Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Ranking


Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 12/04/25 uwzględniając wszystkie działy

  1. 31 polubień
  2. 31 polubień
  3. 30 polubień
  4. 29 polubień
  5. 29 polubień
  6. 28 polubień
  7. 28 polubień
  8. 27 polubień
    Z powodu przymusowej przerwy w dostępie do Forum nie wrzuciłem zdjęcia od razu, i tak noszę ten sam zegarek od trzech dni 🙂
  9. 27 polubień
    Debiut na nadgarstku ✌🏻 Potwierdzam, że jakość wykonania TOP
  10. 27 polubień
  11. 27 polubień
  12. 26 polubień
  13. 26 polubień
  14. 25 polubień
  15. 24 polubień
  16. 24 polubień
  17. 24 polubień
  18. 24 polubień
  19. 23 polubień
  20. 23 polubień
  21. 23 polubień
  22. 22 polubień
  23. 22 polubień
  24. 22 polubień
    Purist [emoji106] Wysłane z mojego 23127PN0CG przy użyciu Tapatalka
  25. 22 polubień
  26. 22 polubień
  27. 22 polubień
  28. 21 polubień
  29. 21 polubień
  30. 20 polubień
  31. 20 polubień
  32. 19 polubień
  33. 18 polubień
    „Nowy” Sarnowski Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
  34. 18 polubień
  35. 17 polubień
  36. 17 polubień
    Zmiana Wysłane z mojego 23127PN0CG przy użyciu Tapatalka
  37. 17 polubień
  38. 17 polubień
  39. 16 polubień
  40. 16 polubień
  41. 13 polubień
    Miał być koniec zakupów, ale jeszcze taki Fortis wpadł na rękę.
  42. 13 polubień
  43. 13 polubień
  44. 11 polubień
  45. 11 polubień
  46. 10 polubień
    Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
  47. 9 polubień
    Nie ośmieliłem się wcześniej spamować w zacnym gronie Klubu Heritage niżej pokazanym zegarkiem, bo Fliegery marki Aristo nie są przecież żadnym dziedzictwem tejże marki, lecz konstrukcjami współczesnymi, bez wcześniejszych firmowych przodków. Ale Kolega @alpaczino i jego Steinhart właśnie mnie ośmielili: skoro Steinhart, produkt firmy założonej w roku 2001, może być w naszym Klubie, to i Aristo - którego historia jest niemal o wiek dłuższa - też chyba tu przejdzie Zegarek, który miałem przez ponad 12 lat i bardzo mile wspominam, to nie dziedzictwo marki, ale konstrukcji i miejsca: wojskowych Beobachtungsuhrów z Pforzheim - miasta będącego kolebką niemieckich zegarków w ogóle i stolicą niemieckich zegarków lotniczych. Stamtąd są przecież i Laco, i Stowa. A także założona w 1907 roku firma Aristo. W roku 1998 prawo do jej nazwy kupił Hansjörg Vollmer - zegarmistrz, pasjonat, kolekcjoner i szef mieszczącej się również w Pforzheim firmy Vollmer Uhren und Metallband-Manufaktur, od roku 1922 produkującej bransolety i koperty do zegarków z bransoletami. W roku 2002 do oferty Aristo trafiły pierwsze zegarki lotnicze. W jednym z udzielonych przed wielu laty wywiadów Hajo Vollmer opowiedział, że kupił oryginalnego B-Uhra z czasów II wojny światowej i to był początek: "Zawsze marzyłem o tym, żeby wyprodukować obie wersje jako repliki B-Uhrów. Każdy, kto ceni zegarki z charakterem, pokocha i ten". Skontaktował się więc z Wolfgangiem Bethge z sąsiadującej, założonej w roku 1939 firmy Uhren und Zifferblätter Richard Bethge, która podjęła się zaprojektowania wymarzonego zegarka Vollmera w oryginalnym rozmiarze 55 mm i we wspomnianych obu wersjach: A oraz B. Do tego czasu największe piloty Aristo XL miały średnicę 44 mm. Kiedy dwie marki z Pforzheim zaczynają współpracować, to można oczekiwać efektu co najmniej niezłego. I tak też było w tym przypadku, kiedy narodził się Aristo B-Uhr XXL 55 mm, zwany "Jumbo" - od wielkości samolotu Jumbo Jet, czyli Boeinga 747. Premiera odbyła się 17 lutego 2006 roku na targach Inhorgenta w Monachium - międzynarodowej wystawie zegarków, biżuterii i kamieni szlachetnych. Zegarek wbrew zapowiedziom wierną repliką B-Uhra co prawda nie był, ale był bardzo podobny, a przez to wystarczająco dobry do codziennego noszenia tudzież przykuwania uwagi swą średnicą. Aristo Jumbo 55 mm został wyprodukowany w limitowanej, numerowanej serii 100 sztuk jako Baumuster A (Ref. 3H121) i takiej samej liczbie egzemplarzy Baumuster B (Ref. 3H122) - jednak Hansjörg Vollmer, z którym się kontaktowałem, napisał mi że w obu wersjach wyprodukowano po około 100-150 sztuk. Co miał na myśli podając takie liczby? Można się domyślać i o tym za chwilę. W przypadku tych zegarków referencje 3H121 i 3H122 określały tylko i wyłącznie typ tarczy, a nie - jak to zwykle bywa - cały zespół niezmiennych cech produktu. B-Uhry Jumbo potrafiły zauważalnie różnić się w ramach jednego modelu: tarczami, wskazówkami, opisem koperty. Mam wrażenie, że firmy Aristo i Bethge po prostu zapłaciły frycowe debiutantów, którzy porwali się na nowość: serię limitowaną. Albo że pominięto etap prototypów i zmiany szczegółów testowano od razu na zegarkach przeznaczonych do sprzedaży. Wszystkie te Beobachtungsuhry miały matowo szkiełkowane koperty z prostymi, krótkimi i niespecjalnie urodziwymi uchami. Potężna koronka o średnicy 10 mm była pięknie zaprojektowana na kształt lekko wydłużonej i spłaszczonej cebulki. Po przeciwnej stronie koronki na kopercie wygrawerowany był numer specyfikacji i już przy takim drobiazgu zaczynają się różnice. Bo numer ten występował w różnym zapisie co najmniej trzech wersji: albo jednym ciągiem i wielkimi literami jako "FL23883", albo z małą literą "L", po której następowała kropka i spacja, czyli "Fl. 23883". Ten pierwszy wykonywano czcionką podobną do tej, której używano w czasie II wojny. Drugi albo tą samą czcionką podobną do wojennej, albo inną - niepodobną. Utwardzane szkło mineralne było wypukłe, Superluminova C3 świeciła intensywnie - a na wskazówkach wręcz zabójczo. Wskazówki w zegarku typu A były typu A. W zegarku typu B też były typu A. Przy czym godzinową przeskalowano, dostosowując długością do wewnętrznego pierścienia indeksów tarczy Baumuster B, przez co wyglądała nieco dziwacznie. Sekundowa przykuwała uwagę swą subtelnością: była cienka jak włos, bo została pierwotnie zaprojektowana do czujnika zegarowego i stamtąd przeszczepiona do B-Uhra Jumbo, po uprzednim pokryciu lumą. Wskazówki potrafiły się różnić pomiędzy egzemplarzami jednej referencji: miewały inny kształt i długość, obwódkę czarną lub białą, a 24-milimetrowej długości wskazówka sekundnika miewała przeciwwagę raz dłuższą, raz krótszą. Tarcze Baumuster A różniły się krojem czcionki. Na tarczy B czcionka miała już mniej więcej ujednolicony kształt, ale bywała grubsza lub cieńsza, indeksy kreskowe tak samo. Okrąg godzinowy modelu B był albo we wczesnej wersji, czyli gładki, pozbawiony punktów przy liczbach godzinowych, albo też był to późnowojenny pierścień z punktami. Na tarczy B świeciło wszystko, co tylko mogło świecić - czyli niezgodnie z konstrukcją historyczną: wszystkie indeksy minutowe (kreskowe i liczbowe oraz strzałka u góry), a na okręgu godzinowym sam pierścień gładki lub pierścień razem z punktami i liczby godzinowe. Kiedy kupiłem Aristo Jumbo, usiłowałem to wszystko jakoś uporządkować i poświęciłem temu naprawdę bardzo dużo czasu, jednak nie dałem rady. Wszystkie wskazane wyżej różnice występowały przypadkowo i nie udało mi się znaleźć do nich żadnego logicznego klucza, że np. w zegarku Baumuster B z wczesnym okręgiem godzinowym napis na kopercie zawsze był wygrawerowany jedną czcionką, a wskazówki miały zawsze jeden kształt. Nie, nic z tych rzeczy. Po prostu jak tam komu w duszy grało, tak składał te zegarki: we wtorek z innych części niż w piątek i już! Oczywiście zdaję sobie sprawę, że przedstawione tu przykłady nie wyczerpują tematu, bo w ramach limitowanych modeli 3H121 i 3H122 na pewno znajdzie się więcej różniących się od siebie wariacji. Na pełnym deklu laserowo wygrawerowano napisy informujące, że to niemiecki Beobachtungsuhr o klasie wodoszczelności WR50, zrobiony ze stali nierdzewnej. Była też bardzo swobodna wariacja na temat tabelki umieszczanej wewnątrz dekli wojennych B-Uhrów. W środku cykał niestety automat, ETA 2824-2, która - jak napisano w folderze reklamowym - sprawdziła się już wcześniej w 44-milimetrowych Fliegeruhrach Aristo XL i była wyregulowana z dokładnością do +5 sekund na dobę. Ale jeszcze przed premierą modelu XXL Hajo Vollmer ogłosił, że Jumbo będzie dostępny z alternatywnym werkiem ETA 2801 (czyli ręcznie nakręcaną wersją 2824, pozbawioną wahnika) i że przygotowuje limitowaną serię 20 egzemplarzy z Mołnią w środku, z kolei firma Bethge zapowiedziała, że pod jej marką pojawi się 55-milimetrowy Jumbo XXL z Unitasem. Dwie ostatnie obietnice spełniono, ale nie wiem czy kiedykolwiek powstały Aristo Jumbo z manualną Etą 2801, choć pewne kroki w tym kierunku na pewno poczyniono - o czym za moment. Zegarek miał skórzany pasek z nitami, zapakowany był w bardzo ładne pudełko ze sztucznej skóry, przypominające lotniczy kuferek z narożnymi okuciami i sprzedawany był z certyfikatem autentyczności, podpisanym przez Hajo Vollmera. Sugerowana cena detaliczna wynosiła 890 EUR. Dla kolekcjonerów przygotowano zapakowany w drewnianą skrzynkę zestaw dwóch Jumbo - Baumuster A i Baumuster B - z dodatkowym paskiem lotniczym w formie zamkniętej skórzanej pętli, a to wszystko za 1880 EUR. Później wyprodukowano jeszcze kilkadziesiąt nielimitowanych egzemplarzy Aristo B-Uhr XXL w tańszej o 30 EUR odmianie "poliftowej" - to chyba będzie najodpowiedniejsze określenie. I prawdopodobnie te zegarki Hajo Vollmer również włączał do całkowitej liczby 100-150 egzemplarzy każdego z modeli (A i B), o których mi napisał. Lifting koperty był pomysłem genialnym: teraz miała nowe, delikatnie wyprofilowane ucha, dodatkowo wygięte w dół - nie dość, że nieporównywalnie ładniejsze, to jeszcze wygodniejsze w noszeniu. Niestety: z cieniutkiej wskazówki sekundowej zniknęła luma, a z koperty grawerunek z oznaczeniem specyfikacji. Niektóre egzemplarze miały trochę zmienioną koronkę: o tej samej średnicy co wcześniej, ale nieco niższą. "Poliftowy" Baumuster B miał już tylko i wyłącznie późnej odmiany pierścień godzinowy z punktami, które świeciły z liczbami godzinowymi, zaś samego okręgu nie pokryto już masą luminescencyjną. Zdarzały się zegarki z o wiele za krótkimi wskazówkami, przeszczepionymi od mniejszych modeli Baumuster B (44 mm lub 47 mm). Były też takie, które sprzedawano z dwoma wymiennymi deklami. Jeden był prawie identyczny jak w "przedliftowym" XXL, tylko z napisami na obwodzie w języku angielskim. A jeśli ktoś chciał oglądać mechanizm, to w komplecie był jeszcze drugi dekiel - przeszklony, który można było wymienić. Dla mnie bomba: najlepsze rozwiązanie z możliwych, zamykające buzie deklowym malkontentom. Transparentne dekle były z napisami lub bez, różniły się też wielkością przeszklonego otworu. Warto przy tej okazji wspomnieć, że w roku 2007 limitowane zegarki z dwoma deklami (pełnym i przeszklonym) zaoferowała też Stowa w modelu FOLE, przygotowanym na swe 80-lecie. Na pięciu pierwszych obrazkach pokazano limitowane zegarki "przedliftowe": Baumuster A, dzienne i nocne porównanie modeli Baumuster B z różnymi pierścieniami godzinowymi, dekiel egzemplarza nr 007 oraz porównanie trzech różnych oznaczeń specyfikacji. Na kolejnych zdjęciach jest ex-mój "poliftowy" zegarek Baumuster A (Ref. XXL-AB) w nowej kopercie, z nową koronką i dużym szkłem w deklu pozbawionym napisów. Drugiego dekla nie było w fabrycznym zestawie. Ostatnie cztery obrazki pokazują "poliftowe" Aristo Jumbo Baumuster B: porównanie dwóch egzemplarzy różniących się wskazówkami i koronką, zegarek z dwoma deklami w komplecie, pełny dekiel i fotografię lumy. Warto zwrócić uwagę na dekiel, na którym opis mechanizmu "ETA 2801/24" wskazuje, że faktycznie planowano zegarki z manualnym werkiem, a dekiel miał być uniwersalny, przeznaczony zarówno do tych automatycznych, jak i ręcznie nakręcanych. A może nie tylko planowano, ale i wyprodukowano. Uff! Koniec! Dziękuję bardzo za cierpliwe przeczytanie
  48. 9 polubień
  49. 9 polubień
  50. 9 polubień

Patroni Stowarzyszenia



×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.