Jeśli nie przekonał Cię do tego modelu sam Longines (a widać, że raczej zniechęcił), to ja się nie podejmuję tak trudnego wyzwania 😉 Z punktu widzenia użytkownika jego charakterystyczne cechy są nie do oddania na renderach i zdjęciach. Być może to decyduje o nieco innym jego odbiorze w rzeczywistości. Z mojej perspektywy wygląda to tak:
- Rozmiar 40 to oczywisty oversize, tak jak 37 mm w zegarku Clymera. W latach 40-tych, gdy zegarki tego typu miały standardowo 33 - 35 mm, często właśnie te stylizowane na Calatravę były powiększone, aby jeszcze bardziej podkreślić dużą, czystą tarczę. Obecnie 37 mm to nie jest rozmiar oversize, więc w reedycji 1 do 1 ten aspekt charakteru zegarka zostałby utracony. Z tego powodu to nie jest model na każdy nadgarstek - ma L2L 52 mm jak LLD;
- Tarcza pięknie odbija światło od ciemnej miedzi po jasnego szampana, trudno oderwać od nie wzrok;
- Szkło jest mocno kopulaste i przy obracaniu nadgarstkiem daje niesamowite efekty wizualne;
- Termicznie barwione wskazówki połyskują wszystkimi odcieniami granatu, błękitu i fioletu;
- "Guzki" na nieparzystych godzinach błyszczą w słońcu i w mocniejszym świetle;
- Cała koperta jest polerowana na błysk, co często powoduje, że odbijając otoczenie jak lustro, dosłownie znika, pozostawiając samą tarczę w centrum uwagi:
W każdym razie to nie jest zegarek, który podoba się każdemu. Dziwne położenie subtarczki tylko wzmacnia w moim odczuciu jego charakter i kontrowersje wokół niego. A jak mawia Kevin O'Leary, gdy chodzi o zegarki, to im więcej kontrowersji, tym lepiej - zawsze jest o czym rozmawiać 😉
PS. Miałem go już nie pokazywać, ale to stare zdjęcie sprzed 2 lat i było już wcześniej na forum. Przeżyjesz.