Takie ładne i delikatne te zegarki wrzucacie, że dla odmiany chciałem zaproponować coś dużego i paskudnego. W tym celu wyposażyłem się w parodię zegarka R. Mille autorstwa znanej firmy z Connecticut. Przedmiot zdradzający objawy kryzysu tożsamości (czyli coś w sam raz na nasze czasy) a jednocześnie przykład jawnego żerowania na osiągnięciach elitarnej superinnowacyjnej marki szwajcarskiej, tym razem przez firmę amerykańską a nie chińską. Efekt końcowy jest jak buldog francuski, tak brzydki że od razu mi się spodobał.