popełniam wpis jako uzupełnienie walki z roczniakiem hallerem.
Od dłuższego czasu zegar chodzi prawidłowo.
Nie przerzuca już zębami wychwytu pod kotwicą.
Praca kotwicy nie jest idealna, ale jak na razie ani na chwilę się nie ztrazymała.
po poprawkach palet i regulacji mimośrodu dodatkowo obniżyłem i lekko rozluźniłem widełki.
Musiałem jednocześnie tak wypoziomować zegar, że centrum wahadła jest za środkiem podpórki dolnej (oddalenie wynosi ok 10mm od centrum podpórki).
Na dzień dzisiejszy zegar lekko spieszy.
Robi ok +4min /dobę ale na razie się tym nie przejmuję.
Jak mnie najdzie, to trochę obniżę wahadło na włosie, bo jest jeszcze ok 1,5mm zapasu, jeśli to nie pomoże, to dociążę wahadło ołowiem, co powinno również mieć wpływ na zmianę prędkości obrotowej jeśli się nie mylę..
Wahadło kręci coś ok 250-270st.
Jeszcze pytanie okołotematyczne.
Czy jest jakiś specjalny przyrząd zegarmistrzowski który pozwala na utrzymanie stałego kąta podczas szlifowania palet wychwytu?
Nie szlifowałem u siebie palet, ale z przytoczonego przez Was materiału można wnosić, że takie szlifowanie się w warsztatach wykonuje.
Jak wygląda taka praca zakładając, że nie korzystamy z elektronarzędzi i opieramy się tylko i wyłącznie na obróbce ręcznej?