W dzień ataku Rosji na Ukrainę dziewczyna z WOT, z którą akurat pracowałem w terenie gdzieś na bagnach przy projekcie, dostała smsem polecenie stawienia się w jednostce w ciągu 8 godzin. To pojechała.
Moja styczność i opinia:
- znam bardzo zróżnicowane relacje o służbie w WOT i o ludziach WOT. Część jednostek to leserstwo i obijactwo za pięć stówek, a część to prawdziwe szkolenia prowadzone przez zmotywowanych instruktorów. Jak się trafi, tak będzie. Oczywiście szkoleń jest za mało, to naturalne.
- znam jednego stosunkowo świeżego WOT-owca, były kibol na dobrej drodze do stania się drobnym bandytą. Obecnie z sukcesem trenuje jakieś sztuki walki, stara się na służbie i ogólnie trzyma poziom. Pomaga moim Ukraińcom.
- znam jeszcze jedną panią w WOT, wyższe wykształcenie i ogólnie spory intelekt. Zapytana, czy gdyby kazali jej strzelać do ludzi na ulicy, to by strzelała, odpowiedziała, że oczywiście tak, bo rozkaz to rozkaz. Czyli jak widać ten intelekt to ściema, bo na przykład ja, nie będąc obecnie nawet w wojsku, wiem, że nie miałaby obowiązku wykonania bezprawnego lub zbrodniczego rozkazu. Ale widać, ze zrobiono jej niezłą wodę z mózgu.
- ogólnie jestem zdania, że WOT stoi na rozdrożu. Powstały jako pokrzywiony płód Macierewicza (który po swojemu przerobił wieloletnie starania społeczników, nawołujących do powołania polskiej Gwardii Narodowej), z nazwą wzorowaną na wyśmiewanej formacji PRL-owskiej, obecnie nagle może stać się przyszłościową siłą bojową, korzystając z ukraińskiego wzorca. Czy ta lekcja zostanie odrobiona, zależy niestety od rządu, który dotąd niemal wszystko, co od niego zależało, potrafił spieprzyć.
W związku z tym jestem bardzo ciekaw, jakie będą doświadczenia kolegi Lestafa.
Mnie niestety już nie biorą do wojska, wiek przekroczony.