Zdjęcie wprawdzie z wczoraj, ale dziś dalej go mam,
Kwiecisty zegarek w tatrzańskich kwiatach.
Taka mała damka, którą kiedyś dostałem od sąsiadki. Ponoć dostałą go w prezencie ślubnym.
Po pewnych perypetiach z szukaniem mechanizmu (ten co byl w środku zostałmjuż wymieniony, do tego był za mały i zepsuty, a, potem jeszcze zegarmistrz się rozpił i dobrze, że choć kopertę i tarczę odzyskałem), udało mi się go naprawić.
Jak na prezent ślubny - wartość materialna znikoma, ale miło było zabrać zegarek nieżyjącej już sąsiadki (która Tatry sama bardzo lubiła, choć głownie w zimie) na wyprawę.