Marcin [mention]Burns [/mention] trochę prawdy w tym jest. Mnie też ten jarmarczny styl wprowadzania kolejnych „limitek” żółwia o różnych kolorach tarcz denerwuje. Albo w sumie nie, nie denerwuje mnie, bo po prostu przestałem się tym interesować. No i umówmy się, jak ktoś siedzi w temacie, to wie, co to za „limitki”. Z drugiej strony, jakieś mega nieuczciwe Seiko nie jest w stosunku do tych kupujących droższe limitacje. No bo jednak SLA, ile by ich nie było, to inna bajka niż „62MAS” z referencji SPB. Mogę pisać tylko o sobie, ale nie czułbym się oszukany przez Seiko, bo wypuścili SPB051/053/143/147 itd. podczas gdy ja kupiłem sobie SLA017. To samo z Laurelami. To, że wypuszczają tańsze, podobne zegarki, nie zmienia faktu, że te pierwotne reisue są warte swojej ceny i pewnie raczej będą ją trzymać.