Wśród młodych entuzjastów zegarków marka Maurice Lacroix kojarzona jest głównie za sprawą modelu Aikon, który dekadę temu sprawnie wstrzelił się w początek trendu na zegarki ze zintegrowanymi bransoletami. Nieliczni pamiętają, iż istniejąca od 1975 roku firma, w latach 90 i 2000 grała w zupełnie innej lidze, posiadając w swej najwyższej kolekcji Masterpiece (Arcydzieło), zegarki wykonane i wykończone z niesamowitą pieczołowitością, zarezerwowaną dla marek z wyższej półki. Wśród wspomnianej linii można było spotkać prawdziwe giloszowane (rzecz jasna za pomocą giloszarki – rose engine) tarcze, pieczołowicie wykonane nakładane indeksy i inne pracochłonne elementy jak np. wycinane z masy perłowej totalizery i ringi, a od strony mechanicznej przepięknie zdobione mechanizmy, wśród których zdarzały się tak unikatowe jak np. kultowy chronograf Venus, rzadki Jaquet, Peseux, czy A.Schild z alarmem, a także mnóstwo autorskich komplikacji jak wszelkie wskazania retrograde (powracająca wskazówka), skacząca godzina, czy komplikacje dodawane do mechanizmu Unitas. To wszystko oprawione w klasyczną stylistykę której nie powstydziłyby się marki z półek wyżej, a na pewno konkurencyjne, chociażby Chronoswiss z tamtego okresu.
Prezentowany zegarek pochodzący z kolekcji Masterpiece, to model „Jour et Nuit” (dzień i noc) . Charakteryzuje się nietuzinkowym wskazaniem czasu - przekładnia wskazań została zmodyfikowana tak jak w zegarkach wskazujących godzinę w systemie 24h, lecz na tarczy widoczne jest tylko 12 godzin (od 6 do 18 - lub od 18 do 6, nie od 0 do 24 jak w systemie 24h) za to realizowane poprzez wskazówkę o dwóch ramionach z których jedno zakończone jest księżycem, a drugie słońcem i w zależności od tego którą porę dnia lub nocy mamy, ta właśnie część wskazówki porusza się po półokręgu godzinowym – kiedy słońce schodzi z prawej strony na godzinie 6, na drugim biegunie wskazując godzinę 18 pojawia się księżyc.
Wspomniany księżyc oraz słońce są misternie wykonane i kontrastują z barwionymi na niebiesko ramionami wskazówki, którą uzupełnia minutowa ( breguetowska ), pięknie wykonana sekundowa oraz wysokie nakładane indeksy godzinowe o precyzyjnych krawędziach. Zarówno ring minutowy (wyposażony w perliste znaczniki) i półkolisty godzinowy (oba szczotkowane) górują nad pozostałym fragmentem tarczy który posiada ziarnistą strukturę przypominającą „mrożone” wykończenie mechanizmów Bregueta. Pozostałe wypukłe elementy polerowane na lustro to godło ML, „tabliczki” dla tła nazwy Maurice Lacroix oraz nazwy modelu Jour (et) Nuit. Tarcza na żywo prezentuje się spektakularnie pod płaskim szafirowym szkłem i warto też zwrócić uwagę na niski „hand stacking” czyli odległości między wskazówkami oraz tarczą, charakterystyczne (kiedyś, aktualnie jest z tym różnie) dla zegarków z wyższej półki.
Tył zegarka jest nie mniej, jeśli nie bardziej imponujący – pod szafirowym szkłem możemy podziwiać mechanizm (baza- Unitas 6498) wykończony na najwyższym poziomie - szlif ślimakowy na kołach, cyrkularne pasy genewskie, termicznie barwione śruby, perłowana płyta główna, złocenia w miejscach osadzenia kamieni łożyskujących, a także to co najbardziej mnie zdziwiło podczas inspekcji – ręcznie polerowane krawędzie mostków, czyli „anglage” – spotykane zwykle tylko w wysokim zegarmistrzostwie. Do tego na deser mamy koło balansu ze śrubami regulacyjnymi.
Mechanizm nakręcamy za pomocą solidnej cebulowatej koronki, a przy okazji jej zdjęcia z profilu możemy podziwiać smukłość koperty – jedynie 9.5mm.
Zegarek nosi się świetnie dzięki niskiej kopercie, która jest relatywnie duża – 42mm, lecz rozstaw uch to jedynie 20mm, a niski lug to lug sprawia, że zegarek leży dobrze nawet na moim niewielkim nadgarstku.
Dziś Maurice Lacroix nie może liczyć na taką pozycję jak kiedyś. Powodów tego jest kilka, na pewno w pozycjonowaniu marki nie pomaga bardzo duży rozrzut cenowy (podstawowe kwarce za kilkaset vs najwyższe modele za ponad 7k franków) a także polityka sprzedażowa, gdzie u resellerów można dostać modele nowe z metkami za pół ceny katalogowej. Inną sprawą jest brak spójności stylistycznej oraz mała rozpoznawalność modeli (poza Aikonem). Pomimo tego starsze modele z serii Masterpiece z uwagi na jakość wykonania i piękne projekty są cenione przez kolekcjonerów i trzymają wartość.