Odkopię sprzed paru miesięcy, ale myślę, że mogę, bo akurat używałem obu (Haiksa obecnie). Dla mnie Haix na początku nie był tak całkiem idealny. Buty są wąskie i mocno przylegają do stopy, przestałem je czuć po jakichś dwu miesiacach ciągłego używania. Obecnie są nieodczuwalne i bardzo wygodne, mam je już ponad dwa lata. Jedna rzecz: tę dziwną kieszonkę na sznurowadła po miesiącu odciąłem, od razu poczułem się lepiej. Bardziej przeszkadzała niż pomagała. Zephyr, jedna uwaga: wybrałem wersję sage i bez goreteksu. Zależało mi specjalnie na butach na sezon letni, więc bez gore. Zapewne w związku z tym nie miałem żadnych wrażeń typu przegrzewanie czy zapocenie. Zephyr był dla mnie właśnie butem do noszenia z pudełka. Zużyłem je mniej więcej po 2-3 latach regularnego używania, w jednym guma z przodu zaczęła odłazić. W Haiksach jeszcze nic nie odłazi. W przeciwieństwie do Haiksów, które cały czas odbieram jako dobrze dopasowane do mojej stopy, Zephyr pod koniec życia zaczął dawać mi więcej luzu, niż potrzebowałem. Generalnie są to buty nieco szersze od tego modelu Haix. Ogólne wrażenie? Nie wiem, oba lubiłem i nie oszczędzałem ich w terenie.