Słów kilka o nowych Masterach w porównaniu do starych. Nowe mają jedną niezaprzeczalną zaletę - przeprojektowaną bransoletę. Chcieliśmy parkę na bransoletach, udało się takie wersje sprowadzić z magazynu w Szwajcarii, ale pozostała kwestia dopasowania bransolety do nadgarstków. W wypadku piękniejszej połowy naszej pary sprawa jest prostsza - nosi zegarek dość nonszalancko preferując luźną bransoletę. W wypadku brzydszej połowy już tak łatwo nie jest - bransoleta nie może ściskać, ale też nie może być zbyt luźna. A dotychczasowe bransolety Masterów nie miały ani mikroregulacji, ani półogniw, a same ogniwa są dość duże. Czyli albo się trafi, albo nie. Nam się udało i mamy parkę na bransoletach. Wiadomo, że lepiej kupić na bransolecie niż na pasku (szczególnie, jak cena jest taka sama), ale jakby się nie udało, to byłaby wersja na pasku, bo co komu po bransolecie, na której zegarka nie może nosić.
Nowa bransoleta ma mniejsze ogniwa i mikroregulację:
Mikroregulacji jest mikro, ale zdecydowanie lepsza taka, niż żadna.