-
Liczba zawartości
3070 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Sierżant Julian
-
Klub Miłośników Zegarków Tudor
Sierżant Julian odpowiedział Tommaso → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Wydali. Tylko nazywa się Pelagos 39. Jeśli ten przykładowy "Golf" to Omega, to mogę się zgodzić 🙂 -
Klub Miłośników Zegarków Tudor
Sierżant Julian odpowiedział Tommaso → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Vacheron raczej nie poniżej 40 tysięcy. Jaeger LeCoultre? Ale jeśli komuś podoba się akurat wzornictwo BB, a nie powiedzmy Overseas lub Master Compressor? To ma rezygnować z zegarka bardzo dobrej firmy, będącej w prywatnych rękach a nie międzynarodowego koncernu, i znanej z jakości i z mechanizmem in-house? O faktycznie, jakaś nówka. Czyżby więc Seiko po latach dziwnych prób i przestrzeleń rozmiarów wreszcie dorobiło się autentycznej reedycji 62mas? Ale jedna uwaga: Tudor, zwłaszcza podstawowa czarna wersja, jest ładniejszy. -
Klub Miłośników Zegarków Tudor
Sierżant Julian odpowiedział Tommaso → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Yachtmaster jest również dość masywny, koperty tych nowych Tudorów są ogólnie bardziej eleganckie. -
Klub Miłośników Zegarków Tudor
Sierżant Julian odpowiedział Tommaso → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
BB58 ma 39 mm, podczas gdy BB54 ma 37 mm. Niby nie jest to wielka różnica, ale na pewno dużo robi. Miałem homage 62mas o średnicy (zależnie od źródła) 38 albo 37 mm i nie odbierałem go jako ZA mały, ale jednak jako dosyć niewielki. Nadgarstek 17.5 cm. Sprawdziłem w swoich starych komentarzach: ten Seestern miał na bezelu 38 mm, 37.5 na samej kopercie. Podobna różnica jest na BB58 (39 na kopercie, 39.5 na bezelu). Jeśli BB54 ma rzeczywiście 37 mm, to on jest o milimetr mniejszy nawet od Seesterna. Z drugiej strony, jest to autentyczny rozmiar Suba z połowy lat 50. -
Gwarancja obejmuje sprawność co najmniej 80% po 25 latach eksploatacji. W moim przypadku rachunki wynoszą do 25% tego, co przed instalacją. Mam starą umowę, czyli sprzed czasu, kiedy rząd zaczął kombinować, jakby tu ukrócić zjawisko fotowoltaiki. Jedna z najlepszych inwestycji w życiu, bo zużywam dosyć dużo prądu (np. muszę go używać do grzania wody).
-
Klub Miłośników Zegarków Tudor
Sierżant Julian odpowiedział Tommaso → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Do tej samej kategorii należą Grand Seiko 🙂 -
Niedawno kupiony zegarek Seestern, zamówiłem go żeby zapoznać się z designem Doksy, nie planowałem, że długo u mnie poleży, kupiłem żeby się przyjrzeć, więc teraz idzie do jakiegoś docelowego użytkownika. Zegarek w stanie 9/10 (tylko minimalne ślady użytkowania od deskdivingu: ryski na zapięciu). Komplet opakowanie i papiery. Od dystrybutora włoskiego. Kosztował około 1000 PLN plus półtora miesiąca oczekiwania (mimo zapewnień, sprzedawca OCZYWIŚCIE nie miał go w magazynie tylko ściągał wiadomo skąd). Sprzedaję za 900 zł i czas oczekiwania taki, jaki jest z paczkomatem InPost 🙂 Więcej o zegarku: jest to bardzo dokładna zewnętrznie kopia Doksy wersja SUB300T z tarczą aquamarine (z płaskim szkłem szafirowym). Różni się napisem na tarczy i nieobecnością zaworu helowego (w czym jest podobny do wersji 300). Jednak wszystkie wymiary odpowiadają nie wersji 300, lecz 300T, nie ma też wypukłego szkła typowego dla vintydżowej "trzysetki". Jest to bardzo solidny wyrób, klasyczny "doksowski" bezel z tabelą dekompresji działa w wyraźnym oporem i pewnie, dobrze centruje, żadnych podejrzanych luzów itp. Lita skręcana brasa (beads of rice, jak w oryginale, z typowym kontrastem środek poler - brzeg mat), skrócona pod nadgarstek 17.5 cm, zapasowe ogniwa w pudełku. Żadnych niedoróbek nawet przy bliskim oglądzie. Bransoletę można bez trudu zdjąć i przełożyć zegarek np. na tropic (na jednym ze zdjęć). Zegarek z deklarowaną wodoszczelnością 200 m, co zapewne odpowiada prawdzie. Kąpiele znosi bez problemu. Rewelacyjna opalizująca tarcza jak w oryginale, zależnie od oświetlenia niebieska lub w odcieniu bladej akwamaryny. Dobrze działająca luma w kolorze niebieskim, trzyma całą noc. Chód punktualny, tyle mogłem stwierdzić, nosiłem go krótko i nie przeprowadziłem długotrwałych testów. Mechanizm to typowy koń roboczy Seiko, serwisowalny w każdym garażu. Podobnie jak wyjściowa Doxa jest to zegarek roboczy typu gniotsia nie łamiotsia, masywna męska maszyna, nie wyobrażam sobie, żeby coś mogło mu zaszkodzić. Przesyłka InPostem w cenie, jeśli ktoś chce to możliwy odbiór osobisty w Warszawie. Życzę udanego zakupu.
- 3 odpowiedzi
-
1
-
- diver
- aquamarine
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Czytelnicy tego forum znają mnie zapewne jako amatora klasycznych zegarków nurkowych i terenowych. Swego czasu założyłem temat poświęcony współcześnie produkowanym diverom o średnicy poniżej 40 mm i zebrałem tam niezłą listę. Tym poszukiwaniom sprzyjała obecna tendencja do powrotu do bardziej tradycyjnych wymiarów kopert zegarkowych. Sam mam nadgarstek o obwodzie 17.5 cm, mało zdatny do noszenia wielkich cebul o wymiarze 42 mm i więcej, do niedawna dominujących na rynku zarówno bardziej profesjonalnych zegarków, jak i tych określanych jako desk divery. Nosiłem na tym nadgarstku sporo różnych modeli, od Roleksa Submarinera, przez zegarki Tudor, TAG/Heuer, Seiko, a także mniej rozpowszechnione, jak Meccaniche Veneziane czy niektóre marki dalekowschodnie. Wyraźne zwiększenie zainteresowania kupujących zegarkami o stonowanym rozmiarze zbiegła się (zapewne nieprzypadkowo) z powrotem wielu producentów do własnych starych katalogów, co zaowocowało liniami zegarków typu "heritage", "jubillee" i temu podobnymi. Przekonaliśmy się, jak piękne i wygodne wzory zegarków były popularne pięćdziesiąt i więcej lat temu i jak doskonale one leżą na naszych współczesnych rękach. Jednym z popularnych producentów tego okresu był francuski Le Forban, produkujący zegarki dla nurków od 1969 roku. Jako wytwórca wodoodpornych zegarków o cenionej jakości firma ta była wiele lat (wraz z innymi producentami francuskimi i szwajcarskimi) dostawcą dla Marine Nationale, a także marką popularną wśród pływaków i nurków cywilnych. Zegarki oznaczone kotwicą i podpisem "Sécurité Mer" zyskały renomę, zaś używane egzemplarze z tamtego okresu wciąż można znaleźć na specjalistycznych portalach internetowych. Najczęściej mocno sponiewierane, co świadczy, że tych zegarków naprawdę używano do poważnej pracy. Podobnie jak wielu nawet bardzo popularnych producentów, firma źle zniosła kryzys kwarcowy i dominację wielkich koncernów, ale jakiś czas temu wróciła do życia dzięki wzrostowi popularności zegarków mechanicznych i dzięki wzrostowi zainteresowania produktami wyższej jakości. Obecnie Le Forban ma w ofercie dwa modele zegarków, La Malouine i La Brestoise, każdy z nich w dwóch wersjach kolorystycznych (czarnej i granatowej), oba dosyć dokładnie wzorowane na wcześniejszych popularnych zegarkach tej firmy. Jestem biologiem, wiele pracuję w lesie i nad wodą, dobry zegarek jest dla mnie narzędziem pracy i zwykle jedyną biżuterią. Wolę też mieć jeden dobry zegarek albo dwa, niż dziesięć, po jednym na każdą okazję. Wciąż rozglądając się za zegarkiem nadającym się w teren i do miasta (i mniejszym od zegara z wieży kościelnej), musiałem w końcu natrafić na zegarki Le Forban. Od pierwszego rzutu oka moją uwagę zwrócił elegancki wygląd (tak!) oraz wyjątkowa czytelność tarczy. Dłuższy czas rozważałem zakup któregoś z nich. W tym czasie moim codziennym zegarkiem był klasyczny TAG/Heuer z lat 80, gdy jednak zdecydowałem pozbyć się go, zrobiło się miejsce na coś nowego. Będąc cały czas zwolennikiem tradycyjnego wzornictwa postanowiłem wreszcie dać szansę Le Forbanowi. Wybór padł na model La Brestoise (w wersji czarnej), ze względu na kształt i kolor dużych indeksów godzinowych oraz piękną wskazówkę minutową, które od razu przykuły moją uwagę. Lubię od razu widzieć, co jest na tarczy. Zegarek kupiłem bez problemu przez stronę producenta https://leforbansecuritemer.com/en/la-brestoise/ płacąc bardzo przyzwoitą cenę 490 EUR. Wysyłka była błyskawiczna i po niecałym tygodniu La Brestoise wpadła w moje ręce, Wpadła, bowiem la Brestoise to dosłownie dziewczyna z Brestu. Sądząc po tym zegarku, muszą tam mieć naprawdę fajne dziewczyny. Jak wynika dotychczasowego tekstu, recenzja należy do kategorii "zadowolony klient" a nie "profesjonalny recenzent, który po robocie odsyła zegarek z powrotem" (i bierze się za krytykowanie następnego). Trudno, proszę w takim razie brać poprawkę na ten fakt. Zresztą, zegarek i tak mógłby mi się nie spodobać, wtedy bym go odesłał w ciągu ustawowych dwóch tygodni, a tutaj dziabnąłbym straszliwego paszkwila, po którym zamknięto by mnie w Bastylii (którą w tym celu specjalnie by dla mnie odbudowano). Nawiasem mówiąc, urodziłem się 14 lipca, więc Bastylia byłaby w sam raz. Wracając do tematu: zegarek zdecydowanie należy do kategorii "heritage", jest absolutnie klasycznym klasykiem, kopiującym własny model sprzed 50 lat. Wygląd nie powiela linii diverów wzorowanych na zegarkach nurkowych Roleksa (takie zegarki robiła kiedyś połowa firm zegarkowych i wzór ten jest popularny do dzisiaj). Jednak również nie jest to wzór unikalny, bowiem bardzo podobne były francuskie zegarki Wolbrook/Douglas oraz (co ciekawe) robiony w NRD wojskowy zegarek, obecnie z kolei rekreowany przez firmę Glashutte. Przypuszczam, że zegarków nurkowych korzystających ze wzoru tarczy typowego dla Le Forban było w tym czasie więcej. Pozostali często wzorowali się na diverach Blancpain albo pakowali swoje zegarki w koperty typu Monnin (jak Technos czy Heuer), ewentualnie Squale. La Brestoise ma prostą, bardzo zgrabną i raczej płaską kopertę wykonaną oczywiście ze stali antyalergicznej. Krawędzie wykończone są prosto, bez fantazyjnego fazowania, są wyraźnie zaznaczone, nie nadmiernie ostre i na tym koniec. Koperta jest w całości polerowana, bez matowych elementów, często stosowanych w droższych zegarkach. Uszy są odpowiednio zagięte, dzięki czemu zegarek świetnie leży na nadgarstku i zupełnie nie odstaje. Odstęp to standardowe 20 mm. Średnica koperty oraz bezela to umiarkowane 39 mm. W porównaniu z zegarkami opartymi na 40 mm kopercie typu submariner zegarek jest trochę delikatniejszy, "drobniejszy", mimo że nie robi wrażenia wyraźnie mniejszego. Uwzględniając współczesne realia i fakt, ze zegarki analogowe rzadko są obecnie używane przez profesjonalnych nurków, przy swoich rozmiarach i kształcie jest idealnym desk diverem. Po spodniej stronie (czyli na tzw. deklu) znajduje się bardzo ładny grawerunek (proszę rzucić okiem na fotografię) i podstawowe informacje, a także (uwaga!) numer seryjny. W zegarku za dwa tysiące złotych z kawałkiem...? Koperta wyposażona jest w tzw. crownguards osłaniające niewielką koronkę. Na koronce grawerunek firmowej kotwicy (spory plus, są firmy które w tej cenie nie zawracają sobie głowy podobnym detalem). Gdy spojrzeć na zegarek z boku widać bardzo wyraźną wypukłość szkiełka. To cecha typowo vintage, szkło jest szafirowe i kopulasty kształt nie jest konieczny, równie dobrze szkło mogłoby być płaskie. Ale zegarek i tak nie jest gruby, zaś wypukłe szkło pasuje do wyglądu zegarka i stanowi nawiązanie do wyjściowego modelu sprzed 50 lat. Strzał w dziesiątkę moim zdaniem, w dodatku szkło jest tak uformowane, że jego krzywizna tylko minimalnie zakłóca obraz tarczy. Tarcza jest w głębokiej czerni, natomiast indeksy są bardzo charakterystyczne, duże, co drugi w postaci cyfry arabskiej. Materiał świecący to luma C3, najmocniejsza i chyba nałożono jej wiele warstw. Lubię móc odczytać godzinę w ciemności, a ten zegarek pozwala na odczytanie czasu o dowolnej porze, bo luma trzyma całą noc nawet bez specjalnego naświetlania wcześniej. Pod tym względem jest to jedna z najlepszych tarcz zegarkowych, jakie widziałem. Luma w świetle dziennym ma odcień lekko zielonkawy, co ładnie urozmaica tarczę, a pod nazwą własną Brestoise możemy jeszcze ujrzeć francuską "Tricolore" w formie poziomej linii. Wyżej oczywiście jest firmowe logo. W miejscu godziny 3 jest okienko daty, w kształcie trapezu, dokładnie jak w historycznym modelu, na którym ten zegarek jest wzorowany. W mojej opinii całość tworzy piękną, czytelną, urozmaiconą ale nie przeładowaną ozdobami tarczę. Wskazówki są dosyć duże, wypełnione lumą, przy czym ich proporcje są typowe dla zegarków do nurkowania, tj. wskazówka minutowa jest większa od godzinowej i dodatkowo zakończona dużą strzałką. Sekundnik centralny, typu "lollipop". Bezel jest dosyć typowy, nie zwraca uwagi szerokością, w istocie jest nieco węższy od niektórych innych diverów, ale czytelny. Wyskalowany w minutach, pierwszy kwadrans dość typowo z podziałką minutową. Krawędź typu coin edge, elegancko wyglądające, rzadziej spotykane rozwiązanie, ale występujące np. w popularnych zegarkach Tudor. Jak można się przekonać na obrazku, dekiel jest nieprzezroczysty (bardzo stosownie dla zegarka nurkowego). W związku z tym nie da się obejrzeć mechanizmu, a nie chciałem otwierać koperty bez potrzeby. Z informacji producenta wynika, że pracuje tam standardowy japoński mechanizm Miyota 8215, żaden to luksus, ale typowy koń roboczy powszechnie wykorzystywany przez wielu producentów zegarków, zwłaszcza przez tzw. microbrandy. Zastosowaniu tego mechanizmu zawdzięczamy niską cenę całego zegarka, o co trudno mieć pretensję. Opinie o tych mechanizmach są dobre, jeśli chodzi o dokładność i niezawodność, natomiast często słychać narzekania na głośną pracę wahnika. Wcześniej miałem jeden zegarek z mechanizmem Miyoty i nie nie zwróciłem na to uwagi. Jednak w przypadku Le Forbana muszę przyznać, że pracę mechanizmu samonakręcania rzeczywiście słychać i nie jest to atrakcyjne. Pod tym względem jest to najgłośniejszy zegarek, jaki miałem. Natomiast drugą dziwną cechą jest całkowity brak odgłosu chodu. Wytężałem słuch wiele razy, mocno zaskoczony, w innych zegarkach słyszę, w tym zupełnie nic. Nie wiem, jak to możliwe, ale osobiście wolałbym odgłos standardowego cykania od odgłosu kręcącego się wahnika tej Miyoty. Da się to jakoś zamienić? Skoro mowa o mechanizmie, nie można pominąć tak ważnej kwestii, jak dokładność chodu. Od pierwszych dni byłem pozytywnie zaskoczony dokładnością tego zegarka. Niezależnie od wartości deklarowanych przez Miyotę dla danego mechanizmu, ten konkretny został przez firmę Le Forban dokładnie wyregulowany i w pierwszych tygodniach opóźniał się tylko o 1 s na dobę, co mieści się w parametrach chronometru. W kolejnych miesiącach odchylenia nieco się zwiększyły ale nadal, po pół roku, zegarek mieści się w zakresie kilku sekund na dobę, co jest bardzo dobrym wynikiem i co chcę specjalnie podkreślić. Zegarek jest sprzedawany w komplecie z paskiem typu tropic, z miękkiego silikonu, bardzo praktycznym, ładnie wykonanym, z sygnowaną klamrą. To bardzo dobry pomysł moim zdaniem, chociaż gdybym kiedyś chciał eksperymentować z bransoletą... To dałbym mu mesch (Milanese). Jak być klasycznym, to już na całego. Producent na swojej stronie proponuje paski silikonowe tropic w dwóch kolorach, oraz skórzane i gumowe paski typu NATO. Przez dłuższy czas nosiłem ten zegarek na zwykłym dość grubym czarnym pasku ze skóry (bez przeszyć), na którym też bardzo dobrze wyglądał. Z powyższej recenzji wynika, że zegarek oceniam wysoko. Oczywiście nie ma ideałów, dlatego jest w nim też parę rzeczy, które bym udoskonalił. Po pierwsze: za mała koronka. Ten zegarek aż prosi o koronkę o większej średnicy i bez crownguards. Znacznie łatwiej byłoby ją uchwycić, bo teraz jest to lekko utrudnione. Poza tym, oryginalny model, jak wynika z fotografii na reklamie, osłon koronki nie miał, a ona sama chyba jednak była większa. I drugie zastrzeżenie (ale to już trochę na siłę): wolałbym, żeby ten mechanizm nakręcał się ciszej. Niby drobna rzecz, ale taki np. mechanizm Seiko, również niedrogi, zachowuje się w takich sytuacjach lepiej. Ale czy to są duże zastrzeżenia, biorąc pod uwagę zalety tego zegarka (nie mówiąc już o cenie)? Nie, w żadnym wypadku. Le Forban to świetna maszyna i zamierzam używać go jeszcze bardzo długo. Mało który z wcześniejszych diverów tak bardzo mi pasuje do ręki i do mojego gustu.
- 4 odpowiedzi
-
21
-
Miałem. Sprzedałem. Za wielkie. 39 jest w sam raz. To nie teza, to wymierna obserwacja. Wynika z porównania liczby modeli 42 i 39 oraz z tego, jak linia 42 jest regularnie udoskonalana i wzbogacana, czego nie da się powiedzieć o linii 39. Pytam jedynie, czy są podobne plany względem linii 39.
- 3098 odpowiedzi
-
- meccaniche veneziane
- redentore
- (i 26 więcej)
-
Lincoln, kto jak kto, ale ty się pewnie orientujesz. Czy istnieje plan poszerzenia linii Nereide 39 o lepiej wyglądające zegarki? Bo na razie ten projekt wygląda jak samospełniająca się przepowiednia typu "mówiliśmy, że nic z tego nie będzie, chcieliście to żeśmy spróbowali". Trzy najnudniejsze projekty na końcu katalogu i czekanie na litość nabywców. Gdyby istniał wzorniczy odpowiednik Nereide 42 4221503C, albo 3321505, albo chociaż 4221501C, kupiłbym natychmiast. I nie musi to być ceramika. O tym, że z katalogu wypadły skórzane paski do Nereide, które były rewelacyjnie zrobione i kupowałem je mimo wysokiej ceny do innych zegarków, nie wspominam, bo może kłopoty z podwykonawcą czy coś. Ale widzę, jak linia "42" jest co rusz uatrakcyjniana, kiedy linia "39" ciągle leży. BTW, a może bardziej klasyczny z tej nowej linii Redentore (Laguna, Salicornia, Porpora) - coś w typie tuxedo? Bo projekt jest przepiekny, ale kolory tylko wakacyjne. Grafit lub czerń plus biel, i może jeszcze odwrócenie barw i byłby śliczny zegarek może nie do fraka, ale na pewno do formalnego stroju. Nazwać to powiedzmy Camicia Nera (wiem, to świński dowcip, tak naprawdę nie proponuję) i jechać z koksem 🙂
- 3098 odpowiedzi
-
- meccaniche veneziane
- redentore
- (i 26 więcej)
-
Cóż, kiedy poprzednio zamawiałem 20 mm pasek MV, przysłano mi 18 mm. Teraz zamówiłem 20 mm ponownie, więc przysłali 22 mm. W Zegarowni wierzą w średnią arytmetyczną, czy jak?
- 3098 odpowiedzi
-
- meccaniche veneziane
- redentore
- (i 26 więcej)
-
Chyba właśnie kupiłem ostatni w Polsce czarny pasek skórzany do Nereidy... Piękne paski były, świetna robota.
- 3098 odpowiedzi
-
- meccaniche veneziane
- redentore
- (i 26 więcej)
-
Nieduży diver i ciężkie poszukiwania…
Sierżant Julian odpowiedział DUBHEAD → na temat → Jaki zegarek...
Swego czasu założyłem wątek specjalnie poświęcony diverom poniżej 40 mm (sam takiego poszukiwałem). Obecnie mam Le Forban La Brestoise (już tutaj poleconego przez jednego z kolegów). 39 mm, niedrogi zegarek, wyjątkowo wygodny i w dodatku będący bezpośrednia kontynuacją modelu firmy jeszcze z lat 60. -
Klub Miłośników Zegarków SQUALE
Sierżant Julian odpowiedział QuadrifoglioVerde → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Comando Raggruppamento Subacquei e Incursori -
A. W sensie na ciekłych kryształach.
-
Wygląda, jakby ten drugi nie miał wyświetlacza...?
-
Kupując dobry pasek od specjalisty (z popularnych Hirsch na przykład, z mniej oklepanych np. Pipała Leatherwork) na pewno dostaniesz lepszą jakość, niż to, co producent oferuje w zestawie, no chyba że to jakiś Patek Philippe. Co do zegarków, to skoro trzymamy się klasycznych Longinesów, to proponowałbym wziąć jeszcze pod uwagę Silver Arrow:
-
O, fajny. Kiedy szukałem zegarka dla siebie, Edoksa nie brałem pod uwagę, bo wtedy były dostępne tylko wersje 42 mm. Przy okazji, inspiracja, ehm, oczywista. Łącznie z nazwą 🙂
-
Klub Miłośników Zegarków DOXA
Sierżant Julian odpowiedział Encanto → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Ogólnie to Doxa jest starą i kiedyś bardzo wysoko cenioną marką. Najwyższa półka. Ale źle przeszła kryzys kwarcowy, zmieniała właścicieli, i w końcu wylądowała jako producent kwarcowej taniochy o wątpliwej jakości i o takim że samym designie. Wtedy Doxa Sub była osobną marką, zachowującą jakiś tam jednak legendarny status (chociaż też wędrowała z kieszenie do kieszeni). A znaczek Doxa przyklejano w tedy do kwarciaków klasy zbliżonej do popularnej kioskowej marki Kukuryku. Zresztą niewykluczone, że robionych w jednej fabryce. Odrodzenie zegarków mechanicznych, już nie jako czasomierzy ale bardziej jako biżuterii, dało kilka lat temu Doksie nową szansę, którą stara się wykorzystać, robiąc nieco droższe i bardziej wyszukane modele. No i linię Sub. -
"[...] Tkanką błon Porosły moje żądze, Niosąc mnie W mroczny niebios skłon, W chmury, Fioletem wrzące"
-
https://www.chrono24.pl/all/zelos-blacktip-200m-gmt-purple-ti---official-dealer--id28626561.htm https://www.chrono24.pl/seiko/seiko-5-sports-srpj65-rowing-blazers-purple-dial-steel-40-mm-limited-mens-watch--id28965382.htm https://www.chrono24.pl/all/second-hour---in-stock---mandala-burst---purple-dial---stainless-steel-bracelet--textile-strap--id28666976.htm https://www.chrono24.pl/all/direnzo-drz04-mondial-v2---purple---steel-bracelet---including-vat-eu--id28294200.htm https://www.chrono24.pl/all/vesuviate-volare--purple--id28535426.htm https://www.chrono24.pl/seiko/seiko-international-edition-prospex-zimbe-sumo-purple-spb055j1--id11059996.htm
-
A tutaj już autentyczny heritage: Super Squale 38mm. Niedawna nowość, wypuszczona w paru wersjach kolorystycznych z czarną na czele. Wszystko się tutaj zgadza: były zegarki o takiej nazwie, były w takiej kopercie, przypominającej 62mas, jest to prawdziwy powrót firmy do modelu z lat 60. i 70. Co mi się w takim razie nie podoba? Otóż zegarek w wersji czarnej jest absolutnie monochromatyczny. Nawet lumę postarano sie dać maksymalnie w białym kolorze, zeby nie odstawała. W efekcie dla mnie zegarek, nawet na autentycznym zdjęciu, wygląda płasko i trochę nudno. Jak jakiś render. Mój Le Forban, zegarek heritage o tych samych mniej wiecej rozmiarach, którego bardzo lubię, ma na swoich wielkich indeksach lumę C3 w kolorze (przy świetle) bladego seledynu. I już to powoduje, że tarcza ma trochę życia. A tutaj - kostnica. Gdyby nie to, kupiłbym tego Squale, bo fajny autentyk i szanuję samą firmę, a rozmiar dla mnie idealny. A tak to boję się, że szybko się znudzi.
-
Mam wątpliwości, jak ten zegarek traktować. Jest to vintage jak w pysk strzelił, w dodatku w bardzo odpowiednim rozmiarze 38 mm. Ale to wbrew pozorom nie jest Eberhard, tylko nowy amerykański microbrand Imperial Watch Co. Więc mam wątpliwości, czy można to nazwać "heritage", chociaż efekt takiej zrzynki bardzo ciekawy.
-
Ktoś dzisiaj coś kupił?
-
O, tutaj ciekawa propozycja: https://longislandwatch.com/islander-bayport-40mm-automatic-dive-watch-with-purple-gilt-dial-isl-174/
