Z Grand Seiko budzę się rzadziej, tak co kilka dni.
Gdyby było mnie stać na serwisowanie, jako wycierucha być może używałbym jakiegoś Roleksa z czasów, zanim je nadmuchano jak chłopcy żabę. A tak, to mam bardzo dobry zegarek w lubianej przeze mnie kopercie typu roleksowskiego, który oddaje mi tę samą usługę. Ale po stronie drobnych pozytywów jest, że nikt nie uzna, że noszę chińską podróbę 🙂 Bo kto tam wie, że istnieje jeszcze GMT Master 🙂