Początek roku to wyśmienita okazja aby przypomnieć jeden z najciekawszych modeli neo-vintage, wpisujących się w kanon wieczorowego zegarka „ultra slim”.
Kiedy w 2007 kupiłem pierwszego Zenith Elite Ultra Thin (model ten występował w grubości ok 7.2mm manual, automat 7.8mm), nie sądziłem że to właśnie grubość… czy raczej cienkość będzie jednym z moich ulubionych aspektów zegarmistrzostwa, zgodnie ze swą wyimaginowaną, trochę przekorną wobec reguł zegarkowych zasadą „ultra slim is a complication” – pomimo, że mechanizm który wskazuje tylko czas jest teoretycznie tym prostym, to zaprojektowanie takiego (czego dowodem jest to, iż seryjne można policzyć na palcu jednej ręki) w wersji ultra slim nie jest łatwe.
W 1981 roku Jean-Claude Biver i Jacques Piguet zakupili prawa do marki Blancpain (za 21.500 franków szwajcarskich) i w ciągu dekady stworzyli „od nowa” jedną z najbardziej znanych historycznych firm zegarkowych, sprzedając ją w 1992 roku SMH, protoplaście Swatch Group za… 60 milionów franków.
Prezentowany model został sprzedany w 1993 roku i jest 225 wyprodukowanym modelem z zapoczątkowanej przez Biviera referencji ultracienkiego dwuwskazówkowego zegarka.
To co definiuje ten model i wokół czego został zbudowany to oczywiście serce. Mechanizm Frederic Piguet 21 swą historię zaczął na początku XX w. (w 1911 roku) a wprowadzony został do produkcji w 1925 r. (jeszcze pod nazwą cal. 99) i przez dwie dekady dzierżył miano najcieńszego mechanizmu na świecie. Niewielka średnica ok. 20.4mm (9 linii paryskich) i grubość jedynie 1.73mm (!) – tyle co kilka znaczków pocztowych, sprawiły że idealnie odnalazł się w luksusowych zegarkach których atrybutem miała być superelegancka prezencja. Rezerwa chodu na przyzwoitym poziomie ok. 40-42 godzin ( co było standardem jeszcze kilkanaście lat temu dla większości zegarków) oraz taktowanie 21600 wahnięć na godzinę, nie wyróżniały go w żaden sposób in minus na tle konkurencji pomimo kompaktowej konstrukcji. Poza ma się rzecz rozumieć firmą Blancpain mechanizm FP21 był stosowany w wielu luksusowych markach np. Cartier, Omega jak również Patek Philippe (jako kaliber 175).
Blancpain ref. 0021-3318-55 posiada złotą kopertę ze stopniowanym bezelem, tarczę o również schodkowym wzorze – tak aby na niższym poziomie zmieścić nakładane ręcznie indeksy, dwa szafirowe szkła i jeden z ważniejszych dla mnie aspektów – przepięknie dopracowane wskazówki, co bardzo często było wyróżnikiem ( a dziś niestety rzadko jest) wysokiej klasy zegarmistrzostwa. Wracając do szafirowych szkieł – warto nadmienić, że całkowita grubość zegarka to…. 5mm (!) – oczywiście z oboma szkłami. Piszę o tym dlatego, iż w dzisiejszej narracji promowanej często przez portale zegarkowe jak i producentów podaje się często w danych technicznych coś całkowicie irracjonalnego czyli… grubość bez szkła (w przypadku zegarków z wypukłym szkłem). Zegarek ma tyle grubości co dwie cienkie monety lub.. pasek do zegarka – akurat ja zdjąłem oryginalnego aligatora i wykonałem u siebie w pracowni J.F.Szymaniak pasek ze skóry Cordovan (pasujący tylko na mój nadgarstek - na jedną dziurkę), który jest cieńszy od standardowego, ale wystarczy że przyłożymy do zegarka niejeden pasek z chociażby Panerai i jest on już grubszy niż cały zegarek Warto zwrócić uwagę na piękną klamrę Blancpain o subtelnym kształcie (ten sam producent co w Breguet, lecz w Blancpain mamy teleskop, a w Breguet zakręcany trzpień). Blancpain niesamowicie wygodnie chowa się pod każdym mankietem, nawet w koszulach szytych, gdzie mankiety są super dopasowane i żaden inny zegarek nie wchodzi. Innym aspektem tej 5mm grubości są proporcje koperty – ma ona niecałe 34mm, czyli na papierze pewnie dla wielu z Was jest to za mały zegarek. Blancpain postawił na rozstaw uch 19mm czyli bardzo oldschoolowy, kojarzący mi się wizualnie z Patkami Calatrava z lat 30 – 40, co sprawia, że zegarek ma pasek o takiej szerokości jak wiele zegarków o średnicy 36 czy nawet 38mm, a niska koperta tworzy z niego fajny „naleśnik” – pamiętajmy że to proporcja średnicy koperty do jej wysokości odpowiada za wizualny odbiór wielkości na nadgarstku, dlatego płaskie zegarki często prezentują się zupełnie inaczej mimo małej średnicy.
Plot twist – pierwsze strony widocznego katalogu dołączonego do zegarka otwiera oczywiście postać założyciela firmy Jehan-Jacques Blancpain, której to widoczny domniemany portret, jak dziś można się dowiedzieć został prawdopodobnie losowo zaanektowany przez Biviera (poprzez zakup przypadkowego obrazu na pchlim targu) w latach 80 w celu dorobienia narracji historycznej, podobnie jak data założenia firmy 1735 ( mając tę przedwiedzę w książce "Zegarki Mechaniczne" wraz z Tomkiem Milerem w opisie marki Blancpain celowo zaznaczyliśmy że data ta jest kontestowana przez historyków).