Zmianę takiej polityki mogłoby spowodować jedynie masowe "obrażenie się" klientów - w myśl "nie ma w sklepie to "se" kupię Tissota albo Seiko bo jest od ręki", co jak wiadomo się raczej nie stanie.
Jednak zaniechanie obecnych procedur i ogólna dostępność pożądanego produktu - co w przypadku zegarka robionego w zasadzie taśmowo jest jak najbardziej możliwe i wykonalne, zwłaszcza dla koncernu stojącego na szczycie jeśli chodzi o udział w rynku i posiadającego ogromny kapitał, spowodowałoby drastyczny spadek ceny tegoż produkt, gdyż przestałby być on tak pożądany, "tajemniczy" - przestałby być dla części klientów "gralem" .
Obniżenie ceny uderzyłoby szczególnie w rynek wtórny gdyż kupno nowego modelu byłoby bezproblemowe więc modele używane straciłyby znacznie na wartości.
Reasumując - Rolex i inni stosując swoją politykę działają głownie na swoją korzyść bo łatwiej i korzystniej jest sprzedać 3 zegarki osiągając przy tym zysk zbliżony do tego jaki osiąga się przy zastosowaniu godziwego zysku, sprzedając 30 zegarków, ale pośrednio działa też w interesie swoich klientów bo Ci w normalnych warunkach nie tracą wiele z "zainwestowanego" kapitału sprzedając używane przez siebie zegarki - z tym że kluczowe jest tutaj określenie "normalne warunki" - gdyż w przypadku zachwiania "normalności", jakiejś sytuacji nadzwyczajnej, wyobrażenie o wartości takiego "wydmuchanego cenowo produktu" pryska jak mydlana bańka.
Tak że gdyby ktoś chciał kupić Rolex'a to powinno mu zależeć raczej na tym aby warunki kolejkowe się zaostrzyły jeszcze bardziej i żeby jak najdłużej w Europie były "warunki normalne" no i najważniejsze żeby jak największa ilość mu podobnych też tego chciała, pomimo że wygląda to tak jakby koncern budował swój kapitał manipulując swoimi klientami, bazując na ich .................................................... Ale ... co tam... każdy sam buduje swoje kryteria wartości jak chce i jak go stać...