Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Gość

Pogadajmy o samochodach :-)

Rekomendowane odpowiedzi

2 godziny temu, GostRado napisał(-a):

Stare samochody mają swój urok:

 

 

 

Screenshot_20260920_175529_Samsung Browser.jpg

Screenshot_20260920_175132_Instagram.jpg

Screenshot_20260920_175515_Samsung Browser.jpg

I to były Ople 😔😔😔

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 17.09.2026 o 17:53, cordi7 napisał(-a):


Rabaty, o których piszesz są głównie na słabo schodzące elektryki. Taycany, nawet te roczne z niemalże zerowym przebiegiem, wiszą miesiącami na stronie Porsche czy mobile.de - wiem, bo chodził mi po głowie ale po przeliczeniu wszystkiego mi przeszło. Koszmarnie drogie ubezpieczenie, bardzo drogie przedłużenie gwarancji, słabe warunki prywatnego leasingu i wartość rezydualna lecąca w dół jak kamień. Poprzedni 718 po 8 latach sprzedałem niemal w cenie zakupu - w przypadku Taycana strata leci w tempie licznika w taksówce.

 

 

@cordi7 Co teraz bierzesz pod uwagę? Sam też rozważałem Taycana, ale ostatecznie uznałem, że to jeszcze nie mój budżet. Żeby miało to sens, musiałby być nowy albo używany po lifcie z 2024 r., a takie egzemplarze wciąż trzymają wysokie ceny. Do tego dochodzi ubezpieczenie, podatek i pozostałe koszty

 

 


Pozdrawiam,

Janek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Takiej Pandy 4x4 jeszcze nie widziałem "Trussardi"

IMG_20260924_101135821_HDR.jpg

IMG_20260924_101145966_HDR~2.jpg

IMG_20260924_101155396_HDR~2.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj, w miejscu gdzie byłem w pracy, widziałem po raz pierwszy Purosangue na żywo. Muszę powiedzieć, że wygląda całkiem ok. 
 


 

 

IMG_5995.jpeg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, vvv napisał(-a):

 

@cordi7 Co teraz bierzesz pod uwagę? Sam też rozważałem Taycana, ale ostatecznie uznałem, że to jeszcze nie mój budżet. Żeby miało to sens, musiałby być nowy albo używany po lifcie z 2024 r., a takie egzemplarze wciąż trzymają wysokie ceny. Do tego dochodzi ubezpieczenie, podatek i pozostałe koszty

 

Taycan sprzed liftu ma mizerny zasieg, lift bardzo duzo zmienil. I choc nadal nie jest to najoszczedniejszy elektryk to prowadzi sie jak Porsche a dzieki swietnej krzywej ladowania da sie z niego korzystac na co dzien (patrzylem na Sport Turismo).

Czekam na mozliwosc obejrzenia i3 - zwlaszcza, ze ma wyjsc rowniez w wersji Touring - nadal powinno prowadzic sie dosc fajnie a cenowo raczej bedzie znosniej; wizualnie podoba mi sie CLA Shooting Brake ale to juz bardziej dupowoz niestety...

 

2027 BMW i3 Touring

 

2027 BMW i3 Touring

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem praktycznie zdecydowany na i3, czekam aż wjedzie normalnie w cenniki, a nie tylko first edition. Na touring się nie załapię bo muszę zamówić do końca roku. Patrzyłem na CLA, ale mnie strasznie obsługa w salonie zraziła do siebie i jak mam z nimi potem wspólpracować to słabo by to wyglądało. 


Pozdrawiam,

Janek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Temat mocno wałkowany na YT... 

 

IMG_20260927_152552.thumb.jpg.85ea10008f2c5e5c46a325841acebf73.jpg

 

Tak też się da, choć przyznaję, że jechałem jak niedzielny dziadek stówką na autobahnie. Ale Hongqi nie lubi szybko, nim się najfajniej jedzie stówką, cicho i komfortowo, pasażerowie bardzo zadowoleni. 

 

Ogolnie to jest wolne auto, nielubiące zbyt ciężkiej nogi, ewidentnie stworzone z myślą o pasażerach, a nie kierowcy. Kierowca ma się tylko nie zmęczyć, ale jakichś niesamowitych doznań oczekiwać nie można. 

Niemniej tak jak Giulia lubi prędkość i leniwa jazda Giulią męczy, bo auto po prostu samo chce jechać, o tyle tu po prostu się majestatycznie sunie stówką i jest przyjemnie, a dynamiczna jazda to walka z autem. 


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Takie tam foto ze spacerku, grubo było w jednym miejscu: 911, 2x Ferrari i najnowsza Corvette (niestety nie zmieściła się, albo raczej została zasłonięta). Głupio mi było tak robić fotki, więc na szybko ;)

 

 

IMG_1226s.jpg


..."Wszys­tko jest możli­we. Niemożli­we po pros­tu wy­maga więcej cza­su"... Dan Brown

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj mijałem żółtą Corvettę, jest ładne autko. 


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej.

Poruszę temat przyległy do motoryzacji - jaki lokalizator GPS byście polecili?

Najlepiej taki z długą pracą na wbudowanym akumulatorze i z zapisywaniem tras.

Póki co znalazłem produkty mking oraz notione. 

Nie wiem czy to są najpopularniejsze produkty czy też najlepiej rozreklamowane.

Zasugerujecie coś sprawdzonego?

Edytowane przez Kierownik

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W momencie kiedy kiełkowała mi myśl, czy nie zakupić sobie EV lub ew. plugina czytam sobie jeden z profili fanboyów elektryków na FB i tam takie coś:

 

"Dlaczego czasami odechciewa się korzystać z elektryka?
Bo największym problemem nie zawsze jest infrastruktura, zasięg czy liczba ładowarek. Czasem największym problemem są… inni użytkownicy.
I nie mam tu na myśli samochodów spalinowych blokujących miejsca do ładowania. Mam na myśli sytuację z dzisiaj.
Postępu 14 w Warszawie — jeden z większych hubów ładowania. Jest tam 6 szybkich ładowarek, w tym nawet 350 kW. Teoretycznie miejsce idealne, żeby szybko podładować auto i jechać dalej.
Tylko że wszystkie ładowarki były zajęte. Wszystkie auta były podłączone kablami, ale wyglądało to tak, jakby ładowarki robiły za zwykłe miejsca parkingowe na cały dzień.
Zadzwoniłem na infolinię. Usłyszałem, że nic nie da się zrobić. W aplikacji przy autach widniał status „odłącz”, więc trudno zakładać, że właściciele zaraz wrócą. Bardziej prawdopodobne było to, że nikogo przy tych samochodach nie będzie jeszcze przez kilka godzin.
Czekałem ponad 20 minut, mając nadzieję, że ktoś jednak przyjdzie i zwolni miejsce. Niestety — nic z tego.
I serio, to jest frustrujące. Bo jeżeli chcemy, żeby z samochodów elektrycznych korzystało się łatwiej, sprawniej i bez niepotrzebnych nerwów, to sami jako użytkownicy elektryków nie utrudniajmy życia innym."

 

Wydawało mi się, że na starość się wyciszam, uspokajam, ale nie - debile jak opisywani w tym poście przez tego nieszczęśnika uświadomili mi, że w żyłach mam ciągle lawę. No i nie będzie detronizacji petrola.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że gdyby właściciel wprowadził opłatę za zajmowanie stanowiska, problem by się sam rozwiązał. Wystarczy wprowadzić punkt, że po zakończonym ładowaniu masz 20 minut na odjazd, a potem naliczamy koszty dodatkowe. Na ludzi nic tak nie działa jak "bicie po kieszeni". 

W końcu to też wymierna strata dla operatora. Jest potencjalny klient tylko nie ma jak skorzystać, bo ktoś zrobił sobie darmowy postój.


IWC

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tacy ludzie zdarzają się wszędzie. W pracy mamy około 200 ładowarek na poziomach -1, -2 i -3 oraz zwykłe miejsca parkingowe na -4 i codziennie można zobaczyć pełen przekrój: spalinówki na miejscach do ładowania, elektryki niepodłączone do kabla albo podłączone, ale bez uruchomionego ładowania.

Najlepsze jest to, że u nas ładowanie jest darmowe. Wystarczy odebrać kartę z recepcji i ją odbić. Skoro nawet przy darmowym prądzie część ludzi nie potrafi przestrzegać prostych zasad, to nie dziwi mnie, że na płatnych hubach zdarzają się takie historie.

To nie jest problem elektryków, to jest problem tego, że część kierowców po prostu uważa, że ich wygoda jest ważniejsza niż czas wszystkich pozostałych.

 

2 minuty temu, piteks napisał(-a):

Myślę, że gdyby właściciel wprowadził opłatę za zajmowanie stanowiska, problem by się sam rozwiązał. Wystarczy wprowadzić punkt, że po zakończonym ładowaniu masz 20 minut na odjazd, a potem naliczamy koszty dodatkowe. Na ludzi nic tak nie działa jak "bicie po kieszeni". 

W końcu to też wymierna strata dla operatora. Jest potencjalny klient tylko nie ma jak skorzystać, bo ktoś zrobił sobie darmowy postój.

 

U jednego z moich klientów ochrona codziennie około południa robi obchód parkingu. Wszyscy kierowcy, którzy zajmują miejsca przy ładowarkach bez aktywnego ładowania, dostają ostrzeżenie. Po trzech ostrzeżeniach tracą możliwość korzystania z parkingu na miesiąc.


Pozdrawiam,

Janek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, vvv napisał(-a):

 

to jest problem tego, że część kierowców po prostu uważa, że ich wygoda jest ważniejsza niż czas wszystkich pozostałych.

 

To jest problem ogólnie społeczeństwa i przyzwolenia na cwaniactwo i pasożytnictwo.

Obserwuję to np. na grupach "turystycznych" gdzie standardem są posty typu "jadę tu i tam, co zobaczyć, gdzie mieszkać, gdzie smacznie i tanio zjeść, jaka wypożyczalnia bez depozytu i udziału własnego" itd, zero jakiejkolwiek własnej inwencji nawet ograniczonej do wyszukiwarki i AI mode, po prostu niech ktoś inny poświęci swój czas i da gotowce.

A najgorsze jest to że zawsze znajdą się jelenie którzy to zrobią więc pasożyt utwierdza się w przekonaniu że postępuje właściwie. Tutaj też, skoro nie ma sankcji to korzystają.


Nikt nic nie czyta, jeśli czyta to nie rozumie, jak rozumie - zapomina. St. Lem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Valygaar napisał(-a):

W momencie kiedy kiełkowała mi myśl, czy nie zakupić sobie EV lub ew. plugina czytam sobie jeden z profili fanboyów elektryków na FB i tam takie coś:

 

"Dlaczego czasami odechciewa się korzystać z elektryka?
Bo największym problemem nie zawsze jest infrastruktura, zasięg czy liczba ładowarek. Czasem największym problemem są… inni użytkownicy.
I nie mam tu na myśli samochodów spalinowych blokujących miejsca do ładowania. Mam na myśli sytuację z dzisiaj.
Postępu 14 w Warszawie — jeden z większych hubów ładowania. Jest tam 6 szybkich ładowarek, w tym nawet 350 kW. Teoretycznie miejsce idealne, żeby szybko podładować auto i jechać dalej.
Tylko że wszystkie ładowarki były zajęte. Wszystkie auta były podłączone kablami, ale wyglądało to tak, jakby ładowarki robiły za zwykłe miejsca parkingowe na cały dzień.
Zadzwoniłem na infolinię. Usłyszałem, że nic nie da się zrobić. W aplikacji przy autach widniał status „odłącz”, więc trudno zakładać, że właściciele zaraz wrócą. Bardziej prawdopodobne było to, że nikogo przy tych samochodach nie będzie jeszcze przez kilka godzin.
Czekałem ponad 20 minut, mając nadzieję, że ktoś jednak przyjdzie i zwolni miejsce. Niestety — nic z tego.
I serio, to jest frustrujące. Bo jeżeli chcemy, żeby z samochodów elektrycznych korzystało się łatwiej, sprawniej i bez niepotrzebnych nerwów, to sami jako użytkownicy elektryków nie utrudniajmy życia innym."

 

Wydawało mi się, że na starość się wyciszam, uspokajam, ale nie - debile jak opisywani w tym poście przez tego nieszczęśnika uświadomili mi, że w żyłach mam ciągle lawę. No i nie będzie detronizacji petrola.

Nie dziwię się Twojej frustracji, ale problem nie wynika tylko z cwaniactwa, ale zwyczajnie z walki z samochodziarzami. Coraz mniej miejsc parkingowych w imię "zielonego nieładu" przynosi takie efekty. Uderza to też we właścicieli "ekologicznych" elektryków, min. w taki sposób jak zauważyłeś. Rozwiązaniem nie będzie karanie za ponadnormatywne "ładowanie", ale zwiększanie ilości miejsc parkingowych (np. likwidacja idiotycznych słupków w miejscach mogących służyć do parkowania), a także usprawnienie alternatywnych wariantów przemieszczania się, poprzez synchronizację linii metra, z resztą komunikacji (autobusy, tramwaje, rowery, hulajnogi) i bezpłatnych miejsc parkingowych na skrajach większych aglomeracji. Tak by przyjezdnym opłacało się pozostawić samochód i sprawnie poruszać się po mieście korzystając także z komunikacji zbiorowej albo rowerów/hulajnóg. Niestety np. w Łodzi nie ma sensownych ciągów tras rowerowych, co więcej w wielu ruchliwych miejscach nawet chodników. 

Tymczasem co mamy? Zwężanie ulic i blokowanie miejsc na parkowanie przy ulicach. Tylko odwrócenie tego obłędnego trendu może rozładować sytuację. Inne "zielone rozwiązanie", to wprowadzanie wysokich opłat za parkowanie, a także kar za parkowanie nieprawidłowe, ostrzejsze kryteria dopuszczania do ruchu, wprowadzenie limitu wieku dla samochodów (np. do 10 lat, a potem przymusowa kasacja). Przyhamowanie ilości samochodów przez podwyższanie wszelkiego rodzaju podatków w paliwie i np. wprowadzenie corocznej opłaty rejestracyjnej, ot powiedzmy np. 6-12k zł. Przy obecnym rozwoju narzędzi kontroli (AI), łatwo będzie wyłapać "winowajców" i zrobi się luźno na drogach, a jak będzie pięknie, gdy będą po nich jeździły tylko samochody "z wyższej półki". ;) 

Elektryki i PHEV-y mają w zasadzie sens tylko w przypadku posiadania własnej ładowarki. Oczywiście optymalne będzie "łapanie prądu ze Słońca", ale nawet nie mieszkając we własnym domu, można przecież wynająć na stałe miejsce parkingowe i tam zainstalować indywidualną ładowarkę. Z mojego puntu widzenia najlepszym rozwiązaniem jest PHEV, tutaj nie ma presji ładowania elektrycznego w trasie, bo stacji benzynowych nie brakuje. Ja w moim XC 60 T6 mogę mieć zasięg prawie 1100 km przy naładowanej baterii (ok. 75-80 km) i pełnym baku (71 l). 

Nawet darmowe ładowanie w miejscu pracy nie zapewni komfortu jazdy "wokół komina", gdy w miejscu zamieszkania nie masz gdzie ładować. 

 

1 godzinę temu, vvv napisał(-a):

 

Tacy ludzie zdarzają się wszędzie. W pracy mamy około 200 ładowarek na poziomach -1, -2 i -3 oraz zwykłe miejsca parkingowe na -4 i codziennie można zobaczyć pełen przekrój: spalinówki na miejscach do ładowania, elektryki niepodłączone do kabla albo podłączone, ale bez uruchomionego ładowania.

Najlepsze jest to, że u nas ładowanie jest darmowe. Wystarczy odebrać kartę z recepcji i ją odbić. Skoro nawet przy darmowym prądzie część ludzi nie potrafi przestrzegać prostych zasad, to nie dziwi mnie, że na płatnych hubach zdarzają się takie historie.

To nie jest problem elektryków, to jest problem tego, że część kierowców po prostu uważa, że ich wygoda jest ważniejsza niż czas wszystkich pozostałych.

 

 

U jednego z moich klientów ochrona codziennie około południa robi obchód parkingu. Wszyscy kierowcy, którzy zajmują miejsca przy ładowarkach bez aktywnego ładowania, dostają ostrzeżenie. Po trzech ostrzeżeniach tracą możliwość korzystania z parkingu na miesiąc.

Prostym rozwiązaniem będzie przydzielenie kart wjazdu (szlabany) na miejsca parkingowe dla elektryków, kto tego nie będzie miał, będzie mógł korzystać tylko z miejsc dla spalinowych. Kontrolerzy nie będą potrzebni, poza tym to się źle kojarzy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Paulus57 napisał(-a):

Nie dziwię się Twojej frustracji, ale problem nie wynika tylko z cwaniactwa, ale zwyczajnie z walki z samochodziarzami. Coraz mniej miejsc parkingowych w imię "zielonego nieładu" przynosi takie efekty. Uderza to też we właścicieli "ekologicznych" elektryków, min. w taki sposób jak zauważyłeś. Rozwiązaniem nie będzie karanie za ponadnormatywne "ładowanie", ale zwiększanie ilości miejsc parkingowych (np. likwidacja idiotycznych słupków w miejscach mogących służyć do parkowania), a także usprawnienie alternatywnych wariantów przemieszczania się, poprzez synchronizację linii metra, z resztą komunikacji (autobusy, tramwaje, rowery, hulajnogi) i bezpłatnych miejsc parkingowych na skrajach większych aglomeracji. Tak by przyjezdnym opłacało się pozostawić samochód i sprawnie poruszać się po mieście korzystając także z komunikacji zbiorowej albo rowerów/hulajnóg. Niestety np. w Łodzi nie ma sensownych ciągów tras rowerowych, co więcej w wielu ruchliwych miejscach nawet chodników. 

Tymczasem co mamy? Zwężanie ulic i blokowanie miejsc na parkowanie przy ulicach. Tylko odwrócenie tego obłędnego trendu może rozładować sytuację. Inne "zielone rozwiązanie", to wprowadzanie wysokich opłat za parkowanie, a także kar za parkowanie nieprawidłowe, ostrzejsze kryteria dopuszczania do ruchu, wprowadzenie limitu wieku dla samochodów (np. do 10 lat, a potem przymusowa kasacja). Przyhamowanie ilości samochodów przez podwyższanie wszelkiego rodzaju podatków w paliwie i np. wprowadzenie corocznej opłaty rejestracyjnej, ot powiedzmy np. 6-12k zł.


(...)

 

Nie frustracji, a raczej spodziewanej frustracji, której unikam rezygnując z elektryfikacji ;)
 

Ale coś innego przykuło moją uwagę w Twoim wpisie: z kontekstu rozumiem, że potępiasz "zielony ład" a jednocześnie proponujesz przymusową kasację i gargantuiczne podatki od spalinowców? 👀

2 godziny temu, Bugs napisał(-a):

To jest problem ogólnie społeczeństwa i przyzwolenia na cwaniactwo i pasożytnictwo.

Obserwuję to np. na grupach "turystycznych" gdzie standardem są posty typu "jadę tu i tam, co zobaczyć, gdzie mieszkać, gdzie smacznie i tanio zjeść, jaka wypożyczalnia bez depozytu i udziału własnego" itd, zero jakiejkolwiek własnej inwencji nawet ograniczonej do wyszukiwarki i AI mode, po prostu niech ktoś inny poświęci swój czas i da gotowce.

A najgorsze jest to że zawsze znajdą się jelenie którzy to zrobią więc pasożyt utwierdza się w przekonaniu że postępuje właściwie. Tutaj też, skoro nie ma sankcji to korzystają.

Zasadniczo trafna obserwacja. Z tym, że takie "pasożyty" z przywołanych grup turystycznych to zjawisko, które możesz totalnie zignorować. Sam sobie radzisz, planujesz, nie dajesz się wykorzystywać itp. Ale mając EV pasożytów parkingowo-ładowarkowych już tak łatwo nie zignorujesz, bo mają realny wpływ na to jak funkcjonujesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Valygaar napisał(-a):

Nie frustracji, a raczej spodziewanej frustracji, której unikam rezygnując z elektryfikacji ;)
 

Ale coś innego przykuło moją uwagę w Twoim wpisie: z kontekstu rozumiem, że potępiasz "zielony ład" a jednocześnie proponujesz przymusową kasację i gargantuiczne podatki od spalinowców? 👀

Zasadniczo trafna obserwacja. Z tym, że takie "pasożyty" z przywołanych grup turystycznych to zjawisko, które możesz totalnie zignorować. Sam sobie radzisz, planujesz, nie dajesz się wykorzystywać itp. Ale mając EV pasożytów parkingowo-ładowarkowych już tak łatwo nie zignorujesz, bo mają realny wpływ na to jak funkcjonujesz.

Ja tylko przedstawiłem alternatywne rozwiązania problemów związanych z ruchem miejskim. To, że miasta są zakorkowane, to fakt. Przedstawiłem dwie możliwe drogi rozwiązania tego problemu. Do którego wariantu mi bliżej można chyba łatwo wywnioskować z całego tekstu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Paulus57 napisał(-a):

ostrzejsze kryteria dopuszczania do ruchu, wprowadzenie limitu wieku dla samochodów (np. do 10 lat, a potem przymusowa kasacja).

 

No tutaj to pojechałeś - czyli masz kasę, ciesz się autem. Nie stać cię na coś nowszego niż 10-letnie auto, spadaj. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, beniowski napisał(-a):

No tutaj to pojechałeś - czyli masz kasę, ciesz się autem. Nie stać cię na coś nowszego niż 10-letnie auto, spadaj. 

Oby ten wariant nie został wprowadzony, ale jest to niestety prawdopodobne. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Można zastosować pomysł w nieruchomościach. 10 lat i blok do wyburzenia. Branża deweloperska lubi to 😉


Co-Axial

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, beniowski napisał(-a):

masz kasę, ciesz się autem. Nie stać cię na coś nowszego niż 10-letnie auto, spada

Certificate of Entitlement w Singapurze działa na takiej w sumie zasadzie i jakoś z tym żyją.

Nawet całkiem nieźle żyją.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, mroova napisał(-a):

Certificate of Entitlement w Singapurze działa na takiej w sumie zasadzie i jakoś z tym żyją.

Nawet całkiem nieźle żyją.

To chyba działa na rejestrację, nie na auto, ale pewien nie jestem. Żyją, żyją, płacąc ponad 100 tysięcy dolarów za możliwość użytkowania auta w mieście 😂.

Edytowane przez beniowski

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.