Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
kotylozaur

Właśnie obejrzałem film...

Recommended Posts

Kilka filmów w ostatnich tygodniach, same dobre, bo na złe szkoda czasu :)

 

- "Niemiłość" - poruszający, tak jak wcześniejszy "Lewiatan".

- "Morderstwo w Orient Expressie" - ale w wersji Mistrza Sidneya, po 19 latach od pierwszej lektury. I podobał mi się ogromnie! Sekwencja na dworcu w Stambule to popis reżyserski Sidneya, bardzo podobała mi się Vanessa Redgrave (z takim fajnym błyskiem w oku), i właściwie każdy - łącznie z Finneyem, do którego zwykle trudno się przekonać, gdy zna się Sucheta. Finney jest inny, ale też ciekawy. Ten seans to czysta przyjemność.

- "Kryptonim HHhH" - ogólnie wrażenia pozytywne. Trzeba chyba doczytać tę historię, by zrozumieć kilka niuansów, ale i tak spójnie wypada to na ekranie. Cóż, wszyscy mówią po angielsku, ale jak by powiedział Hans Landa - tak jest łatwiej. W jednej scenie za to zbyt niewiarygodnie brzmi, gdy Czesi z ruchu oporu mówią do siebie o "nazistach".

- "Barabasz" - Anthony Quinn w świetnej formie, jako Barabasz-Zampano. Zaskakująco dobrze wypada ten film po latach, dynamiczny, brutalny, z niejednoznacznym bohaterem. Na drugim planie fajni Gassman i Palance.

- "Dzikie róże" - nie sądziłem, że tak mi się spodoba. Chwyta za gardło, nie tylko sekwencja w lesie. Myślę, że to jeden z najważniejszych polskich filmów ostatnich kilku lat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I, Tonya dzisiaj obejrzałem i polecam, ciekawie jest zobaczyć coś zgłębione od drugiej strony

 

Taplaltakl.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest fidelio

Skończył się dzień w pracy, więc zabieram się za oglądanie. Po raz setny chyba, Łowca Androidów :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie wróciłem z „Death Wish” z B. Willis’em. Byłem pewny, że film szału nie zrobi. No i nie zrobił, ale i tak dużo lepiej go odebrałem niż się spodziewałem. Jak a mnie dobre 6/10.

 

No i były zegarki PANERAI, odgrywały dość ważną role

 

0719709d9e67893fbf0be8aac03ee4dc.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wow! Polecam na kanale Planete plus francuski film dokumentalny z roku 2015 "Human", cudo po prostu. Pytania o istotę człowieczeństwa, szczęście, miłość, śmierć, sens życia zadany 2000 ludziom na całym Świecie. Wybrano ok. 30 wypowiedzi i pokazano je filmując cudownie i pokazując w przerwach obrazy Świata.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"The place" w reż. Paolo Genovese. Nie jest to film tak przebojowy, jak "Dobrze się kłamie...", ale to też dobre kino. Całość się dzieje właściwie przy kawiarnianym stoliku, ale jest to tak poprowadzone, że do końca ogląda się z niesłabnącym zainteresowaniem. Owszem, zdarzyło się kilka słabszych punktów, tym niemniej - moim zdaniem warto.

 

"Borg/McEnroe" - już jest na DVD, bardzo mi się podobał, bo to świetne kino sportowe. Właściwie jest tu wszystko, co powinno być: wyraziste charaktery, emocjonujący scenariusz, szacunek dla faktów i realiów epoki oraz samej dyscypliny, fajna muzyka, Rolex Datejust na jubilee. Po tym filmie naprawdę można pokochać (i zrozumieć) tenis.

 

Przypomniałem też sobie po ładnych kilku latach "Fotoamatora". Listy Geneweina do AGFA to taka mała esencja metodycznej banalności zła, niczym suche rozważania o skuteczności "przerobu jednostek" w ciężarówkach Saurer, zawarte w dokumentach odczytywanych u Lanzmanna. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

W Wielkanoc jeden film sobie obejrzałem - "Pana Holmesa" z Ianem "Ryszardem III" McKellenem w roli głównej. To wysmakowany, dopieszczony w wizualnych szczegółach obraz ostatnich lat życia Sherlocka. Fajnie powiązany z opowiadaniami Conan Doyle'a (ale filmowy Holmes odnosi się do tego, co pisał o nim Watson - pozostajemy zatem w sferze fikcji, bez ujawnienia rzeczywistego autorstwa). Przede wszystkim to film o śmierci i schyłku pewnej epoki, a to akurat jeden z moich ulubionych filmowych tematów, więc "Holmes" jako świąteczne kino familijne mi się podobał.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obejrzałam drugą część Dom z papieru (Casa de papel) nazwanej przez Netflixa "Sezon 2". Taaaaa. Do rzeczy: akcja nadal trzyma w napięciu, do ostatnich minut nie jest się pewnym żadnego rozwiązania, a losy bohaterów zaczynają cię jeszcze bardziej wciągać i aż im kibicujesz, żeby tę mennicę okradli. Kończy się moim zdaniem udanie, ale chciało by się zobaczyć coś jeszcze. Z tego co widzę na stronie IMDB jest adnotacja o 2 serii na 2018 rok. Po opisach odcinków, które oni dodali datowanych na rok 2017 wychodzi na to, że będzie jednak kolejna seria w 2018, ale nie wiem na ile wiarygodna jest ta strona ;) Netflix pewnie doda to jako "sezon 3 i 4" :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obejrzałam drugą część Dom z papieru (...)

 

Ciekawie piszesz o tym, co oglądasz (tylko że nie pogadamy, bo oglądamy zupełnie inne rzeczy) :)

 

Wczoraj obejrzałem "Kraftwerk - Pop Art", który był pokazywany na TVP Kultura. Jest tu sporo muzyki Kraftwerk, co samo w sobie czyni film interesującym - nawet gdyby zrobili film o tym, co muzycy zespołu gotują i jedzą, a zilustrowaliby to ich muzyką, to byłoby to godne uwagi ;)

Ale "Pop Art" z kilku powodów rozminął się z moimi oczekiwaniami:

1) historia krautrocka jest w nim podana zwięźle, bo nie jest to temat filmu. Nie ma słowa o Schulze, Tangerine Dream, Ash Ra Tempel czy Grobschnitt. Jest za to fajny fragment o Can, łącznie z materiałami ze wspólnego koncertu. Ale geneza nurtu podana jest ogólnikowo, bez kontekstu historyczno-politycznego. Nie ma o tym, że powojenna kultura popularna w Niemczech bała się jakiejkolwiek inwencji i wieloznaczności, produkując tylko heimatfilmy i rzeczy w stylu Heino. Nie ma też o tym, że kontrkultura późnych lat 60. radykalnie zrywała z obciążonym hitleryzmem pokoleniem ojców. Fenomen krautrocka zostaje przez to mocno zredukowany.

2) główny ciężar opowieści to wpływ Kraftwerk na muzykę techno, w szczególności tę z Detroit. Pada dużo (aż za dużo...) peanów wygłaszanych przez ciemnoskórych wykonawców. To interesujący pomysł na opowieść o Kraftwerk, ale mnie akurat interesuje mniej, dlatego troszkę mnie znudził. Pada przy okazji kilka haseł wziętych żywcem z humanistycznych zajęć na zachodnich uniwersytetach, łącznie z postkolonializmem... Filmowi eksperci pomijają przy tym całkowicie tę część anglosaskiego rocka, która nie czerpała z tradycji czarnej muzyki, lecz z dziedzictwa muzyki europejskiej.

3) Paul Morley. W Wielkiej Brytanii uznawany za ważnego dziennikarza muzycznego, u nas mógłby chyba co najwyżej odkurzać gabinet Wiesława Weissa (tylko żeby niczego nie poprzestawiał). Morley mógłby wystąpić w "The Square" ze swymi napuszonymi sentencjami. Ale najbardziej irytują jego wypowiedzi o The Beatles. Na początku filmu mówi, że Kraftwerk jest zespołem "ważniejszym i piękniejszym" od The Beatles, zaznaczając, że nie jest to już tylko jego opinia, a ogólna prawda. Później rozwija tę myśl wskazując, że wpływ Kraftwerk jest aktualny (co owszem, jest zgodne z prawdą), tymczasem The Beatles mieli wpływ na Eltona Johna i Electric Light Orchestra - i na tym ich wpływ się skończył. Nie wiem, czy to potrzeba "zabłyśnięcia" w stylu ludzi z "The Square" czy tylko jego ignorancja.

 

Na plus:

1) fragmenty koncertów.

2) bardzo dobra część o wizualnej stronie Kraftwerk (image, okładki płyt itp.).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Turrican

 

Netflix

Netflix powoduje, że ludzie przestają czytać książki i zaczynają tyć, spędzając przed tv więcej czasu niż zsumowany okres poświęcony na sen, pracę i jedzenie. Wartość merytoryczna tej masy seriali, programów i filmów, jest na poziomie troglodyty z wadą wrodzoną mózgu. Oczywiście zdarzają się perełki, ale jest ich tyle, ile ziaren kawy w kupie cywety.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wczoraj obejrzałem "Kraftwerk - Pop Art", który był pokazywany na TVP Kultura. Jest tu sporo muzyki Kraftwerk, co samo w sobie czyni film interesującym - nawet gdyby zrobili film o tym, co muzycy zespołu gotują i jedzą, a zilustrowaliby to ich muzyką, to byłoby to godne uwagi ;)

Ale "Pop Art" z kilku powodów rozminął się z moimi oczekiwaniami:

Jak lubisz Kraftwerk to polecam autobiografię Karla Bartosa "Der Klang der Maschine". Świetnie się czyta i jest dużo ciekawych informacji o tamtych czasach. Nie wiem tylko czy jest już po polsku lub angielsku. Edited by spy

ChronoDB (aplikacja dla twoich zegarków): Windows, macOS, Android

Share this post


Link to post
Share on other sites

Netflix powoduje, że ludzie przestają czytać książki i zaczynają tyć, spędzając przed tv więcej czasu niż zsumowany okres poświęcony na sen, pracę i jedzenie. Wartość merytoryczna tej masy seriali, programów i filmów, jest na poziomie troglodyty z wadą wrodzoną mózgu. Oczywiście zdarzają się perełki, ale jest ich tyle, ile ziaren kawy w kupie cywety.

 

Poniekąd się zgadzam. Ba nawet rzuciłam oglądanie seriali na innych stronach, mimo że niektóre z nich mi się dobrze oglądało, bo łatwiej na Netflixie włączyć "Kolejny odcinek".

 

W zasadzie to przerzuciłam się ostatnio na koreańskie dramy. Jeśli ktoś pamięta telenowele w stylu "Zbuntowanego anioła" to wierzcie mi te koreańskie są jeszcze gorsze. W sensie bardziej zagmatwane, wciągające, co chwile masz moment zwątpienia w to co oglądasz. Albo płaczesz ze śmiechu, albo nie masz już siły się śmiać. Ale ogólnie tematyka jest raczej poważna. Z tym, że im to nie wychodzi na poważnie. Istna drama naprawdę :) Nie chcę powiedzieć, że to są typowo damskie seriale, ale jednak kobietom mogą podobać się bardziej. Ach i z dramami jest jeden duży problem... zwykle mają około 20 odcinków o długości 1,5 h jeden. Dużo czasu zabiera obejrzenie choćby jednej serii.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kroma odłącz sobie neta na miesiąc czy chociaż tydzień, dobrze Ci to zrobi jak już sięgasz po koreańskie telenowele :P :P :P


Only Fools Do Not Fear The Sea

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie mogę :0 Zarabiam internetując zawodowo ;)

 

Ale powiem wam, że te telenowele wciągają mocno, jednak nie aż tak, żeby o życiu zapomnieć. Czasem 1- 2 odcinki obejrzę, czasem pół odcinka na dzień. 

 

A w ogóle przyszłam z informacją, że na Netflix od 19 kwietnia będzie Alienista. Obejrzałam już ten serial na innych stronach ups. Angielski w tym serialu nie jest na jakimś super wysokim poziomie, więc można się szarpnąć na obejrzenie w oryginale, jeśli tylko jest się w tym języku komunikatywnym.

 

Do rzeczy. Polecam Alienistę, bo mimo, że nie ma tam bardzo szybkiej akcji, czasem pojawiają się dziury w fabule, a główny bohater to wredna menda to naprawdę jeden z najciekawszych seriali jakie w ostatnich miesiącach oglądałam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kroma odłącz sobie neta na miesiąc czy chociaż tydzień, dobrze Ci to zrobi jak już sięgasz po koreańskie telenowele :P :P :P

No nie wiem czy dobrze radzisz :) ? Dzisiaj na kogoś kto robi coś złożonego i nie używa internetu albo komputera patrzą jak na "Obcego". Z taką lekką nutką niedowierzana a nawet strachu bo skoro jest w stanie "to" zrobić od tak z głowy to nie wykluczone, że zaraz zacznie mordować :D .

 

Nie wiem czy jest dostępny , któtki serial "Profit" (1996r.). W ogólnym zarysie koleś na codzień od środka w korpo a wieczorami sypia w pudle po telewizorze :) . Proszę o wybaczenie odkopania takiego starego racucha. Jak ktoś zasuwa praktycznie na okrągło. Zawsze coś do zrobienia. To nawet nie ma czasu dostać tak obecnie modnej depresji a co dopiero być na czasie z serialami.

Edited by Ritter

Nie noszę zegarków do zegarmistrza, to takie staroświeckie. Psuję je sam...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Turrican

Netflixową wersje Lost on Space zacząłem, i w połowie 4 odcinka zrezygnowałem. Brak efektu wow, niestety. Nuda.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest fidelio

Było kino, a dziś/jutro będzie kino domowe ;-)

post-34987-0-96332800-1524736165_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest fidelio

Panie... Ale syf.

Mam na ten temat nieco inne zdanie  ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest fidelio

Ja o laptopie...

A, to w takim przypadku PEŁNA zgoda  :D Syf, jakich mało  :lol: Ale niedługo się to zmieni  ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Netflixową wersje Lost on Space zacząłem, i w połowie 4 odcinka zrezygnowałem. Brak efektu wow, niestety. Nuda.

Prawda. Najciekawszy jest koniec ostatniego odcinka serii. Tak naprawdę wyglada na to ze właściwa historia tam miała by dopiero startować. Ten sezon to trochę taka uwertura (mam nadzieję). Jestem fanem sci-fi szczególnie takiego technicznego i fajnie gdyby zrobił sie z Lost in Space dobry serial. A na teraz na Netfliksie to jednak Expanse chyba wychodzi najlepiej.

 

 

 

 

Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.