie z "Lśnienia" i jej problemów, ale była też przecież jednym z mocnych punktów ulubionego zespołu aktorskiego Altmana. Świetnie grała w niepokojących "Trzech kobietach", doskonale odnalazła się w polifonicznym "Nashville", widać ją było w "McCabe i pani Miller". Ja od kilku lat szczególnie lubię klimat filmu "Złodzieje jak my". Uwaga - link przekieruje do finałowej sekwencji, w której Altman nawiązuje do Penna i Peckinpaha, ale pozostaje przy tym jednak sobą - przenikliwym, bezlitosnym obserwatorem. No i jest tu też bodaj najlepszy koc w historii amerykańskiego kina:
  21. Historia tego słynnego modelu: https://www.fratellowatches.com/a-historical-overview-of-the-jaeger-lecoultre-memovox-polaris/
  22. Niestety, Urugwaj przegrał półfinał z Kolumbią, a po meczu w dodatku musiał jeszcze szarpać się z chuliganami pochodzącymi z tego kokainowego raju. Anglia wczoraj zagrała - zwłaszcza w pierwszej połowie - chyba swój najlepszy mecz. Plusem jest to, że awans w ogromnej mierze zapewnili jej bramkarz z Evertonu i napastnik z Aston Villi
  23. Migawka z historii na dziś: Euro '88 nie pamiętam z własnego doświadczenia, ale było tam parę rzeczy, które na stałe zapisały się historii - np. te koszulki Holandii
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.