To się pochwalę. Ale najpierw odrobina kontekstu. Dziesięć lat temu obiecałem sobie Speedyego na czterdziestkę. Zegarek, który łączy mój ogromny sentyment do Omegi, zainteresowanie programem kosmicznym i sympatię do estetyki tamtych czasów. Miałem przez ten czas dwa podejścia, ale finalnie się nie zdecydowałem, bo nie było dobrej okazji. Niedługo jednak okrągłe urodziny a prezent już przyszedł. Klasycznie- Hesalit na bransolecie, która zaraz zrobiła miejsce paskom. Cóż powiedzieć- nie zawiodłem się, spełniłem marzenie i jestem oczarowany.