Dziś piątek - a jak piątek to friday, a jak friday do Flieger, a jak Flieger to Stowa I to taka konkretna Stowa, bo pierwsza-najpierwsza ze współczesnych - tego modelu jeszcze w naszym Fan Clubie Pilotów nie było i myślę, że warto go przypomnieć.
Obecnie najpopularniejsze zegarki tej marki to bez wątpienia piloty, ale kiedy Jörg Schauer kupował firmę w roku 1996 - nie produkowała ona żadnego. Przygotowując coś ekstra na okrągłą rocznicę istnienia Stowy, nowy właściciel postawił na odniesienia historyczne marki: lotnictwo, II wojna światowa, no i przynależność do grona pięciu "mitycznych" producentów oryginalnych B-Uhrów. Sukces wskrzeszonych zegarków lotniczych rozpoczął się w roku 1997, od prezentowanego tutaj modelu jubileuszowego, przygotowanego w liczbie 70 numerowanych sztuk na 70-lecie firmy. Później rozpoczęła się produkcja zegarków nielimitowanych.
Koperta limitowanego zegarka miała średnicę 40 mm, była matowo szczotkowana. Na zwykłej koronce walcowej - nie była to jeszcze obecnie oferowana "cebulka" - umieszczono logo firmy. Na lotniczej tarczy świeciły pokryte trytem żółto-zielonkawe kreskowe indeksy godzinowe, wszystkie indeksy liczbowe oraz trójkąt z dwoma punktami. Indeksy minutowe pozostały białe, niepodświetlone - a więc niezgodnie z oryginałem, gdzie na tarczy świeciło wszystko, co mogło. Białe było też duże logo firmowe na cyferblacie. Tarcza oczywiście typu A, bo w czasie wojny Stowa oferowała praktycznie tylko zegarki Baumuster A - Beobachtungsuhrów Baumuster B wyprodukowała zaledwie 42 sztuki. Wskazówki, barwione na niebiesko w obróbce cieplno-chemicznej, również pokryto świecącą masą trytową. Dekiel był zakręcany, przeszklony szafirem, a na obwodzie umieszczono informację o tym, że to model jubileuszowy zegarka Stowa o numerze limitacji xx/70, że pochodzi z Niemiec i że jest ze stali nierdzewnej. Ciekawostka: numerowana była nawet sprzączka paska!
W środku cykał Unitas 6300N - pracujący z częstotliwością 18000 bph, ozdobiony pasami genewskimi, szlifem perlistym, niebieskimi śrubami i napisem "Stowa" inkrustowanym złotem. Mechanizm pochodził z rodziny Unitasów 63xx, zwanych Wehrmachtswerkami. Wbrew pozorom nazwa nie miała związku z hitlerowską armią, lecz oznaczała "mechanizm do użytku wojskowego", czyli tak dobry i niezawodny, że nadający się nawet dla armii. Werki te miały mały sekundnik, a zatem rozwiązanie niekoniecznie ułatwiające dokładny odczyt sekund. Dlatego w roku 1965 powstał zmodyfikowany Unitas 6300 z dodatkowym mostkiem i centralnym sekundnikiem. Później ulepszony, zdobył popularność jako 6300N, a najbardziej znanym zegarkiem, w którym go zastosowano, był Atlantic Worldmaster.
Zapakowany w eleganckie, podłużne etui jubileuszowy pilot kosztował 2990 marek zachodnioniemieckich. Poniższe zdjęcia przedstawiają dwa egzemplarze z limitowanej serii jubileuszowej na 70-lecie Stowy: nr 47/70 i 04/70.