Pół roku pyknęło, odkąd ten Breitling wylądował u mnie na nadgarstku, więc pomyślałem, że skrobnę kilka słów, jak to wygląda w praktyce.
Powiem Wam szczerze ten zegar w ogóle mi się nie nudzi. Ten biały ring wokół tarczy w połączeniu z niebieskim to jest strzał w dziesiątkę. Niby diver, ale ma w sobie coś świeżego i innego niż te wszystkie klasyczne nurki Czytelność jest genialna, rzut oka i od razu wiesz, która godzina, niezależnie od światła.
Co do wygody guma od Breitlinga to klasa sama w sobie. Jest niesamowicie miękka, ale największą robotę robi mikroregulacja przy zapięciu. W cieplejsze dni, jak ręka trochę spuchnie, to jest zbawienie. No i ten klimat Slow Motion niby detal, ale ta wskazówka i cały układ tarczy nadają mu takiego technicznego, surowego charakteru, który uwielbiam.
Jest jedną rzeczy co średnio mi się podoba ale mała No polerowane elementy łapią ryski od samego patrzenia, ale w ogóle się tym nie spinam. To ma być zegarek na co dzień, a nie eksponat do trzymania w pudełku. Ma swoje blizny i dzięki temu jest mój
Krótko mówiąc: po 6 miesiącach nadal cieszy tak samo, jak w dniu zakupu. A co u Was dzisiaj na ręku?